Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-31T16:34:35+02:00
Na środku izby siedzą przy stole dziad i baba. Udają, że rozmawiają. Na stole stoi garnek z łyżką..., dziadek "pali" fajkę.

Narrator: (wskazując na staruszków)
Żyli sobie dziad i baba,
bardzo starzy oboje.
Ona kaszląca i słaba.

Dziad: (klepie kaszlącą babcię po ramieniu)
Oj, tak, tak.

Narrator:
On skurczony we dwoje.

Baba:
Oj, mój mężu!
Postarzeliśmy się, i to bardzo.

Dziad:
O tak, moja kochana.

Dalej udają, że rozmawiają.

Narrator:
Mieli chatkę maleńką,
taka stara jak oni.
(wskazując na okno i drzwi)
Jedno miała okienko
i jeden był wchód do niej.

Żyli bardzo szczęśliwie
i spokojnie jak w niebie,
czemu ja się nie dziwię,
bo przywykli do siebie.

Dziad:
Wiesz, moja kochana żono?! Kiedyś odejdziemy z tego świata. Smutno będzie, jeżeli nie umrzemy razem.
(z żalem) Tak pięknie nam razem było!!

Baba: Pomódlmy się za to, żebyśmy odeszli razem.

Dziad: (zadowolony) To jest myśl!

Dziad i baba podchodzą do obrazu, klękają, modlą się po cichu. Kończą. Wstają i idąc do stołu, baba kręci głową, i mówi:

Baba: (z powątpieniem)
Razem!?
To być nie może!
Ktoś choć chwilę wprzód skona!

Dziad: (wstaje od stołu i mówi do widzów z żalem)
Byle tylko nie ona.

Baba: (spokojnie)
Ja wprzódy umrę.
Jestem starsza od ciebie,
co chwila bardziej słaba.
Zapłaczesz na moim pogrzebie.

Dziad:
Ja wprzódy, moja miła.
(kaszle kilka razy)
Ja kaszlę bez ustanku.
I zimna mnie mogiła
przykryje lada ranku.

Baba:
Mnie wprzódy! -Mnie, kochanie!

Dziad: (ze złością)
Mnie mówię! Dośćże tego,
dla ciebie płacz zostanie!

Baba: (z ciekawością w głosie)
A tobie nic, dlaczego?

przekomarzają się; udają, że się kłócą

Narrator:
I tak dalej, i dalej,
Jak zaczęli się kłócić,
tak się z miejsca porwali,
chatkę chcieli porzucić.

Dziad i baba biegają po izbie, udają, że chcą uciec.

Narrator:
Aż tu nagle do drzwi ktoś zapukał.

słychać stukanie do drzwi

Baba (przestraszona): Ktoo taam?

Śmierć (z grozą w głosie):
Otwórzcie, proszę,
posłuszna waszej woli,
Śmierć jestem, skon przynoszę!
Ha, ha, ha...

Dziad i baba trzęsą się i chowają za siebie, wypychając się nawzajem do drzwi.

Dziad: (wypychając babę, mówi błagającym tonem)
Idź babo, drzwi otworzyć.

Baba:
Ot, to idź sam, jam słaba,
(kieruje się do łóżka pod oknem)
Ja się pójdę położyć.
(zagląda do okna i mówi do dziada zatroskana)
Fi, Śmierć na słocie stoi
I czeka tam nieboga!
Idź, otwórz z łaski swojej!

Dziad: (zbywając babę)
Jak Ci jej szkoda,
to Ty Jej otwórz, moja droga.

(Dziad i baba biegają bezwiednie po izbie, nie wiedzą, gdzie mają uciec. Dziad wpycha się pod ławę, baba za kominem szuka kryjówki, a Śmierć ciągle puka.)

Narrator:
I byłaby lat dwieście
Pode drzwiami stała,
Lecz znudzona nareszcie
Kominem wleźć musiała.