Odpowiedzi

2010-04-08T16:25:32+02:00
Bohater-narrator po części przedstawiony zostaje w odautorskiej przedmowie do opowiadania. Dostojewski widzi go jako hipochondryka: z rodzaju tych, którzy wiodą dysputy sami ze sobą.
Czytelnik nie poznaje imienia i nazwiska pierwszoosobowego narratora i bohatera jednocześnie, który w rozbudowanym, wewnętrznie chaotycznym monologu przedstawia siebie i prawdę o swoim życiu.
To czterdziestoletni mężczyzna zajmujący się prowadzeniem lombardu, czyli - jak sam to ujmuje - żyjący z lichwiarskiego procederu. Cztery i pół roku wcześniej służył jeszcze w wojsku, w pułku wyborowym jako „sztabskapitan”.
Należy on do grupy pechowców, rozbitków życiowych, którzy przez niefortunny zbieg okoliczności tracą wszystko i spadają na dno społecznej hierarchii. Narrator był rodowitym szlachcicem, doszedł w wojsku do wysokiej szarży oficerskiej, a swą pozycję i dobre imię, utracił w wyniku z pozoru błahego incydentu. Pewnego razu będąc w teatrze, w antrakcie udał się do bufetu. Tam był świadkiem głośnej rozmowy huzarów, w czasie której jeden z podchmielonych wojskowych zarzucił obecnemu w teatrze kapitanowi pułku Biezumcewowi, że jest pijany i awanturuje się. Bohater nie odezwał się ani słowem, uznając pijackie dysputy za nieistotne. Niestety odmiennego zdania byli oficerowie jego rodzimego pułku. Dowiedziawszy się, że bohater nie stanął w obronie czci nieobecnego w bufecie, a więc niemogącego się bronić Biezumcewa, uznali narratora za człowieka niehonorowego. Sprawę ostatecznie przesądziła jego odmowa wyzwania na pojedynek jednego z huzarów. Bohater poprosił o dymisję z armii. Przez wiele lat żył w przekonaniu niesprawiedliwości losu, ale w jednej z ostatnich rozmów z żoną, przyznał się do własnej słabości i tchórzostwa.
Po odejściu z armii okazało się, że niewielki majątek, który odziedziczył po rodzicach, przetrwonił w Moskwie jego szwagier, a więc nie posiada już żadnych środków do życia. Tylko korzystnym dla siebie zapisom w testamencie zmarłej w Moskwie swej matki chrzestnej zawdzięczał wyjście z tragicznej sytuacji. Dostawszy w spadku trzy tysiące rubli postanowił założyć lombard, stać się lichwiarzem w ten sposób odegrać się na społeczności, której był wcześniejszą ofiarą. Pośród licznych klientów pojawiła się także szesnastoletnia panna, którą po bliższej obserwacji i zebraniu wiadomości od innych ludzi, wybrał za żonę.
„Łagodna”, sierota pochodząca z ubogiego domu wydaje się osobom świetnie spełniającą wymagania bohatera. Stworzył on na własny użytek strategię postępowania z otoczeniem, także najbliższymi ludźmi. Nade wszystko ceniąc hardość, surowość i tajemniczość, przejawiającą się w milczeniu, zbudował pomiędzy sobą a spontaniczną i naturalną dziewczyną mur nie do pokonania. Bohater zobaczył w swej narzeczonej, a potem żonie ofiarę, na której będzie mógł zemścić się za spotykające go wcześniej upokorzenia. Ukazuje żonę jako obiekt okrutnych doświadczeń, morderczej gry psychologicznej, której tragiczny wynik (samobójstwo kobiety) w gruncie rzeczy nie zaskakuje. Stosunek bohatera do „Łagodnej” jest ambiwalentny. Już na początku narrator zapewnia, ze czuł do niej miłość, marzył o prawdziwym i głębokim uczuciu, ale trudno w to uwierzyć, czytając o chęci poniżenia dziewczyny, poczuciu wyższości, perwersyjnej satysfakcji z przedmiotowego jej traktowania. Jednak okrucieństwo sąsiaduje z opisami poczucia dumy i satysfakcji, przekonaniem o czystości moralnej ukochanej kobiety (refleksje po spotkaniu z Jefimowiczem). Niskie poczucie własnej wartości daje znać o sobie, kiedy narrator zastanawiając się nad uczuciami, jakimi darzy go żona, przywołuje pojęcie „miłości kupca”, dawnego konkurenta do ręki „Łagodnej”. Z czasem dochodzi do dramatycznego wniosku: Zadręczyłem ją - oto prawda!
Logiczna niespójność i sprzeczności tak wyraźne w monologu oddają prawdziwy obraz osobowości bohatera. Nie poddaje się on jednoznacznej klasyfikacji: okrutny, potrafi zdobyć się na tkliwość i wzniosłość, grubiański - a jednocześnie inteligentny, chętnie cytujący poezję, i wrażliwy.
To, co niezmienne w jego osobie to egotyzm, skoncentrowanie na sobie, skłonność do ciągłej autoanalizy, racjonalizowania. Kiedy uda się mu przełamać schemat poznania intelektualnego, odkryć na nowo sferę duchową, jest już za późno, aby ocalić związek i ukochaną kobietę.
