Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-10T12:54:57+02:00
W tym roku nasza klasa wybrała się na szkolną wycieczkę w alpy.
Jechało nas trzydziestu plus dwóch nauczycieli.
Pewnego dnia wyjechaliśmy tam z promieniami na twarzy i niedoczekaniem w godzinach popołudniowych. Przejazdżaliśmy przez Słowację, Austrię, Włochy, Szwajcarię regionie Wallis.
Jechaliśmy ok. 14h. i dojechaliśmy następnego dnia w godzinach popołudniowych do Finhaut, gdzie mieliśmy na czas wycieczki zamieszkać. Zakwaterowaliśmy się, pokoje nie należały do najpiękniejszych, i nie było tam "Bóg wie co", ale czego oczekiwać po takich pieniądzach, następnie mieliśmy czas wolny większość wybrała się na miasto. Gdzie pokupowaliśmy sobie jakieś ciastka i napoje. Wróciliśmy o godzinie 19.00 na obiadokolację i wykończeni po podróży poszliśmy spać.
Już trzeciego dnia wybraliśmy się nad zaporę Emosson. Jest to jedna z największych zapór w Europie, tworzącą Jezioro Emosson z nad którego rozciąga się jedna z najpiękniejszych
panoram na Alpy Szwajcarskie i Francuskie.
Potem przechodziliśmy fragmentem Tour du Ruan do jeziora Lac du Vieux Emosson i drugiej, nieco mniejszej zapory, w pobliżu której oglądaliśmy odciśnięte na skałach, ślady łap i żeber dinozaurów. Byliśmy zdziwieni że jeszcze są takie ślady i nie dowierzaliśmy własnym oczom.
Czwartego dnia jechaliśmy słynną kolejką panoramiczną Mont - Blanc Express do Chamonix - Alpy Sabaudzkie, a następnie na Aguile du Midi. Weszliśmy na panorama na Mont Blanc i zobaczyliśmy wszystko wokół jak z lotu ptaka. Było to niezwykłe przeżycie. Następnie wybraliśmy się do wnętrza lodowca Mer de Glace. Lodowiec ten jest ciągle w ruchu.
Piątego dnia wybraliśmy się do Zermatt pod Matterhorn czyli do Alp Walijskich. weszliśmy o własnych siłach na Gornergrat, które znajduje się 3000 m n.p.m. Po tej wyprawie byliśmy naprawdę głodni i zmęczeni. Gdy wróciliśmy do noclegowni , tylko umyliśmy ręce i poszliśmy zjeść. Wszystkim się aż uszy trzęsły. Tak jak dzień wcześniej nie było już siły na wygłupy. Jak weszliśmy do łózka, tak zaraz usnęliśmy.
Szóstego dnia zaraz gdy się obudziliśmy musieliśmy się spakować i posprzątać pokoje, bo jak nauczyciele powiedzieli "tylko nam wstydu nie przynieście" wzięliśmy torby i wsiedliśmy do autobusu. przejechaliśmy tunelem Mont Blanc do włoskiego Courmayeur, a następnie nad Lago Maggiore. Wybraliśmy się w rejs statkiem na Wyspy Boromeuszy . Zwiedziliśmy fascynujące zamki i fantastyczne ogrody. Potem opiekunowie dali nam 2godziny wolnego czasu na zakupienie sobie jedzenia i picia na drogę. Wyjechaliśmy późnym wieczorem, gdzie po 12godzinach dojechaliśmy z powrotem do domu. Było ciekawie i naprawdę wesoło, jednak wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
1 5 1