Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-05T17:18:09+02:00
Poniedziałek…, kto wymyślił taki dzień…

Początek nowego tygodnia, dochodzą do ciebie jakieś głosy, czujesz jakiś dotyk – to mama próbuje się dowiedzieć, na którą masz, bo już za 20 siódma. No tak, znowu nie zablokowałaś klawiatury kładąc się spać i niechcący wyłączył się budzik. Uświadamiasz sobie, że masz 20 minut by znaleźć się na przystanku. Z łóżka biegiem do łazienki, naciągasz na siebie pierwsze lepsze ubrania, wrzucasz w pośpiechu zeszyty do plecaka. Możesz nie zdążyć. Wołasz do mamy:
- zawieziesz mnie na przystanek? Bo już nie zdążę
W odpowiedzi słyszysz:
- właśnie umyłam włosy, mam ręcznik na głowie, bierz rower i jedź!
Wybiegasz z domu. Jakimś dziwnym trafem udaje ci się zdążyć na autobus.
Pszczyna. Godzina 7:15. W głowie masz tylko cichą nadzieję, że pojawisz się przed klasą wcześniej niż nauczycielka, leż zaczynasz wątpić, gdy przypomina ci się, ze zaczynasz w drugim budynku.
W końcu w szkole. Pędem po schodach na piętro. Udało się – wślizgujesz się do Sali obok nauczycielki, która właśnie zamyka drzwi. Wzrokiem szukasz swojej ławki, z twarzy koleżanki czytasz „no w końcu przyszłaś…”, siadasz i dowiadujesz się, że było zadanie. Odpisać nie zdążysz, brak zadania wybrany dawno temu- norma. Siedząc jak na szpilkach, marzysz by nie trafiło na Ciebie, choć w myślach pogodziłaś się już ze swoim losem. Jednak nie udało się… należąca się ocena została wpisana do dziennika przy twoim numerze. „No cóż, jakoś to nadrobię” – obiecujesz sobie szczerze w to wątpiąc. Mija lekcja, dzwonek, wszyscy się pakują, razem z nim i ty. Kolejny nieprzyjemny fakt to to, że następna lekcja jest w pierwszym budynku. Na chodniku mijasz te dwie „cwaniary”- zmierzyły cię od głowy aż pod stopy i z powrotem. Odpowiadasz im pięknym za nadobne dodając to tego zniesmaczoną minę.
Docierasz na lekcję. Da się przeżyć, podobne jak te następne. Obyło się bez niepotrzebnych ocen, pogarszających i tak już niesatysfakcjonującą cię sytuację. Nawet historia, na której i tak nikt nie oddychał dzisiaj okazała się być w miarę spokojna.
W końcu koniec. Z ulgą wychodzisz ze szkoły, podążasz na przystanek. Docierasz do domu i nowe urwanie głowy. Każdy z domowników coś chce, czegoś potrzebuje. Wdrapujesz się wymęczona do swojego pokoju i zamurowuje Cię w drzwiach- bałagan robi się sam- jedyne logiczna myśl tłumacząca to, co zastałaś. Ostatnimi siłami ogarniasz pokój, przeglądasz zeszyty i padasz na twarz do łóżka. I jak tu nie kochać poniedziałków??

w liceum dostałam za niego 4. Pozmieniaj niektóre fakty by pasowały. jak napiszesz ręcznie to wyjdzie strona A4, zawsze można coś dopisać od siebie.