1. scharakteryzuj polityke neokolonialna .
2. przedstaw cechy komunizmu chinskiego
3. scharakteryzuj procesy dekolonizacji w afryce
4. omow okolicznosci powstania panstwa Izrael i przebieg konfliktu
żydowsko-arabskiego.

Blaagam o pomoc . !

Z góry dziękuuje . ;]

1

Odpowiedzi

2010-04-09T20:28:35+02:00
Neokolonializm

Ostatnią kwestią, jaka zostanie poruszona w niniejszej pracy, jest neokolonializm. Jak zostało już powiedziane, jest to współczesna forma kolonializmu, oparta na wyzysku ekonomicznym i uzależnieniu politycznym najczęściej dawnych krajów kolonialnych. A wszystko to z góry zaplanowane przez byłe metropolie, które chcąc zachować decydującą pozycję, pozostawiały własną kadrę urzędniczą, wojskową, popierając uległych sobie polityków. Wszystkie te zabiegi miały służyć rozwojowi gospodarczemu zgodnemu z interesem neokolonizatorów. Taką strategię stosowały również Stany Zjednoczone wobec Ameryki Łacińskiej, a także państw w innych częściach świata.

Noam Chomsky rzadko używa terminu "neokolonializm", choć wiele przytoczonych przez niego faktów można nazwać neokolonialnymi praktykami. Najbardziej oczywistym przykładem nowoczesnego kolonializmu i jedynym nazwanym po imieniu jest polityka Izraela wobec Palestyny. W wielu wykładach i przemówieniach Chomsky nazywa sytuację Palestyńczyków w stosunkach z Izraelem "ciągłą neokolonialną zależnością"1, która stała się oczywista po porozumieniach z Oslo. Tym samym oznacza to, że również wcześniej polityka Tel Awiwu nie była wolna od neokolonialnych posunięć. Przykładem niech będą Wzgórza Golan. Syryjczycy i Palestyńczycy otwarcie mówią, o ogromnych źródłach wody na tym terenie, wykorzystywanych przez Izrael, co uzależnia Liban, Syrię i Jordanię od dobrej woli innych państw. Okupowanie od 1967 roku praktycznie niezamieszkałych, a przez to i pozornie nieprzydatnych Wzgórz Golan jest zatem ewidentnym działaniem neokolonialnym. Możemy wreszcie uznać samo ustanowienie Izraela na Bliskim Wschodzie przez zachodnie potęgi za sposób na kontrolowanie newralgicznego i zarazem bogatego w ropę obszaru.

Chomsky nie wypowiada się jednoznacznie w tej kwestii, ale podaje wiele innych przykładów neokolonialnych praktyk; jednym z nich są niewątpliwie wydarzenia w Brazylii.

