Odpowiedzi

2010-03-29T17:49:40+02:00
Pewnego słonecznego dnia kiedy był dzień wolny od nauki szkolnej postanowiłam udać się z koleżanką na przejażdżkę rowerową. w tym celu postanowiłam zadzwonić do mojej koleżanki żęby zapytać się jakie ma plany na dzień dzisiejszy.
- hej olu
- witaj madziu
-bardzo jesteś zajęta?- spytałam
- no i to jak- odpowiedziała ola
- a co robisz?
- muszę pomóc mamie w sprzątaniu a tacie w malowaniu płotu
- oj to nie dobrze bo chciałam cię zaprosić na spacer, a może nawet na przejażdżkę rowerową , ale skoro nie możesz to nie przeszkadzam. papa
- na razie. odpowiedziała smutno olka i sie rozłączyła. Zrobiło mi sie strasznie smutno bo olała mnie moja naj kumpela! Nie poddawając się jednak próboiwałam dalej namawiając koleżanki.
- cześć Ewa:D
- siemka .
- co tam u ciebie słychać? zapytałam grzecznie
- no wszystko w porządku po za tym że muszę posprzątać cały dom bo mama wyjechała do ciotki i wszystkko jest na mojej głowie. A co?
- A nie już nic bo myślałam że wybierzesz się ze mna na wycieczkę rowerową . Ale skoro nie masz czasu to trudno, będę próbowała dalej.Po tych słowach rozłączyłam się, bo nie miałam zamiary wysłuchiwania głupich spraw Ewki i jej użalań na rodzinę. Następną koleżanką, do której zadzwoniłam była kaśka. Niestety ona również nie miała dla mnie czasu i wyręcała sie że musi pomagać rodzicom i tak dalej.Dzwoniłam jeszcze do 8 dziewczyn i kązda mnie zbywała. Zrobiło mi sie badrdzo smutno. Nie wiedziałam że moje koleżanki mają mnie definitywnie w nosie i nie chcą ze mną gadać. No co za pech! wszystkie kumpele odmawiają mi spotkania!Szkoda tylko żę żadna z nich nie wie, że muszę się komuś zwierzyć z czegoś co mnie boli. A przecierz dzisiaj są moje urodziny! Moją ostatnią deską ratunku była Marlena.W prawdzie nie jest to moja najlepsza koleżanka i szczerze powiedziawszy to jej nie lubię, ale to ostatnia osoba , której miałam numer w komórce.
- cześć.
-Magda? co się stało że do mnie zadzwoniłaś?
- a nic po prostu chciałam zapytać co u ciebie ciekawego.
- oj nie oszukuj, widziałaś mnie wczoraj w szkole i nie za bardzo chciałaś ze mną rozmawiać więc o co chodzi
- no o nic dlaczego miałabym coś od ciebie chcieć?
- bo to nie w twoim stylu. W szkole mnie obrażasz, naśmiewasz sie ze mnie z koleżankami a mnie to boli. Ale po co ja ci to mówię przecież ty mnie masz serca tylko kamień.
- no wiem, ale nie mam co robić w domu a każda moja koleżanka mnie olała i nikt niw chce ze mną wyjść.
_ wiesz co chyba rozumiem twoje zmartwienie. też tak mam nawet często. to gdzie wychodzimy?
-masz rower?
- mam.
- to może przejedziemy sie gdzieś za miasto?
- no czemu nie możemy.
- a na pewno nie jesteś zajeta?
- no trochę jestem ale mogę sobie zrobić przerwę.
- to super za 15 minut koło lodziarni ok?
- stoi. Po tych słowach się rozłączyłąm i szybko poszłąm się ubierać i uczesać . W tym czasie myslałam dlaczego Marlena chciała ze mna pójść, i dlaczego mam tyle pecha zę olewają mnie wszyskie kumpele.
Gdy już dojechałam na miejsce spodkanie swoim nowym czystym rowerem Marlena już na mnie czekała.
- miało być za 15 minut a nie za 30. Powiedziała
- spóźniłąm się?
- tak i to 15 minut.
- och przwpraszam ale musiałam sie przebraći tak dalej.
no nic sie nie stało nie gniewam się.Po tych słowach ruszyłyśmy. Jechaysmu wolno podziwiają piękno natury. w pewnym monencie poczyłam żę nogawka moich nowych spodnio wkręca mi sie w koło.
- o nie!
- co się stałó?
-moja nogawka!
-wkręciła się?
-chyba tak!
- to stój!
- ojoj moje nowe spodnie!
- a boli cię noga ?
- no niby mnie ale gorzeej ze spodniami...
- - dasz rady ja wyciągnać?
- nie
- czekaj pomogę ci. po tych słowach marlenka zeszła z rowera i pomogła mi sie uwolnić o koła.
- dziękuję . a jak ty to zrobiłaś?
- no normalnie. mam stary tower to często mi łańcuch spada itp więc musze sobie radzic.
-jesteś wielka tylko co ja zrobię ze spodniami?
- po prostu je zawiń a w dopmu je wypirzesz.
-no możę i tak zrobię. Ale mam dzisiaj pecha.
- a co sie srtało
- po pierwsze olały mnie wszystkie koleżanki w urodziny a teraz ten łańcuch.
- wszystkiego najlepszego , nie wiedziałam ze maasz urodziny więc nie mam mic dla ciebie przepraszam
- no przestań, prezemtem jest dla mnie że zechciałaś ze mną wyjść z domu dziekukję.
- nie ma za co .
-wiesz co myliłam się co do ciebie
- w jakim sensie- zapytała marlena
- myślałam żę jesteś głupia itd a ty jedna mnie nie olałaś.
-tak jestem nauczona, to był odruchowy gest, każdy by tak zrobił na moim miejscu.
- o nie nie każdy
- no może nie każdy ale większosć na pewno tak.
I tak oto zakończyła sie moja pechowa przygoda.okazało się że moje koleżanki zapomniały o urodzinach. jednak nie załuję jednej rzeczy. Dzięki mim zyskałam nową przyjaciółkę marlenę. niegdy już nie oddam tej mądrej i badrzo kocham\nej koleżanki




mam nadzeję że pomogłam. nie kopowałam tylko sama wymyśliłam:D
32 4 32