Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-05T17:36:04+02:00

Dawno, dawno temu u Sir Anastazego służył rycerz hardy i nieustępliwy. Waleczny i potężny. Silny i mężny. Stłumione westchnienia wśród niewiast wywoływał sam dźwięk jego imienia: Gotfryd. Pochodził z Eakrette, gdzie matka jego wydała go na świat w dzień letniego przesilenia, a następnie przepadła bez śladu. Chodziły plotki, że uciekła z królewskim świniopasem, jednak idealistycznie myślący rycerz nie chciał dopuścić do siebie tej teorii.
Ojciec Gotfryda również był rycerzem. Chłopiec ćwiczył więc rzemiosło od samego początku swej egzystencji. Już wtedy odznaczał się niebanalną urodą, która rozkwitała z wiekiem. Oczy miał błękitne i pełne mocy, usta mięsiste, nos spłaszczony, ramiona wąskie, biodra szerokie, jak u niewiasty, rdzawą bródkę, kościste kolana. Gotfryd był uroczym giermkiem. Zawsze powtarzał swojemu słudze Erykowi, że nie dorasta mu do pięt. Trudno się jednak dziwić człowiekowi, którego zawołanie bojowe brzmiało nie inaczej, niż: "Niech żyje ja!". Było to również jego życiową maksymą.
Herbem rodzinnym Gotfryda była dynia, rycerz wymalował więc ją sobie na piersi, by czerpać siłę z jej wizerunku. Jednakże odrobinę nowatorskie podejście do warzyw nie wzbroniło Uleńki Popędliwej do oddania Gotfrydowi swej miłości. Rycerz uczynił ją damą swego serca... może dlatego, że była jedyną kandydatką na to stanowisko?
Najniebezpieczniejszą bronią Gotfryda był urok osobisty. Dopiero po nim należy umiejscowić topór bojowy i konia; arabskiego rumaka imieniem Pingwinek. Gotfryd posiadł też liczne umiejętności, między innymi niezawodnie potrafił skakać na skakance i liczyć groszki na spódnicach bogatych panien. Zmarł nagle w wieku 40 lat. Nie zrobił nic wielkiego. Lekarz, stwierdził, że umarł ze strachu. Na widok pierwszej zmarszczki na swej cudownie pięknej twarzy...