Pod koniec lat dwudziestych naszego wieku w amerykańskich dziennikach opisywano Brazylię jako szybko rozwijający się i bogaty kraj, posuwając się nawet do twierdzeń, iż żadne terytorium świata nie jest bardziej warte eksploatacji niż Brazylia 2. Chcąc posiadać jak największy udział w zyskach, Stany Zjednoczone przyjęły strategię gospodarczego uzależniania Brazylii. Zachęcano wytwórców z Ameryki Łacińskiej do urozmaicenia własnej produkcji tak, aby towary eksportowane do USA nie stanowiły konkurencji dla ich własnej produkcji. Brazylia, która była jednym z największych eksporterów kawy na świecie, dostarczała również kakao, gumę i jutę. Pomysł amerykański był bardzo prosty: zwiększając import tych surowców, czyli zarazem zmuszając Brazylię do zwiększania ich uprawy, uzależniali kraj od eksportu amerykańskich produktów rolnych - takich jak pszenica i nabiał, których Brazylijczycy siłą rzeczy uprawiali coraz mniej3. "Tym, o czym rządowi stratedzy amerykańscy marzyli, choć rzadko stwierdzali to otwarcie, były neokolonialne stosunki bilateralne"4. Oficjalnie nikt w Stanach Zjednoczonych nie był przeciwny rozwojowi przemysłowemu w Brazylii pod warunkiem, że przemysł ten był komplementarny do amerykańskiego. Brazylia miała więc dostarczać surowców potrzebnych amerykańskiemu przemysłowi, a w zamian USA miały być największym dostawcą wyrobów przemysłowych dla Brazylii. Amerykańscy przywódcy zrobili z tego kraju poletko doświadczalne "do testowania nowoczesnych metod naukowych rozwoju przemysłowego"5, jak twierdzi Chomsky za G. Hainesem6. Amerykańscy doradcy udzielali temu państwu instrukcji we wszystkich kwestiach, a najważniejszą z nich było zawsze przysparzanie korzyści amerykańskim korporacjom. Następnie Stany Zjednoczone zainteresowały się armią brazylijską, co zaowocowało w 1964 roku objęciem rządów przez generalicję brazylijską. Zniesiono powojenny parlamentaryzm w Brazylii i wprowadzono neonazistowską strukturę Państwa Narodowego Bezpieczeństwa. Generałowie wprowadzili sugerowaną przez USA doktrynę gospodarczego neoliberalizmu wraz z systemem tortur i represji. Tak zaczęto urzeczywistniać "ekonomiczny cud"7. Dzięki bestialskim metodom wymierzonym w społeczeństwo Brazylia uzyskuje wysoki wzrost gospodarczy i staje się atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych, którzy przejmują w swoje ręce znaczną część gospodarki. Z końcem lat siedemdziesiątych pod kontrolą brazylijskiego kapitału znajdowały się już tylko przedsiębiorstwa zaliczane do sektora małych firm8. Najbardziej dochodowe przedsiębiorstwa zdominowane zostały przez spółki wielonarodowe i ich filie. Chomsky przytacza badania przeprowadzone przez Bank Światowy w 1975 roku, czyli w szczycie gospodarczego cudu, z których wynika, że 68% ludności nie zaspokaja minimum kalorycznego zapotrzebowania organizmu niezbędnego do normalnego fizycznego funkcjonowania, a 58% dzieci cierpi wskutek niedożywienia9. Na ówczesnym wzroście gospodarczym zarobiło natomiast od 1 do 5% społeczeństwa, czyli ekskluzywna elita, nie przejmującą się 80% ludności, które wykluczono z "brazylijskiego modelu rozwoju". W latach dziewięćdziesiątych stwierdzono przypadki niewolnictwa wśród dorosłych i dzieci, nie wspominając już o niesławnych szwadronach śmierci, rekrutujących policjantów, którzy torturują i zabijają bezdomnych nieletnich. W latach 1986 -1991 zginęło z ich rąk około 7 tys. dzieci, jak podaje Chomsky za raportem brazylijskiego parlamentu z grudnia 1991 roku10. To niewątpliwy sukces wprowadzania przez Stany Zjednoczone "nowoczesnych metod rozwoju gospodarczego opartego na trwałych podstawach kapitalizmu"11.

