Odpowiedzi

2010-04-01T16:49:45+02:00
Kiedy rok temu przeczytałem po raz pierwszy o projekcie ekranizacji „300” – historii obrony wąwozu termopilskiego – wiedziałem, że film wzbudzi kontrowersje. Przypuszczałem jednak naiwnie, że najwięcej krytycznych uwag będą mieli historycy starożytności, zgłaszający pretensję co do wyboru materiału literackiego, bowiem scenariusz „300” nie opiera się na kanonicznym przekazie Herodota, lecz, o zgrozo, na amerykańskim w komiksie Franka Millera. Zanim jednak szacowni profesorowie zdążyli zabrać głos, awanturę o film wywołał rzecznik prasowy irańskiego rządu, który uznał „300” za kolejny akt „wojny kulturalnej i ideologicznej”.

Irańczycy, słusznie uważający się za spadkobierców tradycji Imperium Perskiego , poczuli się urażeni sposobem, w jaki film przedstawia ich przodków . Gdyby film o Leonidasie i jego trzystu towarzyszach został zrealizowany przez bardziej do tego uprawnionych Greków, irańska reakcja byłaby, zapewne, spokojniejsza. Rzecz jednak w tym, że charakterystyka Persów, przekazana nam przez Herodota wcale nie jest dla nich łaskawsza od artystycznej wizji Millera. Ma rację przedstawiciel irańskiego rządu – to rzeczywiście jest wojna cywilizacji. I toczy się od perskiego najazdu na Helladę