„Łagodna”

Szesnastoletnia bohaterka noweli pochodziła z ubogiej rodziny. Jej ojciec był kancelistą, czyli urzędnikiem mającym przywilej osobistego szlachectwa, a więc najniższego, pozbawionego własności ziemskiej. Tym samym po śmierci obojga rodziców młoda panna pozostała bez środków do życia. Od trzech lat mieszkała u swych ciotek, doświadczając z ich strony wielu upokorzeń i cierpień, także fizycznych. Kiedy poznaje swego przyszłego męża znajduje się w wielkiej desperacji: za wszelką cenę chce się usamodzielnić, znajdując zajęcie dające jej utrzymanie, aby nie być zmuszoną do poślubienia znienawidzonego opasłego sklepikarza. Wyzbywając się w lombardzie pamiątek po rodzicach, za zdobyte w ten sposób pieniądze zamieszcza w „Głosie” anonse o poszukiwaniu posady. Niestety starania nie przynoszą zamierzonego skutku, więc szesnastoletnia panna przyjmuje oświadczyny lichwiarza, umiejącego wykorzystać nadarzającą się sytuację. Drobna blondynka, z pozoru słaba, okazuje łagodność swego charakteru, tak silnie kontrastującą z hardością i surowością jej męża. Kiedy narrator przypomina o jej zachowaniu z czasów narzeczeństwa i początków małżeństwa, zwraca uwagę szczerość, autentyczność reakcji, naiwna ufność, że można zbudować szczęście i domowy spokój, dać szansę na zrodzenie się uczucia miłości. Niezrozumiały dla młodości dystans i tajemnice, obojętne milczenie, zniszczyły bliskie początkowo relacje. Dziewczyna jako brak zaufania odczuwa fakt, że od obcych ludzi dowiaduje się o nieznanej przeszłości męża i wyraźnie próbuje poprzez swój bunt - zwrócić na siebie uwagę. Łamiąc dawną umowę samodzielnie decyduje o wyjściu z domu, wcześniej - podejmuje autonomiczną decyzję finansową, wzruszona sytuacją staruszki (motyw medalionu kapitanowej). Poczucie niezależności i godności osobistej żony narrator przyjmuje z zażenowaniem i zaskoczeniem, bo nie dostrzega w niej równoprawnej partnerki, ale kogoś, kto powinien okazywać mu szacunek i całkowicie się podporządkować.
Swoistym punktem kulminacyjnym narastającego niezrozumienia i wrogości jest scena, której narrator nadał tytuł Koszmarne wspomnienie. Po kompromitującej dla obu stron konfrontacji z Jefimowiczem bohater przypomina sobie moment, kiedy budząc się rano widzi swą żonę zbliżającą się do jego posłania z rewolwerem w ręku, a potem czuje na skroni dotyk zimnego metalu. Ale inaczej niż narrator „Łagodna” nie wchodzi w rolę kata. Bohaterka ucieka w siebie samą, coraz bardziej zamyka się przed okrucieństwem męża, ale nie daje się wciągnąć w moralnie destrukcyjną grę. Kiedy narrator zmienia postępowanie i - jak szaleniec - próbuje w ciągu kilku dni odbudować zaufanie, bliskość i miłość, do reszty przeraża kobietę swą nieobliczalnością. Koszmarna, zamknięta przestrzeń pokoju, który zamienił się w więzienie, w sposób ostateczny przełamana zostaje gestem wybicia szyb. Samobójcza śmierć to jedyna możliwość wyzwolenia się z matni życia.
Żeby dopełnić w należyty sposób obraz bezimiennej „Łagodnej”, trzeba przypomnieć o dwóch symbolicznych scenach, w których pojawia się ona trzymając w rękach ikonę. Święty obraz to nie tylko pamiątka po rodzicach, którą - jako ostatni wartościowy przedmiot - przynosi do lombardu, ale uobecnienie Boga w życiu młodej kobiety. Ikona, towarzysząca bohaterce opowiadania, wyobrażała Bogarodzicę z Dzieciątkiem, została skonstatowana z zachowaniem narratora, w którego lichwiarskie ręce trafia świętość. Symboliczny wymiar tej sceny poraża: młoda dziewczyna, której życiem i przyszłością „handlują” bezwzględne ciotki, zmuszona jest do zastawienia przedmiotu łączącego w sobie dwie świętości - Boga i pamięci rodziców. Kolejna symboliczna scena ma wymiar eschatologiczny: do stojącej na stoliku ikony samobójczyni modli się przed śmiercią, a potem trzymając w ręku święty wizerunek, rzuca się z okna na petersburski bruk. Z samodzielnym wyborem śmierci, będącym przecież w chrześcijaństwie grzechem, łączy się - paradoksalnie - całkowite zawierzenie Bogu i nadzieja wieczności.
Łukieria - służąca; pracuje najpierw w domu ciotek „Łagodnej”, a następnie w mieszkaniu narratora. Jako niemy świadek towarzyszy tragedii bohaterki, a po jej śmierci zapowiada odejście.
Ciotki - okrutne i chciwe, chcą jak najszybciej pozbyć się kłopotliwej krewnej, więc planują jej ślub z bogatym kupcem. Dzięki pieniądzom bohatera-narratora szybko się do niego przekonują. Pomagają mu kiedy „Łagodna” buntuje się, donosząc o jej wizytach u Julii Samsonowny