Odpowiedzi

2009-11-01T16:29:32+01:00
Ostatnio postanowiłam,że pojadę do szkoły autobusem. Autobus miałam o godzinie 7:45. Wyszłam z domu o godzinie 7:35 i jak już doszłam na przystanek ,zapytałam starsznej kobiety czy był już autobus o numerze''9'' powiedziała,że własnie jakąś 1 min temu odjechał. Bardzo się zdenerwowałam , ponieważ spóźniłam się na bardzo ważna lekcje..
2009-11-01T16:41:32+01:00
Pewnego dnia wstałam jak zwykle do szkoły, zjadłam śniadanie, ubrałam się i wyszłam z domu. Wszystko przebiegało tak, jak zwykle, więc dziarskim krokiem ruszyłam na przystanek. Nagle zauważyłam, że autobus już stoi na przystanku, więc wystraszyłam się, poczułam, że robi mi się nieprzyjemnie gorąco. Ruszyłam sprintem, myśląc, że zdążę, że to bardzo dobrze, że się widzę autobus. Niestety, gdy tylko podbiegłam pod drzwi - te zamknęły się. Najpierw osłupiałam i popatrzyłam z niedowierzaniem i z niewielką nadzieją, że kierowca mnie widzi i otworzy mi drzwi - podbiegłam do przodu autobusu żeby zapukać w szybę. Niestety autobus włączył się do ruchu. Och, jaka ja byłam wściekła, pod nosem mruczałam pogróżki pod adresem kierowcy, podejrzliwie pomyślałam, że mnie widział i specjalnie odjechał, by poczuć satysfakcję. Adrenalina podziałała, byłam zła, serce zaczęło bić jak oszalałe. Nie mogłam jednak tracić czasu, więc szybko podeszłam do rozkładu jazdy i z duszą na ramieniu sprawdzałam czas odjazdu kolejnych linii autobusowych. Zaczęłam odczuwać coraz większy strach, bo w przeciągu kolejnych 20 minut nie było zaplanowanych żadnych odjazdów, znów poczułam oblewający mnie pot - przecież nie mogłam się spóźnić, na pierwszej lekcji miałam mieć ciężki sprawdzian, nauczycielka nie usprawiedliwi mi nieobecności!. Gonitwa myśli - co robić? Dzwonić po mamę? Nie zdąży mnie odebrać! Taksówka? Nie mam wystarczającej kwoty, inny przystanek - za daleko, dzwonić do koleżanek licząc na to, że uda mi się z nimi zabrać? Za późno, poza tym wstyd tak nachalnie się pchać. Złapać "stopa" - poczułam, że wilgotnieją mi ręce - to niebezpieczne i gra nie jest wart świeczki.
Nagle kątem oka zauważyłam, że podjeżdża inny autobus, który miał odjechać 5 minut przed moim - i jechał dokładnie w tym samym kierunku! Znów poczułam gonitwę myśli - może to szansa, że się uda? Tylko dlaczego ten autobus przyjeżdża tak późno?
Okazało się, że utknął w korku i stąd spóźnienie. Wsiadłam do niego, zajęłam miejsce siedzące i zaczęłam wyciszać swój oddech - niestety bieg na przystanek i emocje przeżyte w ciągu tych kilku minut dały mi się we znaki. Zamknęłam oczy, zaczęłam głęboko oddychać i poczułam radość, że się udało i... o dziwo poczułam satysfakcję, radość i euforię. Kto by pomyślał, że będę się cieszyć z przyjazdu na czas do szkoły i pędzić na zajęcia jak na skrzydłach? Rozpierała mnie duma - choć nie miałam za bardzo powodów ku temu. Nie czułam już strachu przed klasówką - wiedziałam, że sobie poradzę, a to, co przeżyłam na przystanku, choć banalne - da mi siłę na cały dzień.
5 4 5