Odpowiedzi

2010-04-07T18:29:39+02:00
03.04.2010r.
Warszawa

Obiad czwartkowy.
Także dzisiaj jest piątek. Kocham piątki. Końcż one męczący tydzień i rozpoczynają weekendy. Ale nie o tym chciałam dzisiaj napisać.
W czwartek byłam na obiedzie. Był to rodzinny obiad, w bardzo miłym gronie. Co jakis czas organizujemy spotkania rodzinne, w celu rozmowy, wymieniem się przeżyc, uczuć. Ten obiad jednak był inny. Spotkaliśmy się między godziną 12 a 13. Cała rodzina usiadła przy stole. Jednak ja, z racji tego, że mam już 15 lat, to jednak jestem najmłodsza w rodzinie i postanowiłam pomóc babci (cioci) przy obiedzie. Z poczatku zanosiłam talerze, widelce, noże, szklanki, jak to bywa na początku. następnie babcia poprosiła mnie abym pomogła pozanosić potrawy. I wtedy zaczeła isę masakra ! Nie dość, że zamiast zanieśc komptot i postawić go na stole, wylałam cały na nowa koszulę wujka. Wujek miał minę, jakby chciał mnie zaraz zabić wzrokiem. W sumię nie dziwię mu się, powieważ sama byłabym zła, jakby ktoś wylał cały kompot na moją nowa, białą bluzkę. Ale fakt, faktem było to niechcący. Przeprosiłam i poszłam dlaej pomagać. Na obiad był rosół, a na drugie danie filet z kurczaka, ziemniaki, fasolka i sos. Oczywiście musiałam coś zepsuc, bo jeszcze jak zanosiłam sos, potknęłam się i stukłam słoiczek z nim, co spodowało wylanie się sosu na czysty dywan. Było mi tak głupio, że myslałam, ze się zapadnę pod ziemię. Babcia jednak spojrzała się na mnie z usmiechem i powiedziała- nic się córuniu nie stało, nie przejmuj się. Wzięłam scierkę i zaczęłam sprzątać. Minęło pół godziny obiad był gotowy. cała rodzina była zadowolona z obiadu, mino moich niefortunnych wpadek. Po obiedzie wzięłam moją 4 letnią kuzynkę do pokoju i pokazałam jej zabawki, po czym wyszłam na dwór z moim psem - Azorem.
Tak oto minął mi czwartek. Mimo wszystko myslę, że będę go dobrze wspominac.