Odpowiedzi

2010-03-30T12:28:15+02:00
Spotkanie z Mią

Właśnie skończyłam czytać ósmą część z serii ,,Pamiętnik księżniczki” Meg Cabot. Jeszcze dziś mogłam oddać książkę do biblioteki. A więc o 1600 wyszłam z domu.
W wypożyczalni nie było nikogo. Tylko w kafejce siedział jakiś chłopak. Oddałam książkę i poszłam odłożyć ja na półkę. Szukałam 9 części „Pamiętnika”. Jest! Otworzyłam książkę na pierwszej stronie…
- Gdzie…ja…jestem? – byłam zdziwiona
- Przepraszam – zapytałam jednego przechodnia – gdzie jesteśmy?
- Hahaha, nie żartuj sobie ze starego człowieka, przecież wiesz, że jesteśmy w GENOWII! Jaka teraz młodzież…
Nie! To musiał być sen. Właściwie szkoda,, bo kiedyś chciałam odwiedzić nieistniejące księstwo Mii.
- Dobra, budzimy się! – uszczypnięcie bolało. O matko! Byłam naprawdę w Genowii!!! A gdzie biblioteka?!~
Szłam ulicą miasta, a właściwie państwa, które liczyło około 50000 mieszkańców. W oddali widziałam pałac. To tam mieszkała księżniczka Amelia Migonette Grimaldi Thermopolis Renaldo. W książce opisane było wnętrze pałacu, ale nie było ani sowa o tym, że z zewnątrz jest taki piękny.
Po godzinie spaceru i oglądania wystaw sklepów, dotarłam do bram pałacowych. Właściwie Genowię wyobrażałam sobie jak XVII w. Polskę. Okazało się, że jednak jest to ucywilizowane państwo. Byłam przed murami „zamku”. Wokoło kręciło się mnóstwo ludzi z aparatami. Usłyszałam angielskie słowa „It’s princess Mia!” co znaczy „To księżniczka Mia!”. Ja też ją zobaczyłam. Szesnastolatka w długiej sukni, blondynka, kroczyła po czerwonym dywanie. Zatrzymywała się przy każdym, kto chciał mieć jej autograf. Miałam przy sobie notesik i długopis. Napisałam na karteczce, z jestem z innego wymiaru. Bo tak było. Ja, dwunastolatka ze Skarszewa, zwykłej miejscowości znalazłam się w świecie mojej ulubionej bohaterki książkowej w nieistniejącym państwie.
Mia złożyła mi podpis na kartce. A właściwie napisała, żebym poszła potem pod bramę „zamku”. Pojawiłam się tam zaraz po audiencji. Księżniczka nakazała mnie wpuścić. Dziwnie się czułam idąc ścieżkami opisanymi w powieści. W ogrodzie siedziała Mia ze swoim ochroniarzem Larsem.
- Cześć! To ty jesteś tą przybyszką? – powiedziała i uśmiechnęła się.
- Tak. Cześć. Właściwie to bardzo trudne do wyjaśnienia.
- Zapewne… Jak się tu dostałaś? Jak mas na imię? Skąd jesteś? – te pytania Mia zadawała z łatwością.
- No cóż, jestem z Polski, mam na imię Marta i przeszła tu… przez książkę. – byłam zakłopotana i nadal niesamowicie zdziwiona.
- Aha. Wiesz, mi się takie rzeczy zdarzają, jestem pechowcem…
- Nie prawda. – zaprzeczyłam – Przecież… Wiesz, co robisz najlepiej. Piszesz pamiętnik
2 4 2