Odpowiedzi

2010-04-06T21:22:18+02:00
Akcja rozgrywa się w miasteczku śląskim. Była północ. Chory Pietrek nie mógł zasnąć. Nagle światło padło na lampę dziadka, która wydała mu się jakaś wspanialsza i niezwykła. Kiedy tak wspólnie z dziadkiem – Pawłem Dudą podziwiali miedzianą lampę, dziadek przypomniał sobie zdarzenie sprzed ćwierć wieku. Opowiedział je wnuczkowi.
Paweł Duda jako młody chłopiec pracował w charakterze maszynisty na kopalni „Barbara” w Chorzowie. Jechał kiedyś chodnikiem z pustymi wózkami do przodka, aż tu nagle wyskakuje jakiś człowiek na tory i daje znak lampą, ale kiedy Paweł zatrzymał się, nikogo nie było. Powtórzyło się to jeszcze raz, gdy ujechał kawałek i znowu nikogo nie znalazł. Po raz trzeci postanowił nie zatrzymywać się mimo przeraźliwego błysku lampy. Rozległ się okropny krzyk. Paweł przeraził się, że przejechał człowieka, ale znowu nikogo nie znalazł. Gdy ujechał jeszcze trochę, zawalił się przed nim strop, ale nikomu nic się nie stało. Nigdy już tego człowieka nie spotkał.
Ludzie mówili, że to sam skarbnik ostrzegł go przed nieszczęściem.
21 4 21
2010-04-06T21:22:54+02:00
Akcja rozgrywa się w miasteczku śląskim. Była północ. Chory Pietrek nie mógł zasnąć. Nagle światło padło na lampę dziadka, która wydała mu się jakaś wspanialsza i niezwykła. Kiedy tak wspólnie z dziadkiem – Pawłem Dudą podziwiali miedzianą lampę, dziadek przypomniał sobie zdarzenie sprzed ćwierć wieku. Opowiedział je wnuczkowi.
Paweł Duda jako młody chłopiec pracował w charakterze maszynisty na kopalni „Barbara” w Chorzowie. Jechał kiedyś chodnikiem z pustymi wózkami do przodka, aż tu nagle wyskakuje jakiś człowiek na tory i daje znak lampą, ale kiedy Paweł zatrzymał się, nikogo nie było. Powtórzyło się to jeszcze raz, gdy ujechał kawałek i znowu nikogo nie znalazł. Po raz trzeci postanowił nie zatrzymywać się mimo przeraźliwego błysku lampy. Rozległ się okropny krzyk. Paweł przeraził się, że przejechał człowieka, ale znowu nikogo nie znalazł. Gdy ujechał jeszcze trochę, zawalił się przed nim strop, ale nikomu nic się nie stało. Nigdy już tego człowieka nie spotkał.
Ludzie mówili, że to sam skarbnik ostrzegł go przed nieszczęściem.
5 4 5
Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-06T21:22:59+02:00
Akcja rozgrywa się w miasteczku śląskim. Była północ. Chory Pietrek nie mógł zasnąć. Nagle światło padło na lampę dziadka, która wydała mu się jakaś wspanialsza i niezwykła. Kiedy tak wspólnie z dziadkiem – Pawłem Dudą podziwiali miedzianą lampę, dziadek przypomniał sobie zdarzenie sprzed ćwierć wieku. Opowiedział je wnuczkowi.
Paweł Duda jako młody chłopiec pracował w charakterze maszynisty na kopalni „Barbara” w Chorzowie. Jechał kiedyś chodnikiem z pustymi wózkami do przodka, aż tu nagle wyskakuje jakiś człowiek na tory i daje znak lampą, ale kiedy Paweł zatrzymał się, nikogo nie było. Powtórzyło się to jeszcze raz, gdy ujechał kawałek i znowu nikogo nie znalazł. Po raz trzeci postanowił nie zatrzymywać się mimo przeraźliwego błysku lampy. Rozległ się okropny krzyk. Paweł przeraził się, że przejechał człowieka, ale znowu nikogo nie znalazł. Gdy ujechał jeszcze trochę, zawalił się przed nim strop, ale nikomu nic się nie stało. Nigdy już tego człowieka nie spotkał.
Ludzie mówili, że to sam skarbnik ostrzegł go przed nieszczęściem.


Mam nadzieję że pomogłam
16 2 16