Brazylia to modelowy przykład neokolonializmu "w wykonaniu" Stanów Zjednoczonych, opisany w najważniejszym dziele Chomsky'ego na ten temat - "Roku 501". Podobnym dowodem na neo-, a nie postkolonialny porządek światowy jest polityka Waszyngtonu względem Gwatemali. Dzięki pomocy USA, które organizowały i kierowały przewrotem, wojsko przejmuje władzę w Gwatemali w 1954 roku. Znowu mamy do czynienia z terrorem, który jest głównie wymierzony w założycieli związków zawodowych w United Fruit Company i liderów indiańskich społeczności wiejskich. Ofiary terroru to około 8 tys. zamordowanych chłopów12. I tak mniej więcej co dziesięć lat terror wzmagał się przy czynnym udziale Stanów Zjednoczonych. Pod koniec lat siedemdziesiątych zginęło około 100 tys. osób, a niektóre źródła podają nawet 150 tys. Wszystko to ma miejsce "przy entuzjastycznej wręcz aprobacie administracji Reagana"13 oraz w imię doktryny neoliberalnej, według której klimat musi być sprzyjający dla zagranicznych inwestorów. Krajom Ameryki Łacińskiej obiecywano "cud gospodarczy", a naprawdę jedynymi, którzy się bogacą, są ponadnarodowe spółki z siedzibami w USA oraz 1 lub 2% mieszkańców danego kraju będących lokalnym kierownictwem, sprawującym kontrolę nad resztą społeczeństwa. Ta elita stara się utrzymać za wszelką cenę taki stan rzeczy, wprowadzając "wolny rynek" pod dyktando np. Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Jak dowodzi na licznych przykładach N. Chomsky, "cud gospodarczy" to specjalność Stanów Zjednoczonych; one potrafią w takowy zamienić nawet tradycyjne, ponoć niereformowalne rolnictwo. Dobrym przykładem wydaje się być Haiti, najstarsza po USA republika Nowego Świata, która jednak nigdy nie miała szczęścia być wolna i niezależna. W 1978 roku Stany Zjednoczone rozpoczęły program likwidacji hodowli świń na Haiti. Motywacją był strach, że gorączka świńska panująca w sąsiedniej Republice Dominikany może zagrozić przemysłowi amerykańskiemu. Do czasu wprowadzenia programu nie było śladu tej choroby na Haiti, ale świnie ciągle zabijano, a były przecież podstawą rolniczej gospodarki. Zastępcze świnie zostały sprowadzone ze stanu Iowa, ale tylko dla tych rolników, których stać było na karmienie i utrzymanie ich według amerykańskich specyfikacji. W przeciwieństwie do zwyczajnych świń te amerykańskie często zapadały na choroby i mogły przeżyć tylko na bardzo drogiej paszy. Rezultatem była ekonomiczna katastrofa dla ubogich rolników, ale duże zyski dla rządzącej haitańskiej kliki i oczywiście dla świńskiego przemysłu amerykańskiego14. Dodajmy, że zapisy do szkół na Haiti spadły w tym okresie o 40-50%.

Amerykańska "pomoc" nie ogranicza się jedynie do zachodniej półkuli, czego przykładem również z "Roku 501" jest Liberia. W ciągu wieków uprawiania ryżu na tym terenie wyhodowano setki odmian, które były dobierane ściśle do danego mikrośrodowiska i w efekcie zbierano bardzo obfite plony. Jednak zachodni eksperci postanowili wprowadzić tam kapitałochłonne techniki "zielonej rewolucji", dzięki czemu produktywność tamtejszego rolnictwa spadła o 50%, wielowiekowa wiedza została utracona, a wiele terenów uprawnych i regionalnych liberyjskich kultur po prostu zniknęło. Zbędnym jest wyjaśnianie, kto najwięcej na tym zarobił. Kolejnym krokiem pomocy dla Liberii była "porada" przekształcenia gospodarstw rolnych na plantacje roślin rynkowych, czego skutkiem był ogólnokrajowy brak żywności, ale co po raz wtóry przyniosło korzyści amerykańskim korporacjom. Takich pomysłów Amerykanie podsuwali Liberyjczykom jeszcze wiele, wszystkie z podobnymi konsekwencjami15.

Powyższe przykłady wyraźnie pokazują ekonomiczne metody utrzymywania peryferiów (państw rozwijających się i Trzeciego Świata) w ciągłej zależności od centrum (Stanów Zjednoczonych i Europy) bez względu na skutki, jakie za sobą pociągają. Czy można zatem sądzić, iż Chomsky opowiada się za nacjonalizmem ekonomii politycznej w krajach pokrzywdzonych? Według definicji nacjonalizmu R. Gilpina, moglibyśmy uznać Chomsky'ego za nacjonalistę tylko w wersji nieekspansywnej^16, czyli za nacjonalistę, który twierdzi, że działalność gospodarcza powinna być podrzędna w stosunku do celu budowania państwa i interesów państwowych. Z drugiej strony wspomniane praktyki z dziedziny gospodarki nie wyczerpują spektrum możliwości działań neokolonialnych, do których należą również społeczne, kulturowe i inne metody działania. Niestety Chomsky nie podaje na nie przykładów, pisząc o neokolonializmie, choć np. krytykując brak obiektywizmu mediów wskazuje również na inne sposoby uzależnienia słabszych społeczeństw. Wydaje się, że ogólnoświatowe trendy kulturowe, jak chociażby amerykanizacja stylu życia, mogą mieć równie negatywne skutki jak działania gospodarcze.

Nie wiem czy to sie nadaje.
1 1 1