Odpowiedzi

2010-04-06T11:02:06+02:00
Siedziałam w lesie wraz z moją koleżanką. Była piękna pogoda, słonko świeciło, niebo było bezchmurne, i ptaki pięknie śpiewały. Przysłuchiwałyśmy się ich odgłosom.
-Słuchaj to chyba śpiewa skowronek - szepnęła Ania.
-Nie, skowronki śpiewają rano a jest przecież południe- odpowiedziałam.
Moją odpowiedź przerwało stukanie dzięcioła. Siedział na drzewie zaraz obok nas.
-Zobacz jaki on piękny- powiedziałam wyciągając aparat fotograficzny.
Zrobiłam mu piękne zdjęcie.
Siedziałyśmy tak w najlepsze rozkoszując się pieknym śpiewem ptaków kiedy spostrzegłyśmy ze przed nami jest żmija. Przestraszone powoli oddaliłyśmy się i poszłyśmy do domu. Na szczęście nic nam nie zrobiła.
-Nigdy więcej oglądania ptaków- powiedziała Ani roztrzęsionym głosem.
-Nigdy więcej - przytaknęłam.
52 4 52
2010-04-06T11:43:19+02:00
Było to w zeszłym roku na wakacje, dokładniej podczas jednego dnia z tych upalnych. Miałem ochotę po przebywać trochę w bliskości z naturą, więc poszedłem obserwować ptaki w pobliskim lesie. Wziąłem lornetkę, aby dobrze widzieć zachowania tych cudownych stworzonek, a także zeszyt, żeby dokładnie wynotować to, co będzie najciekawsze i wyruszyłem szukać nowej przygody.
Dotarłem ma miejsce po kwadransie, rozłożyłem się na polanie za drzewem i obserwowałem. W pewnym momencie przed moim nosem pojawił się jakiś pisklak. Nie wiedziałem co to za gatunek. Odłożyłem lornetkę i patrzyłem co to maleństwo robi. Co chwila przybliżało się do mnie do tego stopnia, że po kilku chwilach stał oko w oko ze mną. Musiało to wyglądać przekomicznie mała ptaszyna z chłopakiem dość dużych rozmiarów.
W pewnym momencie ptaszek przemówił. Byłem w szoku, nie wiedziałem czy to sen czy jawa. Myślałem, że po prostu mam omamy spowodowane dłuższym leżeniem na takim ukropie, kiedy ptaszek powiedział:
- Ej, ty do ciebie mówię nie słyszysz? Kultura wymaga żeby chociaż odbąknąć coś do mnie kiedy zadaje pytanie.
- Yyyy... bo ja, przepraszam zamyśliłem się.
- Jasne, jasne. Co ty jakiś niepełnosprawny jesteś czy jak, mówisz jakbyś miał spowolnienie umysłowe. - w tym momencie zaczął cedzić każde słowo powoli ze zirytowaną barwą głosu- Ejj mongoł roooozumiesz cooo jaaaa móóówie??
- Słuchaj no nie pozwalaj sobie na za dużo, pamiętaj, że jesteś mniejszy i ja w każdej chwili mogą cie skrzywdzić, chociaż wiedz, że tego nie chce.- W tym momencie ptak się rozwścieczył. Napuszył się, wystrzępił pazury i zaczął krzyczeć.
- Chcesz wojny? To będziesz ją miał. Maaaaaaamooooo!!!
Nagle zza drzew wyleciało ogromne ptaszydło. Było większe ode mnie, miało ogromne pazury i wielki ostro zakończony dziób. Ten potwór leciał prosto na mnie, zacząłem krzyczeć. Nie wiedziałem czy leżeć nieruchomo, czy uciekać. Serce zaczęło mi walić jak młot, na czole stanęły mi krople potu i myślałem że za chwilę zemdleję.
Kiedy już myślałem, że to ostatnia chwila mojego życia poczułem się dziwnie mokro. Okazało się, ze to był deszcz. Tak naprawdę nigdy nie rozwiałem z żadnym ptakiem. To był sen, w który zapadłem podczas obserwacji. Myślę, że już nigdy nie zapomnę takiej zmyślonej przygody.
40 4 40