Odpowiedzi

2010-04-01T10:44:24+02:00
PEWNEGO DNIA WYBRAŁAM SIĘ DO MOICH DZIADKÓW . BYŁAM TAM OD PIĄTKU DO NIEDZIELI TE DNI OKAZAŁY SIĘ SZCEGÓLNE W MOIM ŻEYCU. W PIĄTEK PODWIECZÓR POJECHAŁAM Z WÓJEM DO JEGO ZNAJOMYCH. GDY WCHODZIŁAM DO NICH DO DOMU WPADŁ NA MNIE ICH 18-LETNI SYN- MACIEK . BYŁ MEGAPRZYSTOJNY , A JEGO UŚMIECH ZNIEWALAŁ . PRZEPROSIŁ MNIE I POSZEDŁ DALEJ . NUDZIŁO MI SIĘ W TOWARZYSTWIE DOROSŁYCH WIĘC POSTANOWIŁAM ŻE PÓJDE DO DZIADKÓW NA NOGACH W SUMIEMIE NIEBYŁO DALEKO . ALE NIEKAZALI MI IŚĆ W NOCY WIĘC KAZALI MAĆKOWI MNIE ODWIEŻĆ. ODRAZU WPADLIŚMY SOBIE W OKO . PRZEZ CAŁĄ DOGĘ PODRYWAŁ MNIE SUKTELNIE .GDY DOJECHALIŚMY PODZIĘKOWAŁAM MU I ZAPROSIŁAM NA KAWĘ . NIEMÓGŁ WEJŚĆ ALE POPROSIŁ ŻEBYM DAŁA MU SWÓJ NUMER .PODAŁAM MU I POSZŁAM. NAZAJUTRZ OBUDZIŁAM SIĘ OKOŁO 10 . ZCHODZĄĆ NA DÓŁ USŁYSZAŁAM JEGO GŁOS I JESZCZE KOGOŚ . WESZŁAM DO KUCHNI ŹDZIWIONA .SIEDZIAŁ TAM ON I JEGO OJCIEC . JAK SIĘ OKAZAŁO PRZYJECHALI POMÓŻ W CZYMŚ TAM WÓJOWI . WIDZIAŁAM ŻE MACIEK SIĘ ZANUDZA I ZAPROSIŁAM GO DO SIEBIE. GDY WESZLIŚMY DO MNIE AKURAT LECIAŁA KOŁYSANKA CHCIAŁAM WYŁĄCZYĆ ALE POWIEDZIAŁ : ZOSTAW TO , NICH GRA. WIĘC ZOSTAWIŁĄM . JA USIADŁAM A ON NADAL STAŁ I PYTAM SIĘ DLACZEGO NIESIADA A ON MI ODPOWIEDZIAŁ ŻE DOPUKI Z NIM NIE ZATAŃCZE TO NIEUSIĄDZIE I PODSZEDŁ DO MNIE I PODAŁ MI RĘKE . ŹDZIWIONA WSTAŁAM , ON PRZYTÓLIŁ SIĘ DO MNIE I ZACZELIŚMY TAŃCZYĆ. NASZCZĘSCIE PIOSENKA NIETRWAŁA DŁUGO . GDY SKĄCZYŁ SIĘ USIEDLIŚMY I CAŁE SZCZĘŚCIE . LEDWO NIEUSIADLIŚMY ZADAŁ MI PYTANIE JAKIE MAM PLANY NA WIECZÓR . POWIEDZIAŁAM ŻE ŻADNYCH JAK ZWYKLE W SOBOTE WIECZOREM. I ZAPROSIŁ MNIE NA DYSKOTEKĘ ALE BYŁ JEDEN PROBLEM ŻE STARZY NIECHCIELI MNIE JESZCZE PÓSZCZAĆ NA DYSKOTEKĘ . ALE ON WPADŁ NA GENIALNY POMYSŁ ŻE PÓJDZIE SIĘ SPYTAĆ MOJEGO WUJA CZY MNIE PÓŚCI POTAJEMNIE . WYŚMIAŁAM GO ALE ON I TAK POLAZŁ DO MOJEGO WUJA. GDY WRÓCIŁ ROZMAWIAŁAM Z KUMPELĄ PRZEZ TELEFON . MYŚLAŁAM ŻE SIĘ NIEZGODZIŁ BO MACIEK MIAŁ NIEWYRAŹNĄ MINĘ . GDY SKĄCZYŁAM POWIEDZIAŁAM I CO NIEMÓWIŁAM . ON UŚMIECHNĄŁ SIĘ I POWIEDZIAŁ POMYLIŁAŚ SIĘ SŁONKO JEDZIESZ ZE MNĄ . JA WYKRZYKNĄŁAM NIE ŻARTUJ . A ON NA TO : ZA TO CAŁUS MI SIĘ NALEŻY . PODESZŁAM DO NIEGO I POCAŁOWAŁAM GO W POLICZEK . I NAGLE ZAWOŁAŁ GO JEGO OJCIEC . PRZYJADĘ PO CIEBIE O 9 POWIEDZIAŁ I POSZEDŁ . NIEMOGŁAM SIĘ DOCZEKAĆ TEJ 9. CIĄGLE PATRZYŁAM NA ZEGAREK Cd - nastąpi
2010-04-01T11:06:23+02:00
Bohaterami mojego opowiadania są Martyna i Marek. Jest to historia o wielkim uczuciu piętnastolatków. Różniła ich duża odległość kilometrów. Martyna mieszkała w Krakowie – klejnocie Polski. Marek to Pomorzanin. Mieszkał w Gdańsku. Technologia schyłku XX w. umożliwiła im porozumiewanie się.

