Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2010-04-09T15:50:43+02:00
Przestępstwo na gruncie polskiego prawa karnego jest to czyn człowieka zabroniony pod groźbą kary jako zbrodnia albo występek, przez ustawę karną obowiązującą w czasie jego popełnienia, bezprawny, zawiniony i społecznie szkodliwy w stopniu wyższym niż znikomym.

Powyższa definicja przestępstwa jest definicją formalno-materialną. Definicja formalna przestępstwa, istniejąca na gruncie prawa karnego znakomitej większości państw, odwołuje się jedynie do wyczerpania zachowaniem sprawcy ustawowych znamion czynu zabronionego, ignorując kwestię negatywnego wpływu tego czynu na funkcjonowanie społeczeństwa. Koncepcja materialnej istoty przestępstwa, zwanej też społeczną, zwraca uwagę, że przestępstwo jest faktem społecznym, w związku z czym postuluje się, aby prawodawca zakazywał pod groźbą kary jedynie czynów szkodliwych społecznie. Postulat, aby zaistnienie społecznej szkodliwości czynu było warunkiem koniecznym do uznania go za przestępstwo kierowany jest również do stosujących prawo karne, przede wszystkim sądów. Uwzględnia to polskie prawo karne, które stanowi, że chociaż zachowanie sprawcy wypełnia znamiona czynu zabronionego, to przestępstwem nie jest, jeżeli jest szkodliwe społecznie w stopniu znikomym albo w ogóle nie cechuje się społeczną szkodliwością (art. 1 §2 Kodeksu karnego).

Należy dodać, że możliwa jest także ściśle materialna definicja przestępstwa – przestępstwo jest czynem społecznie szkodliwym (względnie społecznie niebezpiecznym). Definicja taka nie jest możliwa do zaakceptowania na gruncie nowoczesnego prawa karnego, całkowicie ignoruje bowiem konieczność opisania czynu w ustawie, co narusza gwarancyjną funkcję prawa karnego.

12-letni przestępca! Sprzedawał chipsy kolegom w szkole
Wielka Brytania | UK | edukacja | otyłość
Paranoja obejmuje coraz to nowe dziedziny życia.

Brytyjska szkoła odkryła w swoich murach nieletniego
przestępcę, donosi "Daily Mail". Joel Bradley, 12-latek z Liverpoolu, postanowił coś zaradzić, kiedy jego szkoła zakazała sprzedaży słodyczy, chipsów i gazowanych napojów. Zaczął przynosić zakazane produkty i sprzedawać je kolegom
.

Biznes okazał się całkiem opłacalny - dzieciak zarabiał na niezdrowym jedzeniu
kilkanaście funtów dziennie. Pech chciał, że o wszystkim dowiedziało się ciało pedagogiczne. Bradley został zawieszony w prawach ucznia, a jego utarg skonfiskowano. Jesteśmy zdrową szkołą i jesteśmy z tego dumni, usłyszeli dziennikarze "Daily Mail" od nauczycieli.

Ojciec ukaranego 12-latka zdania nauczycieli nie podziela. Zanim za słodki biznes
zabrał się jego syn, sam próbował sprzedawać dzieciom zakazane produkty z auta
zaparkowanego przed bramą szkoły. Wyrzucono go, bo nie miał zezwolenia na handel.

Syna złapano na gorącym uczynku, z sześcioma paczkami chrupek. Sprzedawał je po 50 pensów. Nie był pierwszym uczniem, który na to wpadł. Kilku próbowało to robić okazjonalnie, znalazło się też kilku recydywistów. Czy ich też potraktowano jak przestępców, o tym "Daily Mail" milczy.

Tak odchudza się Wielka Brytania, jeden z najgrubszych krajów świata. A odchudzając się popada w paranoję, dzięki której wcale chudsza nie jest. Tylko co zrobić z obżerającym się narodem, jeśli ani apele, ani zakazy nie pomagają? Zdelegalizować chipsy i fast foody w całym kraju? I tak przemycą co trzeba! Jak ten 12-latek.