Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-04-10T20:25:29+02:00
Dawno, dawno temu żyło sobie pewne rodzeństwo - Halszka i Maciek. Byli dziećmi kupca.
Dzieci wybrały się na spacer po rynku, jednak ojciec zabronił im chodzić do lochów mieszczących się przy ulicy Krzywego Koła.
Spotkali Walusia, który nakłonił ich do zwiedzenia zakazanych lochów.
Wchodząc tam, zauważyli dziwnego stwora - był to pół kogut, pół waż. Głowę miał kogucią z ogromnym purpurowym grzebieniem, długą, cienką, wężową szyję, kadłub pękaty pokryty czarnymi, nastroszonymi piórami, nogi kosmate i wysokie, zakończone ostrymi pazurami. Ale najstraszniejsze były oczy potwora: wyłupiaste, jarzące się na czerwono i żółto.
Bazyliszek, bo tak ten potwór się nazywał, spojrzał na Walusia i zabił go wzrokiem.
Dzieci postanowiły się nie narażać, by nie zostać zabitym, tak, jak został ich kolega.
Gdy rodzeństwo nie wracało do domu, rodzice się zaniepokoili. Dowiedzieli się od przechodnia, że owszem, widział ich dzieci, które wchodzily do lochów.
Natychmiast ojciec pobiegł do czarownika, by dowiedzieć się, jak pokonać zwierza.
Czarownik powiedział mu, iż istnieje sposób na zabicie potwora. Należało sprowadzić tam jakiegoś śmiałka, odzianego w lustra. Gdy Bazyliszek w nie spojrzy - sam zginie od swego wzroku.
Znaleziono kogoś, kto nie bał się wejść do lochów. Bazyliszek - zgodnie z przewidywaniami - zginął, a dzieci były wolne.


---

inne

Pewnego dnia, kiedy przechadzałem się po rynku mojego miasta, dowiedziałem się, że poszukują człowieka, który zabije tajemniczego zwierza.
Ciekawy byłem, co to za zwierzę. Poszedłem do pobliskiego kupca i spytałem się:
-Drogi przyjacielu, powiedz mi, co wiesz o potworze z lochów?
-Mówi pan o Bazyliszku? - kupiec spojrzał na mnie - Jest to najdziwniejsze z dotąd znanych mi potworów. Jest to ni kogut, ni wąż. Straszy swoimi wyłupiastymi oczyma, którymi zabija każdego, kto na niego spojrzy.
-Czyli zabija wzrokiem, tak?
-Tak. Nie da się go pokonać. Strach wchodzić do lochów, nie radzę panu tam nawet zaglądać. Ani chybi, a kolejna ofiara będzie!

Jednak, mimo wszystko postanowiłem pójść i pokonać potwora. Miałem plan.
Obwiesiłem się lustrami. Nie było miejsca, gdzie nie byłem odziany w zwierciadło. Tak ubrany wszedłem do lochów. Faktycznie, potwór wyglądał przerażająco. Spojrzał na mnie.
Czerwono-żółta łuna odbiła się od lustra i trafiła prosto w samego Bazyliszka.

Wyszedłem z lochów. Przed wyjściem czekała grupa gapiów, którzy pytali, czy pokonano potwora. Potwierdziłem tę wiadomość.
Zostałem bohaterem miasta.
134 4 134