Pewnego weekendowego wieczoru w internetowej kawiarence poświęconej turystce, spotkały się dwie zabłąkane dusze. Oboje byli już na linii od kilkunastu minut. Pierwszy odezwał się Marek:
- Cześć mała!!! Gdzie mieszkasz ?(-: - wiadomość wysłał na linię prywatną.
- W Krakowie. Duży!!!
Ta odpowiedz chyba zaskoczyła ośmielonego chłopaka, ale szybko wysłał kolejne pytanie:
- Czy masz e-mail?
- [email protected] – odpowiedziała natychmiast
Choć nie mógł znać uczuć dziewczyny, czuł jakąś moc, która przepływała przez plastykowe klawisze do dna jego serca. Mając pustkę w głowie, ponownie wysłał internetową buźkę:
- (-: - wiadomość jak wszystkie pozostałe była nadana prywatnie i nie poddając się wysłał kolejną – Jak masz na imię?
- Martyna – odpowiedz przyszła szybko, ale utęsknionemu Markowi czas się okropnie wydłużał – Gdzie mieszkasz?
- W Gdańsku – poczuł, że rozmowa się nakręca
- Jesteś zabawny – odpisała, jakby o tym samym myślała, co Marek
- Dzięki (-:
- Masz swój adres?
- Hmmm. [email protected] – odpiszę do Ciebie. Cześć muszę kończyć.

Tego dnia już nie było dwóch serc w Internecie. Było jedno. Chociaż Jej nie widział, nie słyszał, czuł, że to miłość. Przyszła nagle niespodziewanie, można by rzec, że spadła jak grom z nieba. Internaut chodził wiecznie zamyślony. Zapomniał o bardzo ważnym spotkaniu z kolegą. Jego myśli skierowane były tylko do niej. Wyobrażał sobie piękną długowłosą blondynkę o radosnym uśmiechu. Gotowy był zrobić wszystko, żeby się z nią spotkać. Zaczął marzyć. Oczywiście jego marzenia były nie do spełnienia. Sam nie mógł zrozumieć swojego zachowania. Ciągle podchodził do okna, jakby kogoś oczekiwał. Ręce miał ciągle spocone. Czuł ciepło całego organizmu. Chciał i nie chciał wyzwolić się z takiego zachowania.
Minęła noc. Wcześnie wstał. Pierwszą rzeczą o której myślał była ona i komputer. Natychmiast uruchomił go i sprawdził swoją skrzynkę e-mail – ową – była pusta.
Po nieudanym dniu w szkole, pobiegł do domu i powtórzył poranną czynność. Sam wysłał do niej następujący list:
„Temat: Marek.

Część. To ja. Coś niezwykłego przyszło do mnie po wczorajszej rozmowie. Spakowałem dla Ciebie moje zdjęcie. Rozpakuj Winzip-em. Odpisz.”

Rzeczywiście wysłał jej swoje zdjęcie. Nie znał jej reakcji, a więc czekał na odpowiedź. Przez cały czas myślał:
-Czy dzisiaj odbierze? A może jutro? A jeśli modem się zepsuł? Nie, to niemożliwe - wspierał się na duchu – Jeśli na zły e-mail wysłałem wiadomość i dojdzie do zupełnie innej osoby, której nawet nie znam.
I tak zamartwiony, co pół godziny sprawdzał swoje konto internetowe. I co pół godziny otrzymywał: brak wiadomości. Lecz wieczorem ,tak jak wczoraj przyszedł list:
„Temat: Podziękowania


Dzięki za zdjęcie. Przyznaję, że nie wyglądasz na 15 – nastolatka. Mam ważną wiadomość. Wskocz o godz. 19, 30 na znaną nam kawiarenkę.
Czekam!!!
Do usłyszenia!!!”
Marek spojrzał na zegarek – 19. 02. 57sek. Nie wyłączając komputera już wszedł na witrynę kawiarenki.

Liczęęęę na najjj ;DD