Odpowiedzi

2010-04-11T18:01:42+02:00
03.04.1980r.
Dzisiaj z samego rana pojechałem do Kalińca, aby obejrzeć ten cały Serbinów. Jak się spodziewałem, Barbara uważała, że niepotrzebnie szukam sobie dodatkowych zajęć, to oczywiście tylko jej opinia. Ona myśli, że skoro mam już trochę więcej lat niż kiedyś, to w związku z tym nie dam sobie rady. Było mi przykro, że nie potrafi zrozumieć mojego zachwytu tym miejscem. Wydaje się jej, że nie starczy mi już sił na dodatkowe obowiązki.
Tak więc po powrocie do domu, już w progu zacząłem wołać do Barbary, że wszystko załatwione, że podpisałem kontrakt na pięć lat. Pierwsze słowa, jakie od niej usłyszałem to było „Bój się Boga, jak to”. Odpowiedziałem jej więc, że przystałem na wszystkie warunki dopiero po tym, jak obejrzałem Serbinów. Barbara, widząc, że jestem rozmowny jak nigdy, pozwoliła mi mówić dalej bez przerywania. Korzystając z tego, że zabrakło jej na moment słów, zacząłem opowiadać, co widziałem w Serbinowie i co o tym sądzę. Mówiłem więc, że obszedłem wszystkie pola, dodałem, iż jest to obraz nędzy i rozpaczy, że wszystko jest spustoszone i zdewastowane, że w stodołach i spichrzu jest pusto, a na polach zamiast plonów- perz. Dlatego Dalenicki zerwał kontrakt z poprzednim administratorem. Gadałem też o murowanym domu i o stawie za nim. Barbara mi się dziwiła, nie rozumiałem zupełnie, dlaczego. Tłumaczyłem, że to będzie dopiero coś- doprowadzić taki majątek do kwitnącego stanu.
Ona mimo mojego szczęścia i entuzjazmu, które mnie przepełniały, nie wiedziała, czy ma rozpaczać, czy cieszyć się z mojej decyzji. Wydaje mi się, że chyba zaakceptowała moje postanowienie. Ciekawe, czy po rozpoczęciu prac dalej będzie mnie wspierała? Mam nadzieję, że tak.

daj najjj;p;p
1 5 1