Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-02T16:42:52+01:00
Hm... to pytanie zadaje sobie pewnie wielu... polityków. :P Większość tych co była przeciwko tej obecnej nie ma w tym względzie wątpliwości. Inni poprawiliby to i owo, ale generalnie nie są zwolennikami zmian. A jeszcze inni w ogóle nie wiedzą nawet potrzeby zastanawiania się na tym. Osobiście należę do drugiej grupy. Konstytucja nie jest może idealna, ale obawiam się, że nowa mogłaby być gorsza, zwłaszcza jak się do tego zabiorą politycy tej kadencji.

Dokonując oceny konstytucji należy moim zdaniem wziąć następujące kryteria pod uwagę:

1. Konstytucja nie powinna być ani zbyt syntetyczna, ani zbyt kazuistyczna – preferowany raczej średni poziom abstrakcji. (*nasza jest w miarę ok, tylko bardziej kazuistyczna)

2. Charakter prawny, a nie ideologiczny – może być nieco ideologiczna, ale bez przesady. (*nasza chyba ok)

3. Efektywny system rządów. (*nasza w miarę ok, choć można by zmienić ordynację wyborczą)

4. Optymalny zakres praw socjalnych. (*nasza ok)

5. Nowoczesność regulacji:

- obywatel dysponuje skargą konstytucyjną

- pewne sprawy rozstrzyga się w drodze referendum

- obywatele mają prawo do inicjatywy ludowej

- supremacja prawa międzynarodowego nad wewnętrznym

- instytucja ombudsmana

- pozycja niezależna Parlament Narodowy

- procedura dochodzenia swoich praw obywatelskich

- regulacja źródeł prawa

- jurydyzacja konstytucja (art. 8) oraz inne przepisy nadające się do bezpośredniego stosowania.


Można by jeszcze dalej pisać, ale generalnie bilans wychodzi na plus. Oczywiście można się nie zgadzać. Zanim jednak ktoś napisze, że ta Konstytucja to nic dobrego, pozwolę sobie przytoczyć cytat z pewnej ulotki (okresu referendum w sprawie przyjęcia Konstytucji). Brzmiał mniej więcej tak: „ta konstytucja łamie ludzkie prawa człowieka!”. Ludzkie prawa człowieka? Hehe... muszę przyznać, ale autor ma fantazję. Patrząc na wyroki trybunałów, jak i to co się dzieje muszę powiedzieć, że ta Konstytucja, lepiej niż jakakolwiek inna chroni prawa człowieka. Problem w tym, że nie wszyscy przepisów Konstytucji przestrzegają.


Nie wiem, jak Wy, ale ja obawiam się ewentualnej prawej i sprawiedliwej konstytucji, jaką chcieliby Nam zafundować pewni politycy.
2009-11-02T16:44:26+01:00
Wśród wielu opinii towarzyszących wydaniu postanowienia Trybunału Konstytucyjnego moją uwagę szczególnie przyciągnęło stanowisko dr Flisa,który stwierdził, że wkraczamy na szczyty absurdu w związku z nową interpretacją ustawy zasadniczej.

Argumenty dr Flisa można ująć w następujący sposób:

1. Trybunał ujmując się za Premierem w sporze kompetencyjnym wykazał, że najwyższy reprezentant narodu w zasadzie nie posiada żadnych poważnych kompetencji, dzięki którym mógłby wpływać na zagraniczną politykę państwa. Zdecydowanie wyżej stoi od niego Prezes Rady Ministrów, którego pozycja polityczna nie jest tak mocno legitymowana w wyborach, jak pozycja Prezydenta.
2. Wskazał na konstytucyjną niemoc w pociąganiu do odpowiedzialności za przekroczenia swoich kompetencji przez osoby piastujące najwyższe godności w państwie.
3. Podkreślił deklaracyjny i niewiążący obowiązek „współdziałania” premiera i prezydenta w kwestii kształtowania polityki wewnętrznej i zagranicznej.
4. Naturalną tendencję do dekonstrukcji polityki prowadzonej przez instytucje państwowe w ustroju opartym na podziale władzy wykonawczej.

