Odpowiedzi

2010-04-11T18:04:09+02:00
ROZPRWAKA NA TEMAT: ,,CZY RADOŚĆ I NIESZCZĘŚCIE IDĄ W PARZE?”


Sądzę, iż radość i nieszczęście towarzyszą człowiekowi przez całe życie, zawsze idą w parze. Postaram się w tej rozprawce rozważyć argumenty, które poprą moją tezę. Zastanówmy się na początku, co kryje się pod pojęciem radość. Jest to uczucie zadowolenia, które objawia się wesołym nastrojem. Człowiek szczęśliwy cieszy się życiem. A nieszczęście – wywołuje wręcz przeciwne uczucia. Ludzie dotknięci nieszczęściem cierpią moralnie i fizycznie. Czy więc tak zdefiniowane uczucia towarzyszą nam nieustannie? Myślę, że tak.
Moje rozważania zacznę od tego, iż człowiek stworzony jest po to, aby być szczęśliwym. Wiele jest chwil w życiu, które dostarczają nam radości. Nieraz nie zdajemy sobie sprawy z tego, że błaha z pozoru rzecz dostarczyć nam może wiele zadowolenia. Radość na każdym etapie życia człowieka jest inna i dotyczy też innych wydarzeń. Małe dziecko jest bardziej szczęśliwe niż człowiek dorosły. Oczywiście, jeżeli temu dziecku zapewni się dobre wychowanie i bezpieczny dom. Są jednak dzieci, które na tym etapie życia dotknięte bywają nieszczęściem. Cierpią na przykład z powodu odrzucenia przez rodziców, złej atmosfery domowej, itp. W życiu takich małych ludzi nieszczęście dominuje nad radością.
Teraz przejdę do omówienia innego argumentu, który wiąże się z drugim okresem życia człowieka. Niewątpliwie w wieku szkolnym inaczej postrzegamy świat, borykamy się z innymi problemami niż w dzieciństwie, mamy znacznie więcej obowiązków. Sama świadomość utraty beztroskiego dzieciństwa jest dla nas przykrym doznaniem. Obowiązki szklone przytłaczają nas, czujemy się osaczeni, a tym samym nieszczęśliwi. Nie można jednak myśleć tylko takimi pesymistycznymi kategoriami, nie wątpię, że okres szkolny dostarcza nam równie dużo momentów szczęścia. Kiedy dobrze wypadniemy na sprawdzianie, gdy prawidłowo rozwiążemy test, kiedy nauczyciel pochwali nas - ,,jesteśmy w siódmym niebie”. Czujemy satysfakcję i zadowolenie. Ale zdarza się i tak, że snują się za nami pasma niepowodzeń. Nie rozumiemy tematu, nie możemy znaleźć prawidłowego rozwiązana zadania, nie umiemy sprecyzować swoich myśli, otrzymujemy złe oceny. Wówczas czujemy się niedowartościowani, nieszczęśliwi. Wracając do radości - dostarczają nam jej także nasze pierwsze przyjaźnie i sympatie. Dużo już pisano na temat przyjaźni i wszystko co chciałabym jeszcze powiedzieć, mogłoby zabrzmieć jak slogan. Jedno jest pewne – przyjaźń może być receptą na szczęście. U boku prawdziwego przyjaciela nie straszne są nam złe chwile. Jednakże, gdy przyjaciel zdradzi, czujemy się zawiedzeni, a więc nieszczęśliwi.
W kolejnym argumencie mojej pracy chcę rozważyć problem radości i nieszczęścia w dorosłym życiu człowieka. Jesteśmy szczęśliwi, kiedy udaje nam się zdobyć wykształcenie i upragniony zawód. Wydaje nam się wówczas, iż osiągnęliśmy już wszystko. Pełnia szczęścia ogarnia nas wtedy, gdy znajdujemy zatrudnienie i możemy myśleć o dorosłym życiu. A co z tymi, którzy nie mają tyle szczęścia, muszą borykać się z trudnościami finansowymi, nie mogą spokojnie planować przyszłości, są załamani i nieszczęśliwi. Osiągnięty sukces daje nam wiarę w lepsze życie, jesteśmy gotowi stawiać czoła losowi. Brniemy w dorosłość. Zakładamy rodziny. Żyjemy szczęściem innych. Dzielimy troski i zmartwienia. Jestem przekonana, iż życie rodzinne może dostarczyć wiele radości. Macierzyństwo, ojcostwo, samo w sobie jest czymś naturalnie pięknym i radosnym. I jak dobrze żyłoby się człowiekowi na świecie, gdyby tej sielanki nie zakłócało pasmo nieszczęść czyhające na nas. Zło, odpowiedzialne za nieszczęście, czai się w naszych zakładach pracy, biurach, na ulicach, w domach. Atakuje nas w momencie najmniej oczekiwanym. Odbiera radość, zmusza do smutku. Jesteśmy szczęśliwi, kiedy w dostatku i zdrowiu możemy cieszyć się kolejnym dniem naszego życia. Ale bywa też tak, że popadamy w zawodowe tarapaty albo tracimy zdrowie Myślę, iż nie ma nic gorszego niż własna choroba czy choroba, a może śmierć najbliższej osoby. Wtedy ,,świat wali się w posadach”, czujemy się oszukani, bezsilni, na próżno oczekujemy czyjejś pomocy. Nie potrafimy zrozumieć tego, że jeszcze nie tak dawno byliśmy radośni, a teraz zmartwienie odbiera nam wolę życia.
W powyższych rozważaniach starałam się udowodnić, iż radość i nieszczęście towarzyszą człowiekowi od narodzin aż do śmierci. Reasumując swoje refleksje dochodzę do wniosku, iż człowiek ciągle miota się między dobrem a złem. Dobro daje mu satysfakcję i radość, zło zabija go moralnie. Wydaje się, iż w życiu człowieka dominuje nieszczęście, które jest siła zaborczą, nie dopuszcza do nas wesela, radości. Moim zdaniem człowiek jednak otrzymał od Stwórcy szczególną moc – broń, która strzeże go przed nieszczęściem, która pozwala mu przetrwać najgorsze tragedie. W tym ciągłym współodczuwaniu radości i smutku opatrzeni jesteśmy w nadzieję, iż po ,,burzy” przychodzą chwile wytchnienia.
4 4 4