Odpowiedzi

2010-04-10T13:08:28+02:00
"Wampir wegetarianin" - Carlo Frabetti

Do domu Lucii i Tomasa wprowadza się nowy sąsiad: pan lucarda. Wysoki, szczupły, koło czterdziestki, zawsze się ubiera na czarno i nigdy z nikim nie rozmawia. Jego ciemne przenikliwe spojrzenie zdaje się przewiercać na wylot. Tomas nie ma wątpliwości - to seryjny morderca dzieci.
2010-04-10T13:11:36+02:00
Isabella Swan ma siedemnaście lat i jest banalną amerykańską nastolatką. Spotyka ją też banalna przygoda, która nie ominęła miliona jej równie banalnych rodaków - przeprowadza się. Oczywiście zmiana miejsca zamieszkania jest u niej powodem wielu frustracji - nie pasuje jej klimat, nowi znajomi wydają się dziwni, trudno jest się jej odnaleźć w nowym otoczeniu. Banał. Potem okazuje się, że chłopak, w którym zakochała się z wzajemnością, jest wampirem. To już nie byłoby takie banalne, gdyby Isabela była prawdziwą nastolatką, a nie bohaterką powieści Stephenie Meyer Zmierzch. W tej sytuacji jej historia staje się już nie tylko banalna, ale i szmirowata.

Pierwszą rzeczą, która razi w Zmierzchu jest uładzony obraz amerykańskiej młodzieży. Albo autorka śni tu swoją utopijną wizję albo pisała w cieniu cenzorskich nożyczek. Nastolatkowie, którzy zaludniają szkołę, do której uczęszcza Isabela to postacie rażąco bezbarwne. Gdyby chociaż tonęli po uszy w nałogach, łamali nagminnie prawo i prowadzili życie seksualne godne francuskich libertynów - byłoby to przyciąganie tanią sensacją, ale gdzieś przynajmniej zagubiłoby się ziewanie, które towarzyszy lekturze. Aż trudno uwierzyć, że młodzieży nie stać na więcej fantazji. Autorka przechodzi jednak samą siebie, kiedy dochodzi do opisu romansu głównej bohaterki z wampirem Edwardem.

W dziale z literaturą rozrywkową bardzo łatwo znaleźć książki, które budzą jedynie obojętność. To w zasadzie nic złego - takie pozycje zazwyczaj mają tylko zabijać czas i niezadowolenie czytelnika zazwyczaj rodzi się z błędnych oczekiwań. Niestety Zmierzch nie budzi tak stonowanej reakcji. Odpowiedzią na taką ilość bylejakości i monotonii jest niechęć, wręcz rozdrażnienie. Po jakimś czasie czytanie staje się walką - prawdopodobnie próba identyfikacji z główną bohaterką równałaby się nieodwracalnej lobotomii.