Na początku chciałbym wyrazić swoją ogólną opinię na temat Konstytucji RP. Moim zdaniem jest to akt prawny zbyt długi, niejasny a przy tym nie dotykający lub obchodzący wiele istotnych kwestii, które powinny znaleźć swoje jasne ugruntowanie w ustawie zasadniczej.

Z drugiej strony jest to akt prawny, który był stworzony na miarę możliwości i potrzeb rodzącej się w Polsce demokracji. Wydaje się, że głównym celem konstytucji było wzajemne ograniczenie władz w Najjaśniejszejw taki sposób, aby ta rodząca się demokracja nie mogła podążyć w kierunku, który nie zostanie dziesięć razy przemyślany.

W moim przekonaniu jest to przyczyna przemawiająca za konstytucją, w przekonaniu innych zapewne także dr Flisa jak i wielu użytkowników tego portalu zdecydowanie przeciw.

W pierwszym argumencie dr Flisa przejawia się nie do końca wyartykułowany pogląd na temat pozycji jaką w Polsce powinien spełniać prezydent. Próbując go wyrazić można by powiedzieć, że według niego skoro głowa państwa jest wybierana w wyborach powszechnych i cieszy się tak ogromnym mandatem politycznym powinna posiadać także największy zakres władzy.Jest to moim zdaniem przekonanie błędne, gdyż największą legitymację do rządzenia w Konstytucji posiada Sejm i Senat. To „izby parlamentu” są najważniejszymi organami w państwie, gdyż to one w sposób pośredni reprezentują wolę Narodu. Rada Ministrów jest tym organem władzy wykonawczej, który leży jakby „najbliżej Sejmu”.Ostatecznie to przede wszystkim przed nim premier wraz z ministrami odpowiadają i to właśnie głównie ten organ sprawuje nad nim kontrolę. Z tego powodu w rękach Rady Ministrów został skupiony najszerszy zakres kompetencji do kształtowania polityki Najjaśniejszej. Rola prezydenta została ustalona w nieco inny sposób. Prezydent w Rzeczypospolitej jest podobny do króla w monarchiach konstytucyjnych, gdzie już wieki temu pełnię władzy przejął parlament i gabinet. Prezydent ma łączyć naród w chwilach ciężkich i kryzysowych, ma być gwarantem trwania państwa nawet gdy Sejm rozpierzchnie się po różnych częściach kraju i świata. Ma być instancją do której będzie można się zwrócić w sytuacjach najbardziej kryzysowych. Elekcja w wyborach bezpośrednich ma pomóc w zachowaniu niezależności prezydenta od rozgrywek politycznych nawet jeśli te wyniosły go na urząd i dać gwarancję wypełnienia w trudnych chwilach swojego mandatu.

Według dr Flisa niemożność karania prezydenta za przekroczenie swoich kompetencji jest również argumentem przeciw Konstytucji. Wskazuje przy tym na faktyczną a nie formalną niemożność takiej operacji z powodów zaporowej większości koniecznej do uzyskania w Sejmie i Senacie. Jest to jednak uwaga nietrafna. Nie sposób stwierdzić takiego faktu w sytuacji, kiedy do tej pory nie nastąpiło żadne ewidentne naruszenie Konstytucji przez najwyższe władze w kraju. W sytuacji, kiedy wydawało się, że fakt taki miał miejsce to nie zaporowa większość a brak woli politycznej stanęła na drodze rozpoczęcia prac Trybunału Stanu. Odnoszę jednak wrażenie, że gdy w polityce opadają emocje a pojawia się rozsądna kalkulacja raz po raz podnoszone krzyki o łamaniu prawa tracą radykalnie na znaczeniu. Niemniej jednak wydaje się, że gdyby jednak doszło do ewidentnego i znaczącego złamania prawa przez prezydenta faktyczne zastosowanie art. 198 i n. Konstytucji miało by miejsce.