Odpowiedzi

2010-04-07T20:36:25+02:00
Przyjazn jest to wstaniale uczucie do drugiej istoty .przyjazn moze zaczac sie przez przypadek.
pewnego dnia mala dziewczynka wybrala sie na spacer z babcia gdy bawila sie w piaskownicy przylecial do niej maly piesek ,bardzo slodki.dziewczynka odrazu go przytulia i poprosila babcie aby z nimi zostal.
babcia nie chciala sie zgadzic gdyz bala sie ze piesek ugryzie wczuczke i bedzie plakala i pojedzie do szpitala.dziewczynka tak bardzo nalegaa ze babci sei zgodzila i pojechali do weterynarza na szczepienia psa.
dziewczynka wszedzie zabiera swojego pieska ,bardzo go kocha i mowi ze jest jej najlepszym przyjacielem



przepraszam za bledy.
3 4 3
Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-07T20:37:52+02:00
Jak byłem mały zawsze chciałem mieć przyjaciela. Razem z moja rodziną często się przeprowadzaliśmy, więc nie miałem okazji zaprzyjaźnić się z żadnym z rówieśników. Czułem się bardzo samotny. Moim największym marzeniem było posiadanie przyjaciela.
Pewnego gorącego dnia wracałem ze szkoły. Mieszkałem wtedy na wsi i żeby dojść do domu krótszą drogą musiałem przejść przez opuszczone gospodarstwo.
Idąc tamtędy usłyszałem szczekanie i piski oraz śmiechy jakiś dzieci. Kiedy podszedłem, okazało się że grupa chłopaków znęca się nad jakimś kundlem. Byłem starszy od nich więc bez problemu ich przegoniłem i zabrałem psa do domu.
Reakcja rodziców nie była jednak pozytywna. Nie chcieli trzymać w domu psa, tym bardziej że był kulawy. Ukryłem go więc w starej stodole za domem, przynosiłem mu jedzenie, dbałem żeby był czysty i szczęśliwy. Z każdym dniem przywiązywałem się do niego coraz mocniej.
Po kilku miesiącach ojciec oznajmił, że znów musimy się przeprowadzić, tym razem do dużego miasta. Byłem zdruzgotany tą wieścią. Gdzie w wielkim mieście miałbym trzymać psa, tak żeby nie dowiedzieli się o nim rodzice? Niestety musiałem go zostawić na wsi.
Przeprowadzka nie trwała długo - byliśmy przecież przyzwyczajeni do wręcz koczowniczego stylu życia. Zacząłem chodzić do nowej szkoły, poznałem nową klasę ale wciąż tęskniłem z moim psem, którego nazwałem Burek. Miałem wyrzuty sumienia, że go zostawiłem, bałem się że ktoś zrobi mu krzywdę.
Pewnego dnia wróciłem do domu po szkole. Mama przywitała mnie srogim spojrzeniem i zapytała dlaczego przywiozłem ze sobą psa. Byłem w szoku, przecież tego nie zrobiłem. Okazało się, że Burek jakimś cudem przybiegł do mnie, do miasta! Obiecałem rodzicom, że będę się nim opiekował. Oni wzruszeni tą historią zgodzili się i pokochali Burka tak jak ja.
Od tamtej pory nigdy już nie czuję sie samotny, nawet jeśli znów się przeprowadzamy. Ja i mój wierny Burek tworzymy na prawdę udany team.
2 5 2