Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-10-31T17:50:33+01:00
Nałóg to z medycznego punktu widzenia dawne określenie uzależnienia; wskazuje na silne nieodparte przyzwyczajenia przyjmowania substancji chemicznych, pewnych używek wykonywania pewnych czynności, uzależnienie fizyczne i psychiczne od nich, oraz ma szkodliwe następstwa zdrowotne i społeczne. Większość ludzi nie myśli ze to oni mogą stać się uzależnieni od czegoś, z czym obcują, na co dzień. Rodzajów uzależnień jest bardzo dużo. Zaczynając od nałogów używkowych np. papierosy, alkohol, narkotyki, leki itp. a kończąc na uzależnieniach od komputera i Internetu i innych wynalazków XX wieku. Ludzi uzależnionych przybywa. Najbardziej zagrożeni jesteśmy my, młodzież szkolna. Moim zdaniem nie warto marnować sobie życia na nałogi.
Pierwszym argumentem będzie to, iż uzależnienia wyniszczają człowieka psychicznie i fizycznie oraz są uciążliwe dla bliskich i znajomych. Zdrowie fizyczne może zostać utracone na skutek chorób oraz nieudanych prób samobójczych, które mogą zakończyć się śmiercią uzależnionego. Psychika nałogowca też nie jest wolna od problemów. Ubogi uzależniony cały czas musi kombinować, aby zaspokajać potrzebę, co po dłuższym czasie może przerodzić się w paranoję, która może spowodować załamanie psychiczne a dalej próby odebrania sobie życia.
Następnym argumentem potwierdzającym moją tezę jest to, że przez uzależnienie można stracić bardzo wielu dobrych znajomych poznać kloszardów a nawet stać się taką osobą. Kolejno istnieje prawdopodobieństwo, że staniemy się społecznie uciążliwi, przez co nasza rodzina może odwrócić się do nas plecami. Przez co nałogowiec może zaniedbać dom, siebie oraz swoje najbliższe otoczenie, w którym żyje.
Trzecim argumentem będzie to, że nałóg to bardzo kosztowne uzależnienie, przykładzie alkoholu wykażę jak drogi w tym przypadku jest alkoholizm. Jedna butelka taniego wina kosztuje około 3 złote, dziennie średnio zaawansowany alkoholik wypija około cztery takie napoje. Rok ma 365 dni, czyli uzależniony wyda 4380 złotych, co przez dziesięć lat da nowy średnio dobry samochód. Więc jeśli alkoholik posiada rodzinę (w układzie on, żona oraz dwójka dzieci), sam nie pracuje a dom utrzymuje żona nie wystarcza pieniędzy na rachunki czy jedzenie. Po czym zacznie się, zadłużać lub maczać palce w przestępstwach albo sprzedawać wyposażenie domu a potem skończyć pod mostem lub na stacji PKP.
Reasumując moje rozważania, każdy zmieni swoje zdanie o nałogu po przeczytaniu tego tekstu, gdy sam zapewne sądzi, że po nich jest „faza” i że to środek dla zabicia czasu, tudzież poprawienia nastroju. Stan zdrowia też nie jest idealny, czyli nie można być wełni funkcjonalnym.
9 3 9
2009-10-31T20:32:48+01:00
Nałóg - to coś w co człowiek popada dobrowolnie i nie zawsze świadomie. Zaczyna się od jednego piwa , później kolejne i jeszcze kolejne.... aż potem człowiek pije nałogowo , nie potrafi przestać ! Wszystkie swoje smutki zaczyna topić w tym nałogu. I to nie zawsze jest alkohol. Bywają to również narkotyki oraz papierosy . Z nałogu bardzo ciężko jest wyjść. Ba , można powiedzieć że jest to niewykonalne. Chodzi się na różne terapie , które niewiele pomagają , bo człowiek znowu zaczyna brać , pić czy palić. Do tego potrzeba bardzo ale to bardzo silnej woli. Potrzebna jest głównie nasza chęć i nasza wola. Później potrzebne jest wsparcie rodziny . I tak człowiek zaczyna powoli dochodzić do siebie i stara się dwa razy nie popełnić tego samego błędu.
10 3 10
Najlepsza Odpowiedź!
2009-10-31T20:48:26+01:00
Drodzy koleżanki i koledzy !


Chciałabym poruszyć temat, który drażni mnie od dawna, jednak ostatnio przybrał on na sile. Przedstawię Wam pewne zdarzenie. Jest ciepłe, wiosenne, sobotnie popołudnie. Korzystając z wolnego czasu, spaceruję po ulicach miasta. W pewnej chwili mój wzrok pada na dwóch mężczyzn idących, a raczej człapiących naprzeciw mnie. Jeden z trudem podtrzymuje drugiego, sam zaś trzyma się krat zamontowanych przy witrynie sklepowej. Mimo, iż znajdują się kilka metrów ode mnie, czuję zapach alkoholu. Gdy się im przyglądam, zapiera mi dech. To mój sąsiad oraz jego syn. Obaj pijani, wręcz zalani. Wzrok syna pada na mnie. Przyglądając się mi obleśnie, zaczyna wykrzykiwać niecenzuralne słowa w moim kierunku. Przechodzę na drugą stronę ulicy, po czym oddalam się jak najszybciej.

