Odpowiedzi

2009-11-01T16:47:52+01:00
Gdybym był ministrem oświaty, to zastanowiłbym się, czy obecny system kształcenia nadaje się do realiów rynku pracy. Sprawdziłbym oczekiwania pracodawców i określił potrzeby rynku pracy, a potem postarałbym się tak zreformować system, by przyniósł on największe korzyści uczniom. Postulowałbym za zmniejszeniem przyswajania encyklopedycznej wiedzy na rzecz rozwinięcia umiejętności myślenia analitycznego. Chciałbym, by uczniowie nauczyli się czerpać z języka jak najwięcej, by nauczyli się czytać ze zrozumieniem i rozwijali swoje słownictwo.
Chciałbym, by uczniowie byli zadowoleni z tego, czego się uczą i w jaki sposób, a nie, by cały czas narzekali na szkolnictwo i nauczycieli. Chciałbym, by reformy były oceniane jako dobre i warte podjęcia a nauczyciele wykonywali swój zawód, jak misję.
Zwiększyłbym nacisk na uczenie się języków obcych ale nie na zasadzie wkuwania słówek, ale tak, by można było porozumieć się za granicami naszego kraju.
Chciałbym też, by uczniowie nauczyli się sami szukać wiedzy i wiedzieli, jak to robić.
115 4 115
2009-11-01T18:17:26+01:00
Ee chodzi ze co bym zrobił??

gdy bym był ministrem oświaty zarządziłbym:
- by na lekcjach w-f
uczniowie cześciej ćwiczyli dyscypliny konkurencji,
-By przerwy były dłuższe
-by w szkołach byly prysznice po lekcjach w-f
-by podreczniki były konstruowane w spośób łatwy i prosty<sposób postrzegania tego przez dziecko>
-by zadania z przedmiotów ścisłych były jasniej tłumaczone krok po kroku
- by stołówka była lepiej zaopatrzona.
dziękuje za uwagę.
60 4 60