Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-02T13:43:22+01:00
Z Ostrowem Tumskim we Wrocławiu związanych jest wiele legend. Jednak niewiele osób zna opowieść o skromnej rzeźbie na południowej ścianie wrocławskiej katedry. Przedstawia ona św. Wincentego, który w lewej ręce trzyma brewiarz a prawą opiera na udzie, którego w rzeczywistości nie ma. Okrywający świętego habit skrywa pewną tajemnicę.
W ciepły majowy wieczór w 1469 znany w mieście rzeźbiarz, mistrz Erazm pożegnawszy przyjaciół, udał się do swojej pracowni na Ostrowie Tumskim. Bardzo się spieszył – musiał jeszcze skończyć zamówiony przez wrocławskich rajców posąg. Jednak, gdy mijał szybkim krokiem kościół św. Krzyża poczuł przeszywający klatkę piersiową ból – osłabione pracą i stresem serce dało o sobie znać. Erazm osunął się na ziemię i stracił przytomność.

Gdy się ocknął, ujrzał nad sobą twarz chłopca, który nacierał mu skronie wodą. Mistrz poprosił nieznajomego, by pomógł mu dojść do pracowni. Idąc spostrzegł, że ten kuleje. Nogi i stopy chłopca były zdeformowane. Mistrz Erazm spytał chłopca, jak może mu się odwdzięczyć. Ten bez chwili namysłu odpowiedział, że chce by mistrz nauczył go rzeźbić. Już na drugi dzień Maciej (tak było mu na imię) rozpoczął naukę. Szybko okazało się, że świetnie radzi sobie z dłutem. Jednak zazdrośni o jego talent pozostali uczniowie ciągle kpili z jego kalectwa i przezywali kulasem. Chłopiec cierpliwie znosił upokorzenia okazując się coraz lepszym rzeźbiarzem. W pierwszą sobotę grudnia 1470 roku mistrz Erazm zlecił Maciejowi wykonanie posągu św. Wincentego, który zamówił kanonik kapituły katedralnej Jan Paszkowicz. Maciej wziął się do pracy i w cztery miesiące wyrzeźbił świętego odzianego w habit, spod którego wystawały mocne, kształtne i zdrowe nogi… Wieczorem, po skończeniu dzieła modlił się, prosząc Boga by mistrz zaakceptował jego prace. Tej nocy spał niespokojnie… Nagle zobaczył przy swoim łóżku św. Wincentego, który uśmiechnął się dobrotliwie i dotknął jego stóp. Chłopiec poczuł przeszywający ból i obudził się z krzykiem. Spojrzał pod koc. Jego nogi były zdrowe i proste. Wyskoczył z łóżka i pobiegł do pracowni, a tam zobaczył jak jego rzeźba unosi się w powietrzu, a w miejscu gdzie spod habitu wystawały nogi świętego, zwisają fałdy materiału, którego nie wyrzeźbił…

Gdy Erazm usłyszał o niesamowitym śnie i zobaczył rzeźbę oraz zdrowe nogi ucznia, powiadomił o wszystkim biskupa. Ten stwierdził, że zdarzył się cud. Wykonaną przez Macieja rzeźbę nakazał umieścić na południowej ścianie wrocławskiej katedry a św. Wincentego ogłosił jej drugim patronem.