Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-09T15:43:19+02:00
Od ponad 3000lat zamek w Ujeździe Krzyżtopór zachwyca kolejne pokolenia. To jedna z wielkich i tajemniczych atrakcji naszego regionu. Do dziś wśród okolicznych mieszkańców krąży wiele legend i ponurych opowieści. Tajemnic zamku przechodziły z pokolenia na pokolenie.
Jak na prawdziwy zamek przystało Krzyżtopór ma też swoją Białą Damę. Pogłoski mówią, że hrabia, który mieszkał w zamku miał dwoje dzieci. Kiedy hrabina sama nie mogła zajmować się dziećmi oddawała je pod opiekę wiernej opiekunce. Hrabia groził surową karą opiekunce w razie gdyby nie dopilnowała dzieci. Ale pewnego dnia, kiedy było bardzo gorąco opiekunka pozwoliła dzieciom na zabawę w parku. Nagle obudził ją przeraźliwy piorun uderzający w zamek, a ukochane dzieci zniknęły. Kiedy hrabia dowiedział się o nieszczęściu złapał za pejcz. Jednak niania też już nie żyła. Zmarła oparta o parkową ławeczkę. Jej twarz pozostawała niczym wapienna ściana, a otwarte oczy świeciły niczym żywe. Były smutne po śmierci ale tkwiła w nich jeszcze nadzieja. Od tego momentu upłynęło tysiące lat, ale do dziś na zamku można zobaczyć kobietę w bieli. To jest opiekunka, która szuka dzieci hrabiego. Jest tam często widziana nocą. Chodzi krok za krokiem piwnicą po schodach, po zamkowym dziedzińcu. Przeszukuje każdy kąt. Czasem również podczas dnia ogląda zamkowe zakamarki. Chorągwie na wieży nagle trzepoczą mimo braku wiatru. Przerażająca zjawa ma otwarte oczy jak żywe jednak ciągle smutne.
Zamek ten to bardzo atrakcyjne miejsce dla zwiedzających, które warto odwiedzić. Choćby nawet ze względu na osobę Białej Damy, której duch wciąż ożywa.
2010-04-09T15:44:54+02:00
Pewnego pięknego dnia wraz, ze swoją koleżanką Mariką wybrałyśmy się do parku na piknik.Było ciepłe lato.
Deszcz powoli zaczynał padać.Robiło się zimno.Postanowiłyśmy wrócić,gdy...Marika zobaczyła ogromnego psa,który atakuję staruszkę..Chciała biec jej na pomoc,gdy podbiegł do niej młodzniec i walnął psa z całej sily metalowym drągiem.Pies położył się na ziemię chwilke poskomlał i zamknął oczy.Okropnie się przestraszyłyśmy.Chciałyśmy do niego podbiec ale zaczeło mocmno padac a do Mariki zadzwonila mama ze ma wracac do domu.Dlatego odeszłyśmy.Gdy wróciłam do domu bardzo martwiłam się o pieska.Zresztą nie tylko ja Marika dzwoniła do mnie i też o tym wspomniała.Byłyśmy przerażone.Nie mogłam siedziec bezczynnie w domu gdy on tam konał.Od razu po kolacji ubrałam się i pobiegłam tam...niestety go juz tam nie było..
Następnego dnia spotkałam się z Mariką mówiła ,że całą noc nie spała,myśląc o tym co zdarzyło się dzień przed tem..
Dalej nie możemy o tym apomnieć ale musimy..