Odpowiedzi

2010-04-03T23:18:46+02:00
Gdyby Polska przyjęła propozycję Hitlera w '39 roku. Ponieślibyśmy taka klęskę jak Niemcy.. Przegralibyśmy Wojnę i bylibyśmy nazywani rasistami,oraz osobami bez zasad.
/pozdrawiam i licze na Naj :) /
Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-04T00:12:16+02:00
Najpierw podsumujmy fakty: RP Hitlerowi zwyczajnie przeszkadzała - nie dość, że chciał dzieliły mu Prusy Zachodnie ze Wschodnimi, to jeszcze do morza nie miał dostępu, nad czym ubolewał niezmiernie. Stąd też "propozycja" z 1936r., bo sojuszem ów akt nazwać dosyć trudno, a mianowicie - Hitler postawił RP następujące warunki (wpierw po dobroci, chyba myślał, że Polacy na to przystaną... przemilczę):
- RP zgadza się na przyłączenie do III Rzeszy Gdańska (bo dostęp do Bałtyku) i tzw. Korytarza (łączącego Prusy)
- sprawa Gdyni do przedyskutowania - ew. Prusacy zgodzą się, aby RP ją sobie zatrzymała
- oczywiście polityka Rzeszy miałaby przeniknąć do Polski
- ponadto RP miałaby się zgodzić na wystawienie swojej armii do walki z ZSRR (Hitler miał przecież ambitny plan podbicia całego globu...)
- ...a co za tym idzie, zgodzenia się na niekontrolowaną obecność Wehrmachtu na terenie RP
Jeśli Polska przystałaby na w/w warunki, Hitler łaskawie zgodzi się na przedłużenie paktu o nieagresji o kolejne 25 lat.

No dobrze - to są fakty. Teraz przejdźmy do gdybania.

Przypuśćmy, że Polska już się przyzwyczaiła do wolności i obietnice dotyczące nieagresji ją skusiły do przyjęcia warunków Hitlera. Przypuśćmy, że Francja z Anglią zajęły się sobą czy owa propozycja Hitlera względem Polski im umknęła i wcale nie podjudzały RP do kategorycznej odmowy, a co za tym idzie Beck z Ribentroppem nie odbywają uroczej pyskówki, która zrywa pakt nieagresji.
Rzeczpospolita przystaje na warunki Rzeszy - co tam Gdańsk, skoro będzie jeszcze Gdynia - słabszy port, prawda, ale zawsze jakiś kontakt z morzem, więc sprawa handlu jakaś-tam pozostanie... (chyba, że się Hitler rozmyśli, ale mamy być optymistami). No, Korytarz też jakoś przemilczymy. Więc pierwsze, co Hitler robi, to zajmuje Polskę - niby oficjalnie wolne państwo, a jak jest, wszyscy wiedzą. Stopniowo wprowadza germanizację, gdzie się da i zbliża się do terenów Stalina (z którym to zdążył się podzielić terenami RP, bo przecie i tak je sobie odbije, gdy zajmie ZSRS). Rozpoczyna się wojna pomiędzy dyktatorami - oczywiście na terenach niby 'wolnej' Polski. Z włączeniem wojsk polskich do Rzeszy, co gwarantował pakt z Hitlerem. Walka przeradza się w krwawą rzeź, dziesiątkując armię (w tym i polską, by nie rzec, że głównie), gdyż dla żadnego z panów nie liczy się człowiek a efekt.
Dalsze losy RP zależą od tego, jak potoczy się owa potyczka. Przyjmijmy trzy możliwości:
1. Wygrywa Hitler. Zajmuje i germanizuje Polskę.
2. Wygrywa Stalin. Zajmuje i rusyfikuje Polskę.
3. Żaden nie wygrywa, bo albo im się skończyła armia, albo amunicja (choć ja w tym przypadku widziałabym dosyć groteskową scenkę rodzajową - Hitlera i Stalina tłukącego się na kije, czy co by tam mieli po ręką, niczym czteroletni chłopcy w piaskownicy. Nadinterpretuję, pardon.), w związku z czym zawierają [chwilowy] pokój, a następnie pakt i germanizują oraz rusyfikują Polskę - po połowie.
I tak biedne koło się kręci, a Polska wraca do sytuacji przed-niepodległościowej.

Tak to bym przynajmniej ja widziała.
("naj" też bym z chęcią widziała ;)
1 5 1