Odpowiedzi

2010-04-09T01:47:33+02:00
Witam. . . nie gwarantuje, że będzie to idealne, ale spróbuje. . .



boimy się oczu zwierząt- moim zdaniem chodzi o to jak postrzegamy innych ludzi. Boimy się ludzi którzy w oczach mają zwierzęcą dzikość, coś co przywodzi nam na myśl wściekłe, dzikie, nieobliczalne zwierzę. Z drugiej jednak strony nie ufamy ludziom którzy są nieskazitelnie czyści .Są niczym biały, czysty śnieg. Podejrzewamy ich o to, że tak naprawdę tylko z wierzchu są czyści, a pod lekką warstwą puchu znajduje się brud i zgnilizna. Nie potrafimy cieszyć się tym co przynosi nam codzienność. Nasze sprawy przysłaniają nam nie tylko innych ludzi ale i piękno takich zjawisk jak gwieździste niebo nocą. Zatraciliśmy umiejętność "rozmowy" z przyrodą, nie mamy jej nic do powiedzenia i nie słuchamy tego co ona za pomocą śpiewu ptaków, szumu liści chce nam powiedzieć. Będąc ślepymi na piękno natury nie próbujemy zaszczepić w naszych dzieciach miłości do świata. "Nasze dzieci nie spotkają na wolności sarny i jeż i niepozornego leśnego storczyka" podmiot liryczny wypowiadając te słowa daje nam do zrozumienia że jeśli będziemy dalej ślepi na losy natury to tak popularne w Polsce zwierzęta jak jeż i sarna nasze dzieci oglądać będą w zamknięciu a nie w naturalnym dla nich środowisku. Nie umiemy nawet uszanować odrobiny ciszy i spokoju by mogła rozrastać się niczym drzewo. Przestajemy rozmawiać z innymi ludźmi, nawet proste "dzień dobry" nie chce przejść nam przez gardło. Ogarnęła nas chęć posiadania, brak nam ludzkiego odruchu dzielenia się tym co mamy z innymi osobami (płaszcz). Nie szanujemy starszych, biednych, schorowanych i cierpiących- pozwalamy im umierać w osamotnieniu. Nie ma dla nas granic, zakazów i nakazów ludzkich(duże litery kojarzą się z reguły z czymś ważnym, tablice informacyjne np. ZAKAZ WSTĘPU), nie szanujemy tradycji, różnego rodzaju pomników przyrody ani też żadnych świętości- płonący krzew.
Skutecznie zagłuszamy głosy tych którzy chcą nam wskazać drogę, wytykają nam nasze błędy. Nie wierzymy im udając, że nie rozpoznajemy w nich proroków. W typowy dla ludzi sposób próbujemy wmawiać sobie- on nie może mieć racji. Podobnie jak w pierwszym wersie tłumaczymy sobie- ten jest zbyt chudy, zbyt biedny. Drugi natomiast nie może być tym za kogo się podaje bo jest zbyt elegancki. Tych biednych nie szanujemy za ich ubóstwo i brak ludzi którzy chcieli by się za nimi wstawić, bogatymi gardzimy za przepych w jakim przyszło im żyć. Nie potrafimy im wybaczyć małych potknięć, pomyłek i upadków(drobnych szaleństw). Idziemy rozmawiając sami z sobą, narzekając na nasz los, biadoląc nad naszym życiem, płacąc przy tym z wszystko większą cenę niż ta jaką powinniśmy normalnie zapłacić (myślę, że chleb jest tu symbolem życia) Stajemy się coraz bardziej samotni, bardziej wyobcowani niż potrafimy to sobie wyobrazić.
Życie z każdym dniem przytłacza nas coraz bardziej. Przypominamy litery z pochyłego pisma,które wiszą między pionem a poziomem kreślone przypadkową ręką. . . idziemy niczym ociemniali przez puste, wyludnione miasta zmierzając ku zagładzie bez nadziei na ocalenie. . . według mnie prorocy to poeci którzy przez wieki wyznaczają kanony i starają się nam ukazać właściwą drogę. . .

Tyle z interpretacji. . . Rano jeśli znajdę chwile czasu to postaram się napisać analizę. . .
2 3 2