Daje aż 64 punkty. MA to być na 2 str papieru kancelaryjnego

1. Zredaguj opis przeżycia wewnętrznego na jeden z wybranych tematów.

a) Pierwszy dzień w nowej szkole.
b) Spełniło się moje marzenie.
c) Straciłem przyjaciela.

Z góry dzięki.
Pozdro: power

2

Odpowiedzi

2009-10-31T17:03:38+01:00
Wychodząc dzisiaj na zakupy zauważyłam jak pewna dziewczyna jechała skuterem na akumlator. Od razu przypomniała mi się pewna historia, która miała miejsce kilka lat temu.
Był koniec maja 2004r. Oglądałam telewizję i nagle słysze wołanie mojej mamy. Zeszłam na dół. Patrzę. W pokoju nikogo nie ma. Idę na podwórko. Rozglądam się. Ku mojemu zdziwieniu na tarasie siedzi moja ciocia, którą bardzo długo nie widziałam. Przywitałyśmy się po czym usiadłam. Powiedziała mi, że chciałaby mi dac spóźniony prezent z okazji Pierwszej Komunii świętej. Od razu pojawił się uśmiech na mej twarzy. Pytam:
-Jaki to prezent?
Po chwili wujek wjeżdża na taras niebieskim skuterem. Nie był to oczywiście prawdziwy skuter różnił się tym, żebył mniejszy i trzeba go było co kilkanaście kilometrów ładować. Zaniemówiłam. Aż podskoczyłam z radości. Czułam jakby wyrosły mi skrzydła u ramion. Byłam bardzo szczęśliwa, a jednocześnie spełniło się moje najskrytsze marzenie. Od razu rzuciłam się cioci na szyję po czym wsiadałma na skuter i ruszyłam.
Tak właśnie spełniło się jedno z moich marzeń . Do końca życia nie zpomnę tej chwili.
  • Użytkownik Zadane
2009-10-31T19:38:09+01:00
C) straciłem przyjaciela
W zeszłym roku byłem na wakacjach na pewnej niewielkiej greckiej wysepce. Pewnego popołudnia spotkało mnie coś niezwykłego. Pogoda sprawiła, że około południa ulice się wyludniły. W całym miasteczku panowała senna atmosfera, rozgrzane powietrze falowało. Postanowiłem, że ochłodzę się w morzu. Brzegi wyspy nie zachęcały turystów do spędzania na nich wolnego czasu, bo było tam zaledwie kilka metrów piaszczystej plaży. Większą część wybrzeża stanowiły skalne klify, żwir i kamienie. Ale za to łatwo było tam o samotność.
W moim ulubionym miejscu była skała, zupełnie płaska na górze. Rozłożyłem na niej ręcznik jak na stole i zostawiłem rzeczy, a sam poszedłem popływać. Uwielbiałem nurkować w przezroczystej wodzie, czasem udało mi się znaleźć piękną muszlę albo oryginalny kamień. Kiedy już napływałem się do woli, wróciłem na swój ręcznik i zasnąłem na chwilę. Gdy otworzyłem oczy, obok mnie siedziała dziewczyna. Miała ładną twarz, trochę zadarty nos, ładne usta, trochę piegów i ciemne, długie rzęsy. Na szyi nosiła naszyjnik z wyjątkowo pięknych muszli. Najbardziej zdumiewającą rzeczą w jej wyglądzie były zielone włosy. Choć miałem ogromną ochotę zapytać o ten niespotykany kolor włosów, wydukałem tylko:
- Jak masz na imię?
Nie odpowiedziała mi od razu, dlatego powtórzyłem pytanie po angielsku, a potem po grecku. I wtedy się roześmiała.
-Dafne, a ty?
Już po chwili rozmawialiśmy jak starzy przyjaciele. Zupełnie swobodnie opowiadałem jej o nurkowaniu, o moim zachwycie podwodnym światem i o mojej pasji zbieracza morskich muszli. Dotąd nie spotkałem dziewczyny, która nie tylko nie była znudzona moimi zainteresowaniami, ale zdawała się je podzielać. Opowiadała mi o rybach, które pływały w Morzu Egejskim. Robiła to w taki sposób, że zdawało się, że przebywa z nimi, na co dzień. Nie tylko potrafiła opisać ich kolor, kształt, czy podać nazwę, ale także barwnie przedstawić zwyczaje i sposób życia.
- Czy jesteś ichtiologiem? - zapytałem, kiedy uświadomiłem sobie, jak duża jest jej wiedza.
- Ichtiologiem? Tak - rzekła z namysłem - kimś takim.
Była niezwykła; zapytałem, gdzie mieszka.
- Tutaj - ręką wskazała na morze.
- Nie rozumiem.
- Może pójdziemy trochę popływać - zaproponowała zmieniając temat.
- Jasne.
Nurkowaliśmy z przerwami chyba ponad dwie godziny. Tak mnie to zmęczyło, że postanowiłem już wracać na brzeg, gdy nagle coś błysnęło na dnie. Pokazałem Dafne, że chcę się temu bliżej przyjrzeć. Pokręciła przecząco głową. Byłem jednak uparty. Przeliczyłem się; dno było głębiej niż przypuszczałem, a ja na tyle zmęczony, że nagle poczułem, że brakuje mi powietrza. Zacząłem się dusić. Nerwowo zamachałem rękami i nogami, żeby szybciej wypłynąć na powierzchnię. Spojrzałem na swoją towarzyszkę i wtedy zdało mi się, że zamiast nóg ma rybi ogon, ale było coś jeszcze dziwniejszego - ona oddychała pod wodą!
Ostatnim, co zobaczyłem, były poruszające się na jej szyi skrzela. Potem straciłem przytomność. Obudziłem się na brzegu prawie bez sił. Obok mnie leżała srebrna moneta. Był to ten błyszczący przedmiot z dna, który wzbudził moją ciekawość. Nagle usłyszałem głos Dafne. Wołała z morza.
- Hej, hej - to prezent ode mnie! Do zobaczenia! - pomachała do mnie ręka i zanurkowała; zobaczyłem zielony syreni ogon, który zniknął pośród fal.
Mimo że przychodziłem w to miejsce jeszcze kilka razy, nie spotkałem już zielonowłosej dziewczyny. Na monecie, którą przywiozłem do Polski pewien profesor od mitologii greckiej rozpoznał Posejdona, boga mórz w otoczeniu pół kobiet - pół ryb i przetłumaczył mi napis: Córy Posejdona, raz na sto lat wychodzą z morza, aby... W tym momencie napis został zatarty. Pewnie nigdy nie dowiem się, dlaczego, ale czasem chcę myśleć, że po to, abym mógł poczuć się Odysem zwiedzionym jej urodą i słodkim głosem.
Troche tu fantastyki wcisnołem ;)