Odpowiedzi

2010-04-06T20:24:02+02:00
Pewnego dnia mama poprosiła mnie o pójście do sklepu, aby kupić mleko. Bez sprzeciwu ubrałem buty, kurtkę i wyszedłem.
Kiedy już zbliżałem się do budynku, pod drzewem zauważyłem małego kundla. Leżał nieruchomy, skulony w kłębek. Ewidentnie było widać, że coś mu dolega. Mimo, że mama prosiła abym szybko wrócił, podszedłem do psa. Kucnąłem przy nim, a on uniósł głowę i spojrzał na mnie ogromnymi oczami. Wydawało mi się, że uśmiecha się do mnie, ale pewny nie byłem. Po przyglądnięciu się jego sylwetce, moją uwagę zwróciła wykrzywiona łapka. Odszedłem kilka metrów i zagwizdałem przyjaźnie, "zmuszając" kundla do wstania i podbiegnięcia do mnie. Z trudnością podniósł się i podskoczył na trzech łapach w moją stronę. Nadal wydawało mi się, że się uśmiecha. Chora noga huśtała się na obie strony i od razu wiedziałem, że niestety jest złamana. Nie pozwoliłem, aby pies został tu sam, więc postanowiłem, że zabiorę go do najbliższego weterynarza. Na szczęście weterynarz znajdował się zaledwie 500 m od tego miejsca.
Łatek, bo tak nazwałem "przybłędę" od razu pobiegł za mną skacząc na trzech nogach. Kiedy po męczącym odcinku doszliśmy do doktora, Łatek wszedł do środka bez oporu. Weterynarz przyjął nas z otwartymi rękami. Ja poczekałem w poczekalni. Po 20 minutach, które ciągnęły się nieskończenie, doktor wyszedł z gabinetu uśmiechnięty. Wytłumaczył mi, że Łatek ma rzeczywiście złamaną łapkę, ale za kilka tygodni wszystko będzie w porządku. Odetchnąłem z ulgą. Kundel podbiegł do mnie i zaczął się łasić do moich nóg merdając ogonem. Bez zastanowienia udałem się do domu.
W połowie drogi, przypomniałem sobie po co tak na prawdę wyszedłem na dwór. Pobiegłem migiem do sklepu i kupiłem mleko oraz małą kość dla Łatka.
Otwierając frontowe drzwi, mama już na mnie czekała ze złą miną. Przeprosiłem od razu i zabrałem się do opowieści. Mama była pod wrażeniem mojego zachowania i po długim błaganiu zgodziła się, aby Łatek został. Moja radość nie znała granic.
Zrozumiałem, że znalazłem przyjaciela. Czułem, że Łatek jest mi bardzo wdzięczny za uratowanie mu życia, znalezienie domu i przede wszystkim zdobycie przyjaciela.