[...] Gdy zapadł zmrok, coraz więcej rycerzy zaczynało odczuwać niepokój. Nie dlatego że bali się ciemności - bali sie tego co ciemność mogła przynieść - Uważano że w sali okrągłego stołu straszy. Nawet Ci którzy utrzymywali ze nie wierzą w duchy zaczeli wiercić się niespokojnie gdy zauważyli jak słońce powoli zachodzi i znika poniżej parapetów. Wspaniałym rycerzom naprawdę niegrozne było wszystko w co mozna było wetknąć miecz ale coś co przechodzi przez ściany i wpadało na nich w nocy troche nadwyrężało ich słabe nerwy ...Nagle bum sprawiło że rycerze omało nie wyskoczyli z zbroi ale to tylko opadłą głowa śpiącego Sir Galimatiasa. Król Artur zakończył to spotkanie. Rycerze uciekali przed tym co mogłą przynieść ciemność. Wszyscy z wyjątkiem jednego.[...] Sir Rygiel, klucznik, w pośpiechu zamknął drzwi, a echo jego kroków ucichło w oddali. Sir Galimatias został po drugiej stronie, by spędzić noc w straszliwej i mrożącej krwi w żyłach Sali Okrągłego Stołu ...

Zad. :) Mam napisać Co było dalej (wymyślić zakończenie) co mogło się wydarzyć Sir Galimatiasowi :)


(Sir Galimatias jest Największym Fajtłapą Wśród Rycerzy, chodzącym nieszczęściem zakutym w rozklekotaną i przerdzewiałą zbroję.)

Daje naj naj i Do tego aż 100 punktów za najlepsze

1

Odpowiedzi

2010-04-09T14:47:56+02:00
Smacznie spał przez kilka godzin, jednak w pewnym momencie obudził go szelest. Zerwał się z krzesła, wywracając okrągły stół. Chciał zapalić pochodnie, jednak jedna z nich upadła i zapaliły się długie, cenne zasłony wiszące przy wielkich oknach. Jeden z dzielnych rycerzy Okrągłego Stołu wyszedł wtedy na zewnątrz, gdyż coś nie dawało mu spać. Kiedy zobaczył z daleka ogień za oknami zamku, przypomniało mu się, co to było. Pomyślał o Sir Galimatiasie, który został sam w przerażającej komnacie. Jednak w tym samym czasie nasz nieszczęśnik próbował zapanować nad sytuacją. Chciał jakoś zgasić ogień, więc zaczął rzucać wszystkim, co miał w zasięgu ręki. W stronę zasłon poleciało kilka cennych zastaw, ale najgorsze było to, że nieudolny rycerz przez pomyłkę rzucił urną z prochami przodków. Załamany, kiedy to zobaczył, postanowił dać sobie spokój z gaszeniem zasłon. W końcu i tak już tylko końcówki się dopalały... Chciał wyjść z tej sali, jednak drzwi były szczelnie zamknięte. Postanowił odciąć kawałek jakiejś "niepotrzebnej" belki i wyważyć je. Nie zauważył jednak, że to była jedna z belek podtrzymujących sufit. Na szczęście było ich więcej, więc tylko kilka kamieni spadło, strącając piękne obrazy. Sir Galimatias rozpędził się i ruszył, by zniszczyć zaporę. Niestety, wystraszony przed samymi drzwiami zahamował i jedynie lekko puknął w drzwi, bela spadła mu na nogę, a on przewrócił się. Od tak mocnego uderzenia o podłogę jego zbroja rozleciała się i nasz bohater pozostał w bieliźnie w kolorowe misie. Jednak straże patrolujące zamek przechodziły koło tych drzwi i, usłyszawszy stuknięcie, zawołały klucznika, który trzęsącą się ręką otworzył zamek. Znaleźli tam Sir Galimatiasa leżącego na podłodze. Zaczęli pytać go, co tu się wydarzyło. Ten, wystraszony, bał się mówić, że to wszystko przez niego, więc po prostu się nie odzywał. Strażnicy uznali, że jest w szoku po spotkaniu się z duchem i kazali mu iść spać. Rano wszyscy rycerze spotkali się w zrujnowanej sali. Wieść o nocnej przygodzie Sir Galimatiasa szybko się rozeszła, więc rycerze, nie czekając na przybycie króla, postanowili to wyjaśnić. Sir Galimatias nadal nie chciał mówić, więc podekscytowany rycerz, który widział w nocy ogień w zamku, zaczął opowiadać. Powiedział, co widział, nieco podkolorowując swoją historię i przekonywał rycerzy, że fajtłapa Sir Galimatias walczył wczoraj z duchem zamku. Wszyscy rycerze byli zachwyceni dokonaniem swego niepozornego kompana i natychmiast okrzyknęli go najdzielniejszym rycerzem. "Bohater" zaczął powtarzać, że się mylą, że to nie tak, lecz w tym momencie do sali wbiegł król i oznajmił, że Sir Galimatias pokonał ducha i zostanie nagrodzony nową zbroją oraz otrzyma tytuł najdzielniejszego z dzielnych. Wszyscy zaczęli się radować i krzyczeć na jego cześć, nie dając mu dojść do słowa. Tak więc nasz nieszczęśnik siedział skulony, kręcąc z niedowierzaniem głową i myślał, jak to wszystko wyjaśni swojej żonie, której strasznie się bał. Ona na pewno nie uwierzy w tę opowieść. Wygląda na to, że nasz fajtłapa znowu ma kłopoty...
3 4 3