Odpowiedzi

2010-04-07T19:46:10+02:00
Wielki Czwartek
Coraz bliżej Świąt..... cieszą mnie te wspólne chwile spędzone z Rodzinką.
Zakupowe szaleństwo i kolejki w sklepach to ulubione zajęcia mamy i mojej siostry. Ja wolę z tatą pobuszować trochę po domu, pomóc w kuchni i posprzątać wreszczie choc raz a porządnie swój pokój.
Zauważyłem, że przedświętami nawet obcy ludzie są dla siebie bardziej życzliwsi. Szkoda, że tylko przed świętami.
Obiad mieliśmy raczej skromny, z największym obzarstwem czekam zawsze do świąt. Biała kiełbasa, bigosy, baby i makowce. Pysznie smakują, szkoda, że są takie kaloryczne ale..... zacznie się szkoła to spalę wszystko na w-fie.

Wielki Piątek
Czuję się dziś w domu taki specyficzny nastrój. Jakiś taki letarg, cisza. Nikt nie podnosi głosy, wszyscy uśmiechnięci. Lubię taki klimat.
Mama dziś przeniesie się w krainę pysznego gotowania. Cały dom pachnie specjałami z Wielkanocnego Menu. Najbardziej czekam na roladę z boczku i schab ze śliwką ale..... to dopiero zjem w Niedzielę. Szkoda.....
Dom ślni czystością . Rodzice wzięli przed świętami kilka dni wolnego więc współpracujemy wspólnie. Każdy znajdzie cos dla siebie. Pomogę mamie w kuchni bo lubię jak potem im smakuje, to co czasem sam smacznego wymyślę.

Wielka Sobota
Taki już zwyczaj, ze ten dzień to święcenie spacjałów z koszyczka. Spotykamy się zawsze z chłopakami pod blokiem i razem ruszamy do kościoła. Niektórzy się wstydzą z tymi koszykami iść tak przez miasto i chowają je do siatek ale dla mnie to tradycja i nie mam się ty czego wstydzić. Zwłaszcza, że nasz koszyk jest zawsze kolorowy i pełen smakowitych rzeczy, jednocześnie zgodny z tym, co powinno się w nim znajdować . Są to: jajka ugotowane w łupinach z cebuli, biała kiełbasa, jakieś mięso, sól i pieprz, kawałek ciasta i chleba. Nie może też zabraknąć naszego puszystego baranka . Koszyk jest przystrojony bukszpanem i przykryty białą , wykrochmaloną serwetką.

Wielkanoc
Uwielbiam te Swiąteczne śniadanie. Wstajemy wszyscy razem, pomagamy mamie je przygotować. Stół jest pięknie nakryty starą zastawą pamiętającą jeszcze czasy mojej prababci. Mamy wreszczie czas na wspólne siedzenie przy śniadaniu, nie tak jak co dzień gdy wszyscy się spieszą do swoich obowiązków i tylko czasem wieczorami mamy czas porozmawiać.
Potem czas na odwiedzenie kościoła, bywa nudno ale - TRADYCJA:)
Po mszy zawsze wybieramy się do mojej babci. Od kiedy dziadek od nas odszedł, staramy się aby nie bywała zbyt cz,ęsto sama, zwłaszcza w takie dni jak ten.
Przyjeżdzają jeszcze moi wójkowie z żonami i nasi kuzyni. Jemy obiad o do wieczora siedzimy i wspominamy dawne czasy zarówno rodziców jak i rodzice - naszych. Śmiechu jest wtedy co niemiara. I wiem, że nie spotkamy się znowu dopóki nie nadejdzie Wigilia. Ale nie ma co się martwić na zasap.....
Jutro przecież Lany Poniedziałek.... Będzie się lało!!!!!!!!


Mam nadzieje, że pomogłam. :)Pozmieniaj trochę sens, bo piszę to z głowy i nie wiem czy nie ma ty jakiś błędów stylistycznych albo gramatycznych:) Pozdro!