Odpowiedzi

2010-04-11T11:40:28+02:00
Historia ta zdarzyła się wczoraj wyszłem ze szkoły o godz 13.15 i od razu udałam sie w stronę sklepu ponieważ mama poprosiła mnie o zrobienie zakupów. W pewnej chwili moim oczom ukazał sie ogromny samolot na niebie pojazd wyróżniał mię charakterystycznymi skrzydłami w kształcie świec i kolorowymi wstążkami na początku pomyślałem że po prostu komuś podobają się nowoczesne środki transpotu jednak w pewnej chwili pojazd znikną pomyslałm że byc może samolot wleciał w chmury lecz tego dnia niebo było bezchmurne aż tu nagle z samolotu zaczęły wyskakiwa smieszcze stworki od razu pomyślam że ten samololot to nie może byc pojazd z tego świata
6 4 6
Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-11T12:18:42+02:00
To musiał być pojazd z innej planety
Była księżycowa noc a ja wyszłam samotnie na spacer po górach.Niebo było rozgwiezdzone i świerszcze grały w trawie.Wiedziałam,że nie powinnam o tej porze wychodzić z pensjonatu ale takie noce mają swój nieodparty urok.Od dziecka lubiłam góry,charakterystyczną woń roślin,ziemi no i wiatru niosącego przygody i równie nieprzewidywalną jak moje nastroje pogodę.Planowałam pójść tylko kawałek i zawrócić ale wrodzona ciekawość świata i czysta przekora już dawno zagłuszyły te plany .Od zawsze wybierałam przygodę i od zawsze obiecywałam poprawę,jak zwykle jutro . . .Od zawsze te cechy pakowały mnie w klopoty ale ja mam takie kocie szczęście,za spadam na 4 łapy.Przez rozlozyste krzaki prześwitywało ciepłe,jasne światło.Niemal natychmiast poczułam te dobrze mi znany dresczyk strachu i wiedziałam ze nie odejde stamtąd dopóki nie dowiem się skąd pochodzi światło.Nie było blaskiem ogniska ponieważ było w jednolitym kolorze,nie było teź zapachu spalanego świerku który kochałam równie mocno jak same góry.To było jak błysk reflektorów.Natychmiast przypomniała mi się opowieść o porachunkach mafii w pewnej górskiej miejscowości Alpach i serce zabiło mi mócniej.Podeszłam cicho i nie wierzyłam własnym oczom.Na polanie stał samochód.Bardzo nietypowy samochód.Niepodobny do żadnego znanego mi modelu.Był niski i krótki.Miał szeroki spoiler i ogromne reflektory.Ale najdziwniejsza była barwa samochodu.Auto mieniło się wszystkimi barwami tęczy.Sięgnelam po komórkę,żeby zrobić zdjęcie ale telefon zostawiłam w pokoju w pensjonacie.Zauważyłam źe panowala niezmącona cisza.Nawet słowik umilkł przerywając swą smutną piosenke.Nigdzie nie było właściciela pojazdu.Nagle poczułam dziwny spokój i senność.Walczyłam z opadającymi powiekami ale przegrałam.
Obudziłam sie rano w zupełnie innym miejścu nie rozumiejąc co sie stało.Wróciłam do domu ,gdzie tata zdązył juz poruszyć niebo i ziemie aby mnie szukać.Gdy byliśmy sami opowiedzialam mu swoją historie ale mi nie uwierzył.Dostałam szlaban na wychodzenie z domu na tydzień.Kolejnego dnia wymknęlam sie cicho na tajemniczą polanke ale jedynym dowodem zdarzenia była odginająca sie juz trawa gdzie stalo auto i mój pierścionek z zielonym oczkiem,nawet nie zauwazylam,ze go zgubilam.Myśle,ze zobaczylam coś czego nie powinnam widzieć i dlatego ktoś nie chcial bym to widziala.A tak skrycie marze,zo to byl pojazd z innej planety . . .
6 5 6