Odpowiedzi

2010-04-11T18:47:14+02:00
Atlantyda miała być imperium na wyspie rozmiarów "Libii i Azji razem wziętych", założonym przez boga oceanu, Posejdona. Była to kosmopolityczna metropolia, z pałacami, dworami królewskimi, zakładami portowymi i drogami wodnymi, które odbierały nieustannie przybywające z daleka jednostki morskie. Przez wiele lat Atlantyda rządziła Oceanem Atlantyckim oraz częścią "kontynentu leżącego na przeciwko". Wkrótce jednak imperium skoncentrowało się na opanowaniu ziem w basenie Morza Śródziemnego. To właśnie w tym momencie szlachetna rasa Ateńczyków powstała przeciwko atlantydzkiemu agresorowi i w decydującej bitwie morskiej pokonała wroga. Jakiś czas potem bóg Zeus rozpętał "trzęsienia ziemi i powodzie", które zatopiły ateńskie okręty i wyspę Atlantydę w ciągu "jednego straszliwego dnia i nocy". Daty tego kataklizmu w dialogach platońskich różnią się: "Timajos" podaje rok 8570 p.n.e., a jego kontynuacja "Kritiasz" - 9421 rokn p.n.e.

PlatonOto co o Atlantydzie podaje nam Platon, ale nie możemy zapominać, że pisał on około roku 350 p.n.e., u szczytu epoki klasycznej. Wiele z tego co miał do powiedzenia było pod wpływem lub oparte na aktualnych jemu politycznych zagadnieniach, a także na ważnych sprawach , nad którymi debatowano w szkołach filozoficznych, do których on się przeniósł. Bez wątpienia takim tematem byłoby to czy na morzu Atlasa (obecnie Ocean Atlantycki) istniały lub nie zamieszkane wyspy osiągalne dla marynarzy podróżujących po oceanach. Inni im współcześni pisarze mówili o wyspach na zachodzie, które zostały odkryte i zajęte przez fenickich i kartagińskich żeglarzy, któzy milczeli na temat swojego odkrycia, aby nie przyciągnąć nadmiernego zainteresowania innych narodów.

Istnieją jednak dowody, że ci sami podróżnicy przepłynęli ocean i wiedzieli o istnieniu nie tylko Morza Sargassowego, ale także wysp Bahama i Karaibów. Faktycznie wszystko wskazuje na to, że Fenicjanie i Kartagińczycy wpłynęli do Zatoki Meksykańskiej i wylądowali na wybrzeżu, gdzie mogli handlować takimi dobrami jak liście tytoniu i koki z takimi kulturami jak Olmekowie i Majowie z Jukatanu.

POGŁOSKI NA TEMAT KATAKLIZMU

Po celebrowanym lądowaniu Kolumba na Bahamach w 1492 roku, hiszpańscy odkrywcy słyszeli od tubylców z Bahamów i Karaibów opowieści o potopie, który spustoszył cały archipelag. Miał on podzielić na części o wiele większy ląd, zabijając jego mieszkańców i pozostawiając dzisiaj tysiące wysepek i raf koralowych. Niektóre z tych opowieści zawierały poszlaki wskazujące na o wiele większą katastrofę. Jedna z nich, z Tobago, opowiada o "rozpadającym się księżycu", a inne z Wenezueli i Jukatanu napomykają o okresie ciemności, ogniu spadającym z nieba i obecności w górze ognistego węża. Czyżby jakieś kosmiczne uderzenie spowodowało wielki kataklizm, który spustoszył Bahamy i Karaiby?

KOMETA ZATOK Z KAROLINY

Być może największą wskazówką jest obecność około pół miliona eliptycznych kraterów, o rozmiarach od kilkuset metrów do 11 kilometrów na całym wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, od New Jersey po Miami. Współczesne teorie głoszą, że te tzw. Zatoki z Karoliny(Carolina Bays) (nazwane tak od stanów, w których zaobserowano je pierwszy raz podczas powietrznych przeglądów w latach dwudziestych XX wieku) są pozostałością po komecie, która wtargnęła do ziemskiej atmosfery od północnego zachodu nad Alaską i rozpadła się na miliony kawałków, które wybuchły nad ziemią, w podobnym stylu jak mała kometa nad Tunguską na Syberii w czerwcu 1908 roku.

Zniszczenie Atlantydy, autor: Tom MillerSkutki tej katastrofy, datowanej mniej więcej na koniec ostatniej epoki lodowcowej, były straszliwe. Nie tylko spowodowałoby to ścianę ognia i wiatru, która położyłaby na płasko lasy tundry i zdziesiątkowała faunę i florę, ale powstałe chmury pyłu spowodowałby "zimę nuklearną", która najwyraźniej spowodowała chwilowy powrót lodu, który pokrywał większą część Ameryki Pólnocnej, Europy i Azji przez poprzednie 40 tysięcy lat. Co więcej, setki i tysiące fragmentów komety wpadające do basenu zachodniego Atlantyku spowodowałyby fale tsunami o ogromnych rozmiarach, które na jakiś czas zatopiłyby zarówno wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, jak i wyspy Bahama oraz Karaiby, wybijając całą populację (kilka osób musiało ocaleć, żeby przekazać o tym opowieść, jak głoszą mity o stworzeniu świata ludów tubylczych zamieszkujących Północną i Środkową Amerykę oraz Karaiby).

