Odpowiedzi

2010-04-08T19:35:34+02:00
„Kocham cię, życie...” Któż z nas może powtórzyć za Edytą Geppert? Otóż niewielu. Taka już nasz ludzka natura, że wszystko musimy ocenić, wybrzydzić i przykleić odpowiednią etykietę. Dorośli skarżą się na młodzież. Wszechwiedząca plotkara Pani Jadzia spod ósemki też wszystkim będzie przeszkadzać. Nastolatek zawsze będzie zbyt głośny dla dziadka. I tak dalej... Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Wszystko będzie „ble, niedobre”. Człowiek patrzy na wszystko krytycznym okiem. Każdy z nas znajdzie jakieś „ale”, jakieś niedociągnięcie, jakiś błąd, to takie swoiste szukanie dziury w całym.
Gdyby zorganizować mistrzostwa o tytuł „Szukający dziury w całym” z pewnością prym wiedliby dorośli. To źle jest z polityką. A bo Unia każe krzyże ściągać, a Polańskiego do Polski nie puszczą. Bo naród jest katolicki, od zarania dziejów i kto to nagle widział, żeby krzyże w polskich szkołach ściągać. A przecież pan Polański tyle dla kultury zrobił i tak Polskę wysławił, że teraz, natychmiast, na łeb, na szyje, trzeba ratować szanownego reżysera spod władz szwajcarskich.
A dziurę i to można znaleźć w szkolnictwie polskim. Bo gdzie jak gdzie ale tutaj to źle się dzieje. Jak pan Giertych ogłosił, że każdy uczeń mundurek na sobie mieć musi, to naród powiedział, że to pomysł dobry, ale gdy przyszło zapłacić, to skąpi Polacy w czarnych barwach widzą ten koncept.
I można błędy wytykać młodzieży. Przecież to pije, pali, pyskuje, jest niechlujne, niewychowane, niekulturalne, a na domiar złego się obmacuje w miejscach publicznych. No toż to skandal! Kto takie rzeczy widział!?
Ale jak braknie pomysłów to może postawmy kropkę nad „i” i zbluzgajmy, narodzie kochany, polską służbę zdrowia. Co to człowiekowi chorować nie da. Szpitale pozamykali, leków refundować nie chcą. I jak człowiek ma być zdrowym?
Oglądanie świata przez czarne okulary widzą młodzi. Uczą się tego, nabywają to od dorosłych. Gubią gdzieś swoje dziecięce różowe okulary i próbują być dorosłym. Takim dorosłym jaki wzór serwują rodzice, media... I zaczyna się problem. Dorośli narzekają, a młodzież i tak robi swoje. Można to porównać to sytuacji z każdego niemalże podwórka: klaps w pupę od rodzica i hasło „Nie wolno bić nikogo! Kolegę to bolało!”. A mnie mamusiu, tatusiu nie boli? Chcesz mnie wychować na człowieka cieszącego się życiem, chcesz mieć radosne dziecko, takie ułożone, grzeczne, kulturalne, a zły przykład dajesz. No wybacz, kochana mamusiu, kochany tatusiu, ale ja prędzej zrozumiem i przyswoję to, co ty robisz, a nie to co ty mówisz. A uczysz mnie bić. I ja się uczę. I nie ma dla mnie problemu: uderzyć kolegę. Mamie wolno. Mi też.
Rodzic nie dając przykładu dziecku niczego mu nie wpoi, słowa nie załatwią wszystkiego.
Dorośli nie widzą w życiu uśmiechu, radości, szczęścia. Nie mogą powiedzieć „Kocham cię, życie”, bo zwyczajnie tego nie czują. Żyją tylko tak, aby przetrwać, byle jak, z narzekaniem, marudzeniem. A dzieci i młodzież patrzą i się uczą...
Może czas to zmienić. Przestać narzekać i konkurować ze sobą o tytuł najlepszego szukającego dziury w całym. Może i jest źle, ale nasze narzekanie niczego nie zmieni. Trzeba działać, dawać przykład, stawiać wzory i autorytety, sławić dobre przykłady, uczyć odpowiedzialności za każde słowo i każdy czyn. Da to więcej efektów, a na pewno lepiej wpłynie na młodych, niż ocenianie.
2 2 2