Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-29T19:01:39+02:00
- musiał utrzymywać latarnię w porządku,
- czyścił soczewki latarni,
- musiał zapalać latarnię jak się robiło ciemno.
1 4 1
2010-03-29T19:02:57+02:00
„Latarnik” Henryka Sienkiewicza, dzieje bohatera z elementami charakterystyki

Bohaterem noweli Henryka Sienkiewicza pod tytułem "Latarnik" był Skawiński, typowy Polski emigrant, tułający się po świecie, po ucieczce z kraju przed represjami, po upadku kolejnych powstań. Po opuszczeniu Polski przez długi czas tułał się z miejsca na miejsce. Żołnierz z powołania często angażował się w walki narodowowyzwoleńcze w innych krajach. I tak podczas Wiosny Ludów walczył w Hiszpanii, następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie w czasie wojny secesyjnej, przyłączył się do stanów południowych. Doceniano jego odwagę i poświęcenie, ale oprócz sporej liczby odznaczeń i medali nie miał nic. Imał się więc rozmaitych zajęć: poszukiwał diamentów i złota, pracował na farmie, pływał na statku i zajmował się kowalstwem. Wciąż się przemieszczał, lecz nigdzie nie mógł znaleźć swojego miejsca. Wciąż tęsknił za utraconą ojczyzną, gdzie już nigdy miał nie powrócić. Był to bardzo niespokojny duch, który spełnienia i szczęścia szukał na polu walki, gdyż nie znalazł go w osobistym życiu.Pewnego razu zaginał latarnik strzegący wejścia do Kanału Panamskiego. Poszukiwano zastępcy, który jak najszybciej mógłby objąć to stanowisko. Jedynym chętnym był Skawiński. Chociaż praca była bardzo monotonna, a przy tym odpowiedzialna, Skawińskiemu jawiła się wymarzonym zajęciem na starość. Miał nadzieję, że osiądzie tutaj po wielu latach tułaczki i w spokoju dożyje ostatnich dni. Czuł się już zmęczony i pragnął więcej przygód ani podróżowania.
Rzeczywiście praca latarnika spełniała oczekiwania Skawińskiego. Z dala od ludzi mógł w spokoju oddawać się rozmyślaniom. Bardzo sumiennie wywiązywał się z obowiązków, punktualnie zapalają latarnię, a w wolnych chwilach obserwował przyrodę. Jednak ta samotnicza praca jeszcze bardziej pogłębiła odseparowanie Skawińskiego od ludzi. Unikał coraz bardziej jakichkolwiek z nimi kontaktów. Nie bywał na niedzielnej mszy w kościele, nie wdawał się w rozmowy z marynarzami, przywożącymi mu jedzenie. Powoli tracił poczucie czasu, oddawał się melancholii i wspomnieniom.
Wydawało się, że w spokoju doczeka swych dni pełniąc obowiązki latarnika, gdy nieoczekiwanie dostał przesyłkę od Polskiego Towarzystwa z Nowego Jorku, która zawierała, wśród innych książek, "Pana Tadeusza". Skawiński pogrążył się w lekturze mickiewiczowskiej epopei, która wywołała u niego falę wspomnień. Wzruszony płakał nad swoim i ojczyzny losem, na nowo wezbrała w nim tęsknota do opuszczonej czterdzieści lat temu ojczyzny. Skawiński tak bardzo pogrążył się w lekturze, że mimo zapadającego mroku, nie zapalił latarni. Zmęczony usnął, a ze snu wyrwał go dopiero portowy strażnik. Z powodu jego zaniedbania na wybrzeżu rozbiła się łódź. Wina Skawińskiego była oczywista, na szczęście nikt nie zginął, bo emigrant skończyłby w więzieniu. Oczywiście natychmiast zwolniono go z pracy. Jego marzenie o spokojnej starości prysło jak bańka mydlana. Znów musiał wyruszyć w drogę. Wsiadł na pokład statku do Nowego Jorku, cały czas przyciskając do serca "Pana Tadeusza".

2 4 2