Odpowiedzi

2009-11-03T16:28:10+01:00
Strach ma wielkie oczy.

Pewnego dnia Sebastian zaproponował Kasi spacer po pobliskim lesie, który leżał niedaleko jego domu. Przed wyjściem mama Kasi czułą pismo nosem ,więc powiedziała Sebastianowi, żeby pilnował jej jak oka w głowie. Szli wąskimi ścieżkami i byli w siódmym niebie. Sebastian czuł się w tych warunkach jak ryba w wodzie, gdyż od lat uprawiał wspinaczkę górską. Po przejściu paru kilometrów postanowili trochę odpocząć. Kasie siedziała jak mysz pod miotła i myślała o niebieskich migdałach. Sebastian również bujał w obłokach, ale wiercił się jakby siedział na szpilkach. Po krótkiej przerwie ruszyli dalej. W lesie powili zapadał zmrok. Kasia uznała, że robi się zimno jak w psiarni i nalegała, żeby wracać już do domu. Sebastian przytaknął i ruszyli z powrotem. Nagle w krzakach, które stały na przeciwko nich zaczęło coś szeleścić. Gałęzie strzelały jak szalone. Sebastian starał się utrzymać olimpijski spokój i mieć głowę na karku, lecz Kasię ogarnął paniczny strach. Z krzaków wyskoczył wilk, który wyglądał na bardzo głodnego. Stał wpatrując się w nich przeraźliwym wzrokiem. Sebastian nie wiedział co robić. Gdyby próbowali dać nogę wilk na pewno by ich dopadł. Stanęli jak wryci. Zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Już myśleli, że wybiła ich ostatnia godzina, jednak Sebastian dostrzegł nadchodzącego leśniczego, który okazał się być ich ostatni deską ratunku. Na szczęście wszystko poszło jak z płatka. Leśniczy odstraszył wilka i powiedział, że mieli wielkie szczęście. Gdybyśmy byli tam sami jak palec na pewno mielibyśmy wielkie kłopoty.
4 2 4
2009-11-03T16:37:13+01:00
Strach ma wielkie oczy

Pewnego sobotniego popołudnia poszłem na urodziny mojego bliskiej przyjaciela Tomka. Mieszkał on na 10 piętrze nowoczesnego bloku.
Niestety schodu w jego bloku były w remoncie, więc musiałem skorzystać z windy a ,że miałem klaustrofobię to się bardzo wahałem ,ale nie miałem wyjścia. Musiałem skorzystać z windy. Pierwsze 3 piętra winda przejechała ,niestety między 4 a 5 się zatrzymała. Był to dla mnie ogromny szok. Zacząłem się martwić a nawet trochę krzyczeć . Nie wiedziałem co mam robić. Miałem zadzwonić po pomoc,ale na domiar złego rozładowała mi się bateria w moim telefonie komórkowym. Gdy zgasło światło jeszcze bardziej się bałem ,już myślałem ,że będę w tej windzie siedział cały dzień , gdy nagle ona ruszyła. Byłem tak szczęśliwy, że nie ma słów ,żeby to opisać. Niestety spóźniłem się na urodziny Tomka, ale wybaczył mi to. Okazało się ,że robotnicy nie chcący przecięli jakiś kabelek. Na szczęście szybko zadzwonili po pogotowie energetyczne.
Ta przygoda dała mi dużo do zrozumienia. Teraz wiem, że strach ma wielkie oczy.




Mam nadzieję ,że ci pomogłam =]
6 3 6