Odpowiedzi

2010-04-01T13:17:03+02:00
Zbliżcie się do mnie, zbliżcie się! Opowiem wam jeno o Jurandzie ze Spychowa, wojowniku hardym i doświadczonym. Niegdyś banda krzyżackich i niemieckich psubratów napadła na niego i zamordowała mu żonę. O tego czasu Jurand wszczął zemstę. Wyzywał na pojedynek każdego z białym płaszczem, a jeńców chował w piwnicy! Bali się go Krzyżacy strasznie. Wymierzyli mu cios okrutny prosto w mężne serce. Porwali jeno jego córę i uprowadzili bez wiedzy mistrza do jednego z zamków. Biednemu Jurandowi zostało tylko poddać się w ich ręce z nadzieją że odzyska córkę. Gdy upokorzony założył pokutny wór, Krzyżacy nie wydali mu córki. Rycerz ze Spychowa w szale wymordował tych co miał w zasięgu. Jednak udało się Niemcom złapać go i wsadzić do lochów. Za krzywdy jakie wyrządził zakonowi obcięto mu dłoń, język oraz wypalono oko. W takim stanie głodnego i pobitego, jedynie z kosturem wypuścili na łaskę przechodniów. Gdyby nie szczęśliwy los, byłby zmarł na ziemiach prusackich, albowiem spotkał swojego zięcia. Ten rozpoznając w nim teścia zawiózł rycerza do Spychowa, a następnie ruszył po jego córkę. Niestety Danuśka pozbawiona zmysłów zmarła tuż pod Spychowem. Parę miesięcy po niej odszedł i Jurand. Opowiadam wam tą historyjkę abyście wiedzieli jakie krzywdy spotkały dzielnego Juranda ze Spychowa z rąk "sług bożych"-
1 5 1