Odpowiedzi

2010-04-08T21:33:15+02:00
Problem społeczeństwa konsumpcyjnego, chociaż niewątpliwie ważny,
jest ze stanowiska ogólnej teorii socjologicznej tylko zagadnieniem pochodnym.
W starożytności nie znano takiego typu społeczeństwa, w każdym razie nie stosowano żadnego takiego określenia. Jednakże starożytni myśliciele, w szczególności Platon, obawiali się takiej postaci polis , w której byłaby ona tylko wielkością rodzin i osób dążących
do jednostkowej pomyślności i jednostkowego dobrobytu. W miarę jak słabły i zamierały społeczności partykularne jako ośrodki wychodzącej poza dążenia jednostkowe i rodzinne aktywności ludzkiej, objawia się coraz wyraźniej odmienna od tradycyjnych wzorców,
nowa postać wielkiej zbiorowości, w której drobne cząstki dążą do wszechstronnego zaspokojenia swoich potrzeb, do konsumpcji wszelkiego rodzaju dóbr na możliwie najwyższym poziomie, i w której stanowią główną treść życia zbiorowego.
Powstaje nowy model społeczeństwa, urzeczywistniający się w bardziej lub mniej pełny sposób: model społeczeństwa konsumpcyjnego.

Gdy podnosi się poziom życia w szerokich warstwach społecznych, gdy coraz bardziej zwiększa się intensywność produkcji, gdy rozwija się rewolucja naukowo – techniczna, nawet, jeżeli podział dóbr nie jest tak do końca sprawiedliwy, wtedy coraz silniej uwidaczniają się ideały dobrobytu, rosną potrzeby, a co się z tym wiąże: konsumpcja.
Od życia przeciętny człowiek oczekuje wygody i nowych możliwości. Praca staje
się środkiem prowadzącym do korzystania z uroków życia. Jednym z takich uroków
jest turystyka. Świat staje otworem dla średnio zarabiających. Rosnące potrzeby powodują wzrost wymagań. Prawie każda dziedzina życia jest dla społeczeństwa ogólnodostępna: kino, książki, sport, komputery... Rynek starając się sprostać nowym i coraz większym wymaganiom konsumentów, musi rozwijać się coraz dynamiczniej. Firmy toczą batalie
o klientów. Reklama, coraz lepsza jakość produktów, to wszystko po to, by zaspokoić nawet najbardziej wybredne gusta. Rywalizacja widoczna jest także wśród szarych obywateli. Ludzie dostrzegają, że aby coś osiągnąć muszą sami się rozwijać. Dla społeczeństwa konsumpcyjnego zagrożeniem może być zamożność czy może związany z nią egoizm,
w którym ludzie, troszcząc się o siebie i swój ogródek, mogą stać się nieczuli na los słabszych, a także zaniedbać wspólne dobro. Patrząc na społeczeństwo konsumpcyjne
od strony moralnej widać jak wiele osób nie potrafi odnaleźć się w otaczającej
ich rzeczywistości. Jest ona dla nich za trudna. Nie radzą sobie z szybkim tempem życia,
z ostrą konkurencją. Wolą się wycofać niż zmierzyć z problemami, z jakimi się zetknęli.
Może to prowadzić do wszelkiego rodzaju dewiacji. Widoczny jest coraz silniejszy wzrost alkoholizmu czy narkomanii. Same narkotyki, są także często stosowane do intensyfikowania życiowych przyjemności i doznań, jak również stają się sposobem na pokonywanie trudności życiowych. Coraz bardziej realne staje się zagrożenie zbytniego upowszechniania środków psychotropowych.
Problem moralności w państwie konsumpcyjnym nie dotyczy jednak tylko narkomanii
czy alkoholizmu. Jest to także kwestia dokonywania wyborów. Jeden ze współczesnych filozofów Zygmunt Bauman w swojej książce „Etyka ponowoczesna” napisał, że: „`wartość warta ceny` nie może być najlepszym z możliwych sposobów odróżnienia uczynków od złych – ale jest najmniej zawodnym wśród standardów, jakimi dysponujemy...”. Uważa on też,
że państwo ma na sumienie moralne w pewien sposób wpływ usypiający: „Rzecz w tym jednak, że przychodzenie z pomocą staje się w tych warunkach odpowiedzialnością organów państwowych, a wraz z tym państwo przejmuje prawo decydowania o względnej wadze potrzeb i tych, którym potrzeby te doskwierają”. Dostrzegam w tym stwierdzeniu dużo racji. Uwalnianie od wyrzutów moralnych, a wraz z nimi i od czujności moralnej sprawia,
że pewnego dnia państwo może postanowić użyć scedowanego nań autorytetu do celów głęboko niemoralnych.
Problem, który pojawił się na przełomie lat sześćdziesiątych
i siedemdziesiątych, jest to, jak zdefiniować pojęcie wspólnego dobra w społeczeństwie konsumpcyjnym. A także, jak zachować więzi między ludźmi w warunkach stosunkowo łatwego życia i coraz większych możliwości zaspokajania w indywidualny sposób wszelkich potrzeb. Zwłaszcza, że świadomość swych praw i możliwości wysuwania opartych na nich roszczeń przemawiało silniej do ludzi, którzy stosunkowo niedawno zostali wchłonięci
przez społeczeństwo obywatelskie, aniżeli idee wspólnego dobra, samoograniczeń i cnót obywatelskich. Postaw obywatelskich nie ma gdzie kształtować. Kształcenie staje
się przekazywaniem wiedzy, a nie kształtowaniem postaw ludzkich i obywatelskich.
