Odpowiedzi

2010-03-29T19:40:00+02:00
Niektóre wielkie święta, jak Pascha i Pięćdziesiątnica, nawiązują do żydowskiego roku liturgicznego .
2010-03-29T19:40:30+02:00
Dzień zesłania Ducha Świętego, zwany też Pięćdziesiątnicą, potocznie Zielonymi Świątkami, jest w chrześcijaństwie świętem ruchomym i przypada 49 dni (7 tygodni) od Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego, a więc przypada również w niedzielę. Jest to jedno z najważniejszych świąt.
Na zebranych w wieczerniku apostołów, Maryję i niewiasty zstąpił Duch Święty. Apostołowie zaczęli przemawiać w wielu językach oraz otrzymali inne dary duchowe – charyzmaty. Wydarzenie to zostało zapowiedziane przez Jezusa przed Jego Wniebowstąpieniem.
1 5 1
2010-03-29T19:45:59+02:00
Święta Bożego Narodzenia już za chwilę. Za sprawa wszechobecnej komercji, ale nie tylko - powoli wpadamy w przedświąteczny nastrój. Dla chrześcijan sprawa jest oczywista - po Adwentowym okresie oczekiwania - będziemy świętować Boże Narodzenie. A co z ateistami i wyznawcami innych religii? Mimo wszystko, nawet nie podzielając religijnego wymiaru świąt - to są one chyba dla wszystkich ważnym elementem tradycji. Święta te obrosly wieloma zwyczajami i symbolami wcale niekoniecznie związanymi z religią, ale są cieple, rodzinne i stanowią swoiste kulturowe korzenie. Czy trzeba na pewno być katolikiem, aby w blasku choinki spotkać sie z rodziną? Obdarowywać prezentami? Czy do Wigilijnej kolacji pasuje golonka (postu nie ma, więc teoretycznie można)? Satyryczny obraz komunistycznej Wigiliii (obchodzonej jeszcze przed świętami) widzieliśmy w "Rozmowach kontrolowanych"...
Czy takie dopasowywanie tradycji do zupełnie innej idei niż ta, z której wyrasta, ma w ogóle sens? Moim zdaniem - nie. Niezrozumiałe więc wydają próby "zuniwersalizowania" Bożego Narodzenia.
Święto świateł zamiast Bozego Narodzenia
Czy takie święto świateł jest w stanie kogokolwiek zadowolić? Mało prawdopodobne. Ludzie są różni, lepiej to zaakceptować niż na siłę tworzyć człowieka uniwersalnego. Fakt, że dla mnie mój Bóg jest jedynym prawdziwym wcale nie musi oznaczać, że np. muzułmanin (myślący to samo o swoim Bogu) musi być moim wrogiem. Zachowując własny światopogląd, szanując siebie nawzajem, możemy się porozumieć. W środowisku wielokulturowym (dla części Europy to już normalna codzienność) zdecydowanie lepszą drogą jest poznanie się, pozwalające zrozumieć wiele spraw ułatwiających wspólne życie. Wiedząc, ze komuś religia zabrania np. jedzenia wieprzowiny - nie zaproszę go na kotlety schabowe. A idąc do kogoś w piątek też wolałabym być poczęstowana rybą, a nie zrazikami w sosie.
1 5 1