Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-03-29T21:58:08+02:00
Super że namnie wpadłeś bo nie długo to pszerabialiśmy to ci NAPISZĘĘĘĘ!!!

Drogi Narratorze!

Pragnę Cię gorąco pozdrowić. Zastanawiając się nad moim powrotem do róży, którego dokonałem nie będąc w pełni świadomy uczuć kierującymi moim wnętrzem, postanowiłem, że podzielę się z Tobą moimi przemyśleniami na ten temat. Mam nadzieję, że zrozumiesz wszystko, chociaż przyznam szczerze: sam nie bardzo wiem dlaczego postąpiłem tak, a nie inaczej.
Obydwaj doskonale wiemy, że róża nie zasługiwała w pełni na przyjaźń, opiekę, szczerość i zaufanie. Zakpiła ze mnie, nie potrafiła docenić moich starań, mimo iż kierowałem się tylko i wyłącznie jej dobrem, oczywiście w miarę swoich możliwości. Skłamała mówiąc, że jest jedyną na świecie. Pewnie chciała, abym poświęcił się jej bez reszty. Chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że nie musi być wyjątkiem, abym traktował ją wyjątkowo. To było główną przyczyną mojego powrotu: dla mnie była, jest i będzie tą jedyną różą na świecie. Na całą resztę innych kwiatów, które na pozór są takie same nie zwracam uwagi. Ja ich nie oswoiłem, one mnie także. Tylko moja róża tego nie rozumiała. Piszę „rozumiała”, bo teraz już nikt nie musi jej tłumaczyć, że będę z nią zawsze bez względu na okoliczności. Chociaż mój zawód, gdy odkryłem jej perfidne kłamstwo, nie znał granic, to zdałem sobie sprawę, że jednak ją kocham. Nie, ja ją Kocham- przez duże „k”. Więc jak mogłem gniewać się bez końca i pozostawić różyczkę na pastwę losu? Ty byś potrafił? Nie sądzę. Więc chyba nie muszę więcej tłumaczyć. Kochałem i nadal kocham jej piękne, aksamitne płatki, słodziutki zapach, delikatność i aurę jaką roztacza wokół. Aurę spokoju i bezpieczeństwa. Chociaż właściwie ja ją stwarzam dla niej. Zapewne stwierdzisz, że niepotrzebnie rozpieszczałem różę trzymając ją pod kloszem, osłaniając od wiatru, spełniając każdą jej zachciankę. Wiem doskonale, że przez to stawała się pewniejsza siebie co doprowadziło do kłamstwa. Ale teraz zmieniła się: potrafi odwdzięczyć się za troskę i poświęcony czas. Już nie jest tą egoistką jaką była przed moją wyprawą na Ziemię.
Moja wyrozumiałość przyniosła oczekiwany skutek. Gdybym nie przebaczył, nie zapomniał, nie puścił płazem wszystko poszłoby na marne. Nauczyliśmy się oboje bardzo wiele. Ja zrozumiałem, że staję się odpowiedzialny za to co oswoiłem. Dlatego nie mogłem ot tak porzucić róży. Ona też już wie, że zawsze będę jej przyjacielem, że nie musi kłamać, abym poświęcał jej czas. Śmiało więc mogę stwierdzić: jestem Małym Księciem róży, a ona jest różą Małego Księcia.
Mogę tylko dać Ci jedną radę na przyszłość. Zapamiętaj ją, bo jest w niej dużo prawdy: Przyjaźń wystarcza sama sobie, trzeba ją tylko z kimś podzielić. Ja taką osobę już znalazłem. Teraz kolej na Ciebie. Powodzenia!