O ile wcześniej walka o byt dawała ludziom orientację i poczucie sensu życia, roli tej
nie spełnia sama konsumpcja.
Analizując społeczeństwo konsumpcyjne, jego plusy i minusy, nie sposób pominąć tak prężnie rozwijającej się dziś dziedziny życia, jaką jest informatyka.
Coraz bardziej powszechny staje się dostęp do komputerów i internetu, co sprawia, ż kontakt ze światem i ludźmi przyjmuje charakter masowy. Komputer, internet dają ogromne możliwości, ludzie mogą zamkną się w wirtualnym świecie i zrezygnować ze świata rzeczywistego. Oczywiście jest to wizja dość skrajna. Mimo takiego zagrożenia, większość ludzi, zwłaszcza w roli konsumentów uważa, że nowa technologia stanowi dobrą rzecz,
ja też jestem zwolennikiem komputeryzacji, gdyż uważam, że wszystko jest dla ludzi. Ale wszystko musi być w odpowiednich ilościach.
Styl konsumpcyjny pozostawia też swoje piętno w literaturze. Przeciętny człowiek chętniej sięgnie po książkę „łatwą prostą i przyjemną”, niż po trudniejszą literaturę. Stojąc przed wyborem między prozą Flaubert`a, a najnowszym kryminałem czy książką typu „Jak schudnąć w dwa tygodnie”, niewielu wybierze tą pierwszą. Obecnie rekordy popularności biją „Harlequiny”, które przenoszą czytelnika w nierealny, acz kiczowaty i pełen przepychu świat romansu. A jednak to od nas samych zależy po jaką książkę sięgniemy. Otaczająca nas kultura masowa nie jest bowiem w stanie zmusić nas do dokonania określonego wyboru – jeżeli lubimy literaturę piękną, to nic nie staje na przeszkodzie aby z niej korzystać.
Sąsiedztwo, w jakim żyją ze sobą warstwy o bardzo różnym statusie majątkowym, sprawia,
że nawet mieszkaniec najuboższego przedmieścia ociera się codziennie o przejawy dobrobytu i zbytku towarzyszącego życiu mieszkańców dzielnic bogatszych. Kultura wielkomiejska ekscytuje szczególnie silnie żądze posiadania, luksusu, coraz gwałtowniejszego pięcia
się w górę, czyniąc to w stopniu nieporównywalnie wyższym niż zamknięte i bardziej jednolite kultury wiejskie i prowincjonalne. Również duży wpływ na nasze życie ma reklama, która jest wszechobecna i na każdym kroku jesteśmy przez nią atakowani. Zwykłe zakupy
w supermarkecie zmieniają się w serię degustacji i promocji. Poddajemy się im często mimowolnie i nieświadomie. W sklepie wybierzemy raczej produkt znany nam z reklamy,
niż ten, którego nazwę widzimy po raz pierwszy w życiu. Mimo stosowania różnych socjotechnik, to od nas zależy jak ukształtujemy swoje życie. Społeczeństwo konsumpcyjne, to najczęściej szeroko rozumiana warstwa średnia. To oni są największą grupą odbiorców supermarketów, kin, turystyki... Można spotkać się z konsumpcją „pokazową” dla tego rodzaju społeczeństwa, kryterium jest wysoka cena np. samochód jest dla nich symbolem prestiżu, a nie środkiem transportu dla nich liczy się szybkość, moc silnika
czy przyspieszenie, kolor nadwozia, słynna marka, to sprawia, że rynek rozwija się coraz dynamiczniej. Posiadanie dóbr materialnych jest upragnione dlatego, że są one niezbędne do zaspokojenia elementarnych i uniwersalnych wymogów życiowych – pożywienia, ubrania, schronienia itp. Społeczeństwa współczesne, przeniknięte ideologią konsumpcjonizmu, ilustrują dobrze tę kulturowo wytworzoną presję posiadania.
Zmienia się struktura gospodarcza, poszerzamy swoje horyzonty.
Myślę, że wciąż rosnące potrzeby człowieka są czymś dobrym. Życie byłoby nudne, gdybyśmy zatrzymali się na pewnym etapie i nie pragnęli niczego więcej. To jakbyśmy zatrzymali się na pewnym etapie i nie pragnęli niczego więcej. To tak jakbyśmy spełnili wszystkie swoje marzenia i nie mieli już, o czym marzyć. Poza tym w konsumpcyjnym stylu życia zwiększają się możliwości człowieka. Praca przestaje być już tylko pracą, a staje
się szansą. Coraz więcej ludzi zdobywa wyższe wykształcenie, gdyż traktuje je jako klucz
do sukcesu. Każde kolejne pokolenie uzyskuje w spadku coraz większe możliwości.
Uważam jednak, że społeczeństwo konsumpcyjne nie jest zdolne do oddania się wielkim ideom, gdyż ważniejsze jest dla niego zaspokajanie własnych potrzeb. Zasób tego, co ludziom dostępne, nigdy nie nadąża za tym, czego by chcieli. Gdy ludzie zaspokoją nawet swoje elementarne potrzeby materialne, to na to miejsce zaraz pojawią się inne aspiracje, wyższe dążenia. Niektórzy sądzą, że w tym właśnie kryje się tajemnica nieustannej dynamiki i ekspansji gatunku ludzkiego, inni krzywią się na ludzką obsesję posiadania.
7 2 7