Odpowiedzi

2010-04-11T15:48:26+02:00
Szatański huragan[1.1]

Kocie Góry (tak aż do końca lat pięćdziesiątych naszego stulecia nazywano Wał Trzebnicki) to - co prawda - nie Sudety, ale 1 września 1535 roku sudecki Duch Gór przebywał w okolicach Twardogóry Sycowskiej z jakiegoś tam całkiem niebłahego powodu. Jego sprawa!

Tymczasem dość niespodziewanie na południowym zachodzie, prawdopodobnie gdzieś nad Ślężą, niebo raptownie poczerwieniało. Powracający już w swoje strony Duch od razu dojrzał groźne zjawisko i wiedząc dobrze, co się święci, niezwłocznie pośpieszył do widniejącej w oddali stołecznej Oleśnicy.

Niestety, podróżny nasz nie zdążył na czas schronić się w solidnych murach oleśnickiego zamku książęcego, burza okazała się szybsza. Ukrył się zatem w jednej z pokaźniejszych przyrynkowych kamienic. Miał i tak dużo szczęścia. Zawsze to, co pod dachem, to pod dachem.

Była to bowiem burza doprawdy niezwykła - huragan. Toteż nic dziwnego, że mieszkańcy oleśnickiego grodu pamiętali ją jeszcze przez długie, długie dziesięciolecia. Ba, chyba nawet przez całe stulecia.

Gwałtowna, o szatańskiej wręcz sile, gradowa nawałnica, wspierana raz po raz bijącymi piorunami i wspomagana szalejącą wichurą, narobiła w mieście i okolicy przeogromnych szkód. Potężne podmuchy wiatru nie tylko siały grozę i spustoszenie, lecz pozrywały także mnóstwo dachów, zniszczyły wiele domów, powaliły niezliczone ilości drzew.

Chrześcijanie byli przekonani, że nastał dzień sądu ostatecznego; Żydzi - że przyszedł Mesjasz.

W samej Oleśnicy uszkodzone zostały bodaj wszystkie dachy, sześćdziesiąt szczytowych ścian budynków popękało, niektóre groziły zawaleniem,. Zdewastowany był ratusz. Stojącą na jednym z dziedzińców chłopską furmankę trąba wietrzna porwała w górę i przerzuciła przez zabudowania na plac rynkowy. Inny wóz wichura roztrzaskała o dom pewnego Żyda. Rozszalały żywioł uniósł w powietrze także jakąś miejscową chrześcijankę i paru Izraelitów, którzy nieopatrznie znaleźli się na ulicy.

Wreszcie kilka piorunów z ogromną siłą walnęło w znajdującą się w mieście żydowską drukarnię. Akurat drukowano w niej Stary Testament. Huraganowy wiatr porwał świeżo odbite na prasie arkusze i porozrzucał je po wszystkich ulicach miasta. Druki uległy całkowitemu zniszczeniu.

Nagle - mimo szalejącego żywiołu - paru oleśniczan usłyszało dochodzące gdzieś z nisko kotłujących się nad zamkiem czarnych chmur trzykrotne, przeraźliwe wołanie:

- Czy mam? Czy mam? Czy mam?

Ci, do uszu których dotarły te złowieszcze pytania, mimowolnie dopowiadali sobie dalszy ciąg: "Zniszczyć całę Oleśnicę".

Ale za każdym razem jakiś inny, pogodny, lecz dużo potężniejszy, głos odpowiadał:

- Zostaw ją! Zostaw ją! Zostaw ją!

Tak potężnego żywiołu nawet najstarsi mieszkańcy miasta nigdy w życiu nie widzieli. Cóż zatem dziwnego, że miejscowe elity władzy zgodnie uznały go za dzieło szatatna, któremu Niebo pozwoliło w ten niezwykły sposób przykładnie ukarać oleśniczan za tolerowanie w swym grodzie... Żydów.

(Tak oto bogaci wyobrażali sobie Boga na swoje podobieństwo. Nadarzyła się niecodzienna okazja. Można było na niej zrobić niezły interes. Można było na kogoś, tu na ziemi, zwalić winę za tę apokaliptyczną klęską żywiołową. Można było wreszcie kogoś przykładnie ukarać).

Rządzący - i rządzeni także - doszli więc szybko do jedynego w owych okrutnych czasach możliwego rozwiązania: po prostu Żydów, jako sprawców całego nieszczęścia, przepędzono z Oleśnicy. Ich nieruchome mienie przejęła rada miejska, drukarnię doszczętnie rozwaliła burza, a synagogę zamieniono na bardzo potrzebny miastu arsenał.
1 5 1
2010-04-11T15:52:12+02:00
Olaf,sługa króla Karola Wielkiego jednego razu znalazł w królestwie złotego dukata.Widząc,że leży niczyj wsadził go do kieszeni.Król widząc to postanowił ukarać sługę.Wygnał go z królestwa.Olaf mając duży majątek po swoim zmarłym dziadku wyruszył w samotną podróż.Szedł w poszukiwaniu nowego miejsca nadającego się do osiedlenia.Długo kroczył po nieznanej ziemi.Gdy dotarł do małej wioski,która nie miała nazwy.ponieważ jej władca odszedł dawno temu.Wioska ta liczyła około stu mieszkańców.Raz,gdy stary smok zaatakował miejscowość,Olaf przypadkowo zostawił na dworze swoje bardzo nieudane danie.Głodny smok zjadł je i z niesmakiem odleciał.Wdzięczni mieszkańcy wsi ogłosili Olafa królem a miejscowość nazwali na jego cześć Oleśnica.
1 5 1