Odpowiedzi

2009-11-03T15:56:57+01:00
I wtedy ogrnęła mnie wielka złość. Na co dzień jestem spokojną i roześmianą dziewczyną, dobrze się uczę, zawsze odrabiam zadania. Aż w końcu przez moją przyjaciółkę cała opinia legła w gruzach, nie mogłam się uspokoić. Co takiego się stało? Otóż Martyna bardzo prosiła mnie żebym pożyczyła jej zeszyt żeby mogła przepisać zadanie bo ona go nie rozumiała. Obiecała, że przyniesie go w dniu kiedy będzie Matematyka. Oczywiście go nie przyniosła... Bała mi się to powiedzieć i calutki dzień była dla mnie bardzo milutka, ale w końcu czwarta lekcja i mówię':
- Martyna możesz dać mi mój zeszyt?
- Kasia ja zapomniałam go zabrać do szkoły, został na biurku - odpowiedziała smutno.
I wtedy wszystko się zaczęło. Strasznie na nią nakrzyczałam, że będę musiała zgłosić przez nią nieprzygotowanie, dostanę zadania karne albo będę musiała zostać po lekcjach. Z płaczem odpowiadała mi że nie chciała, że to był przypadek. Ale nic mnie to nie obchodziło. Wychodziłam już z siebie, jeszcze nigdy nie byłam tak zła. Ku naszemu zdziwieniu do klasy po dzwonku nie przyszła p.Ela tylko Sekretarka. Powiedziała nam że mamy pójść do świetlicy bo nauczycielka zachorowała. Martyna jeszcze raz mnie przeprosiła, a na następny dzień przyniosła mi mój zeszyt. Od tamtej pory rzadko pożyczam je komuś.
2 3 2