Tak właśnie wygląda dzisiejsze społeczeństwo. Coraz częściej spotykamy pijanych ludzi, a widok alkoholików stojących pod nocnym sklepem to dla nas codzienność. Nikt nie reaguje na to, co się dzieje. Matki coraz częściej czekają w domu ze strachem na mężów, tuląc do piersi przerażone dzieci. Coraz częściej dzieci i młodzież uciekają z domu przed nietrzeźwymi rodzicami. Coraz częściej patrząc na nich, sami popadają w nałóg.

Kiedyś pijaństwo tłumaczono problemami. Kiedyś tłumaczono je słabą psychiką. Dziś dla wielu, przede wszystkim młodych ludzi, jest to sposób imponowania znajomym. Gdybyśmy chcieli zapytać kilka osób o to, czy potrafią bawić się bez alkoholu, gdyby to były szczere odpowiedzi, z pewnością byłyby one przeczące. Wprowadzając kogoś do towarzystwa, wpaja się mu, iż alkohol dodaje pewności siebie, rozluźnia. Tak, to rzeczywiście prawda, jednak trzeba umieć korzystać z niego z rozsądkiem. W dużych ilościach alkohol przede wszystkim prowadzi do złego samopoczucia, nie tylko fizycznego. To, co ludzie często postrzegają jako rozluźnienie, to zwyczajna utrata kontroli nad własnymi reakcjami. Młody człowiek czuje niejaką satysfakcję, jeżeli może powiedzieć w towarzystwie: „Wczoraj urwał mi się film”. To sprawia, że rośnie w towarzystwie, zostaje wyniesiony na piedestał jako osoba mająca swego rodzaju doświadczenie w sprawach, które aktualnie są dla niego istotne.

Inaczej sprawa przedstawia się w sytuacji, gdy młody człowiek z alkoholem ma do czynienia od kołyski. Od niemowlęcia obserwuje wyczyny pijanego rodzica czy też rodzeństwa. Kiełkuje w nim nienawiść, która podlewana tą „procentową miłością” bliźniego, wzrasta z każdym dniem. Rozpoczyna się okres ucieczek, buntu przeciwko tej osobie. Z ukochanego taty, staje się tatą znienawidzonym. Ze wspaniałej mamy staje się osobą niegodną ludzkiej miłości. Napływają coraz to nowe myśli. Aż nagle... Może trzeba im pokazać ich lustrzane odbicie? W przekonaniu o swej racji dziecko wychodzi na ulicę, połyka pierwszą kroplę alkoholu. Już jest uzależnione, lecz jeszcze o tym nie wie. Rozpoczyna sezon bezsennych nocy, mocno nakrapianych alkoholem. Chce swoją postawą wykrzyczeć: „Mamo! Tato! Spójrzcie, jestem taki jak Wy! Tak samo odrażający! Czy Was to nie rusza?”. Jednak tacy ludzie w podobnej sytuacji nie szukają ratunku. Szukają kompana do picia. Zrezygnowany potomek nie ma siły na dalszą walkę. Poddaje się nalewając ojcu kolejny kubek wina.

Potrzebna jest pomoc z zewnątrz. Jedynie patrząc na całą sytuację obiektywnie, można zauważyć, jak bardzo jest ona tragiczna. Rozpoczynają się długie negocjacje, prośby, groźby. Jednak człowiek uzależniony od alkoholu musi naprawdę bardzo chcieć, aby ktoś udzielił mu pomocy. Jeżeli zobowiąże się rzucić nałóg dlatego, iż ktoś go do tego zmusza, jest w 100% pewnością, że go nie rzuci.

Nadużywający alkoholu nie widzą sensu w swym życiu, nie mają przyszłości, nie dążą do realizacji żadnego celu. Gdy kończą się pieniądze przeznaczone na alkohol, zaczynają kraść, rabować, czasem nawet zabijać. Tym sposobem rujnują sobie życie.

Apeluję do Was, drodzy słuchacze, abyście byli wrażliwi na tą sprawę. Mówi się, że wszystko jest dla ludzi. Jednak nie wszystko ludzie potrafią prawidłowo zużytkować. Proszę, nie sięgajcie po alkohol, jeżeli chcecie zaimponować. Nie róbcie tego, aby poprawić sobie humor. Wprowadźmy nową modę. Modę na zdanie: „Dziękuję, ja nie piję!”. Niech nasza abstynencja imponuje innym, mówi o naszej dojrzałości, o tym, jacy jesteśmy rozważni. Niech to jedno, krótkie zdanie, da do myślenia tym, którzy chlubią się ilością wypitych kieliszków, butelek, puszek... Dajmy im do zrozumienia, że marnują swe życie. Jeżeli w Waszym otoczeniu żyje ktoś, kto ma problem alkoholowy, zwróćcie na niego uwagę. On potrzebuje pomocy. Może pije dlatego, że jest samotny... Dajmy tym ludziom trochę ciepła i zrozumienia. Bądźmy cierpliwi i wytrwali, abyśmy kiedyś z dumą mogli patrzeć na sukcesy tych, którym kiedyś pomogliśmy.
10 4 10