Odpowiedzi

2010-04-10T09:59:05+02:00
Pies przyjaciel człowieka nigdynie zawodzi :P różne rasy np. jamnik , bokser, york i nne
4 1 4
2010-04-10T10:03:17+02:00
Pewnego zimowego dnia wypuściłam mojego Psiaka na dwór... Była bardzo zadowolony hasał po ogródku... W pewnym momencie zaczął zjadać śnieg! Minęło nawet nie 15 minut i już zaczynał sypać delikatny puch... A RAFI ponieważ lubi aportować zaczął , to znaczy próbował złapać każdy płatek śniegu ... Obserwowałam go bardzo uważnie. Po kilku minutach zgłodniałam i musiałam zrobić sobie płatki z mlekiem. Jadłam je jak najszybciej... Gdy skończyłam od razu zajrzałam w okno... Psinki nie było!!!! Wybiegłam na dwór w samej bluzie... Szukałam pod każdym krzakiem i pod każdym drzewem,w każdej dziurze...Lecz jego ani śladu... :[ Nasypałam do 7 misek suchej karmy z ciepłym mlekiem... Lecz Piecho nie dawał znaku życia... Potem pomyślałam że uciekł przez dziurę w płocie... Zaczęłam szukać! I nagle znalazłam niewielką dziurę w płocie, zaczęłam wyć (płakać)!Wraz z tatą zaczęliśmy szukać Psa po całej WIOSCE! Nikt go nie widział, a objechaliśmy wszystkie 24 domy... A GO nie było! Gdy wróciłam do domu już się zaczynało ściemniać... Naglę usłyszałam że coś wierzga się w igglo ! Powoli podeszłam... I naglę BUM.Dach Trzasnął, a z góry zobaczyłam czarną plamę! To był Rafik! Ze szczęścia zaczęłam płakać! Wytarłam pupila i dałam mu jeść(Był naprawdę głodny!)Następnie WSZYSCY poszli spać! KONIEC
13 4 13
2010-04-10T10:14:58+02:00
Mówią że wadą psów jest brak wad. Czy to prawda? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.
Na pewno nie można tak mówić o wszystkich psach. Właściciel czworonoga będzie zawsze cukrował zalety swojego pupila, ale wad nigdy nie zdradzi. Opiszę historyjkę którą usłyszałem od kolegi był to
drugi dzień Świąt Wielkanocnych. Kumpel pojechał do wujka razem ze swoim pieskiem Tyfus. Wujek też ma psa wabi się Dora. Gdy jedli, wujek ciągle dokarmiał Tyfusa ( który jak każdy pies uwielbia jeść to co je jego pan). Później ciągle za nim chodził. Wujek chciał pójść zobaczyć co robi Dora, a Tyfus wybiegł na pole, zrobił kilka rundek koło schodów i zaczął gonić grupkę kur. Wszedł do zagrody tych biednych zwierząt. Kury wlazły do kurnika a pies za nimi. Ptaki zaczęły wyganiać go z ich domu. Lecz jedna czarna kura nie wgramoliła się do kurnika. Tyfus za nią! Ptaszysko nie mając dokąd uciec wbiegło razem z psem do obornika. Tyfus zaczął zbierać "zapaszek" z obornika. Gdy wreszcie go złapali czekało go porządne kąpanie. Dla wszystkich zabawne było to że Tyfus ochrzcił swoje imię.
Tyfus po zwykły kundel. ale swoją inteligencją nie odbiega zapewne od rasowych psów.
Każdy aport jest dla niego święty, no może poza tym zdarzeniem na wsi.
9 2 9