Czy wspomnienia o tych straszliwych wydarzeniach mogły zostać zachowane przez tysiące lat, aż zostały w końcu opwiedziane hiszpańskim odkrywcom w roku 1492? Jeśli tak, to czy te same opowieści usłyszeli fenicccy i kartagińscy podróżnicy w czasach Platona? Czy Platon usłyszał nie tylko o wyspach, które istniały na dalekim oceanie, ale także o katakliźmie, który spustoszył ten sam region? Czy spowodował on (kataklizm), że masy lądu zostały zalane przez wody potopu, dzieląc go na pojedyncze wyspy - najpierw chwilowo, a później na stałe, kiedy topniejący lodowiec z Ameryki Północnej, Europy i Azji spowodował podniesienie poziomu morza aż o 100 metrów? Czy więc zatonięcie Atlantydy było wspomnieniem o zatopieniu masy lądu na Bahamach i niżej położonych regionów Karaibów? Możemy stwierdzić z pewnością, że te wydarzenia miały miejsce w tym samym czasie, kiedy Platon mówi nam, że Atlantyda została zniszczona przez "jeden straszliwy dzień i noc powodzi oraz trzęsień ziemi". Co więcej, jeśli wyspy Karaibów kiedyś tworzyły część Atlantydy oznaczałoby to, że jej część dzisiaj nadal znajduje się na powierzchni.

ROZMIAR LIBII I AZJI RAZEM WZIĘTYCH?

Pamiętajmy, łańcuchy górskie nie znikają ot tak na wskutek kataklizmów w rodzaju uderzenia komety. Z pewnością można pokazać, że rozmiary lądu były o wiele mniejsze niż kazał nam wierzyć Platon. W pewnym momencie mówi on, że (Atlantyda) była wielkości "Libii i Azji razem wziętych). Później jednak stwierdza, że wyspa posiadała rozległą nawodnioną równinę, która "rozciągała się na długości trzech tysięcy stadionów (552 km) w jednym kierunku, a przy środku dwa tysiące (stadionów, czyli ok. 368 km)". Poza nią na północy, wschodzie i zachodzie były "pasma górskie", które schodziły prosto do morza jako strome urwiska, podczas gdy południowy kraniec równiny, na której usytuowane było miasto, był na poziomie morza. Nie trzeba być geografem żeby zdać sobie sprawę z faktu, że Platon opisywał wyspę zorientowaną w kierunku wschód-zachód, o rozmiarach nie większych niż 600 na 400 kilometrów.

W sugestii, że Atlantyda była wielka jak "Libia i Azja razem wzięte" chodzić może raczej nie o geograficzne rozmiary wyspy, a obszar oceanu, nad którym królowie Atlantydy rozciągali swoje dominium. Ma to potwierdzenie w wiedzy, że imperium miało się składać z wielu wysp leżących "na przeciwko kontynentu", prawdopodobnie amerykańskiego, do którego "podróżnicy" mogli się dostać przez "inne wyspy", najprawdopodobniej Bahamy lub Małe Antyle, które we wczesnych latach kolonialnych pełniły rolę "schodów" dla jednostek przybywających z oceanu, a płynących do stałego lądu.

Czy możemy więc teraz zidentyfikować Atlantydę Platona?

WIELKA KUBAŃSKA RÓWNINA

Opis równiny na wyspie, otoczonego od północy, wschodu i zachodu pasmami górskimi pasuje do kubańskiej zachodniej równiny, która rozciąga się od Hawany, w kierunku zachodnim przez Pinar del Rio i łączy się na swoich północncyh i zachodnich krańcach z pasmem górskim Cord de Guaniguanico. Wiemy też, że do 7 tys. p.n.e. równina ta rozciągała się w kierunku południowym, przez dzisiejszą Zatokę Batabano aż do Wyspy Młodości. Oto więc dowód na istnienie rozległej równiny, oryginalnie o wymiarach 540 na 160 km, zatopionego, przynajmniej częściowo, w przedziale czasowym sugerowanym przez Platona.

Kubański Cord de Guaniguanico można także porównać do pasm górskich, które wg Platona "chroniły Atlantydę przed zimnymi północnymi wiatrami". każdego roku, pomiędzy listopadem a lutym, Kuba jest nastawiona na działanie bardzo zimnych wiatrów, znanych jako los nortes albo "wiatry północne" (ang. "northers" - przyp. tłum.), które przynoszą śnieżyce znad wschodnich Stanów Zjednoczonych. Mimo że ten zimny front dociera do odsłoniętych regionów kubańskiego lądu, Cord de Guaniguanico kompletnie osłania zachodnią równinę od surowych wiatrów, które w innym przypadku zniszczyłyby zimowe zbiory.

Co więcej, Kuba została zidentyfikowana przez wiodących geografów jako tajemnicza rajska wyspa, znana jako Antillia albo Wyspa Siedmiu Miast, która miała znajdować się daleko na oceanie wg średniowiecznej tradycji najpierw Maurów, a potem Portugalczyków (bez wątpienia zapożyczonej ze wcześniejszych źródeł fenickich i kartagińskich). To nie wszystko - nazwa Antillia może wywodzić się od semickiego źródłosłowu "ATL", co oznacza "podnosić". Z tego samego źródła pochodzi nazwa Atlas, od której pochodzi Atlantis (Atlantyda), "córka Atlasa" (w starożytnych czasach używano liczby mnogiej: Atlantydy, "córki Atlasa", na określenie wysp na Atlantyku w ogóle). Innymi słowami jeśli Antillia była tylko średniowieczną formą Atlantydy, potwierdza to tylko związek pomiędzy Kubą a wyspą Atlantydą Platona.

SIEDEM JASKIŃ

Aby zdobyć więcej dowodów na potwierdzenie roli Kuby w powstaniu mitu o Atlantydzie przenosimy naszą uwagę na mity o stworzeniu świata takich ludów Mezoameryki, jak Aztekowie, Toltekowie i Majowie. Mówią oni o swoich najwcześniejszych przodkach, którzy przybyli po okresie ciemności, kiedy słońce nie świeciło, z rajskiej wyspy położonej na wschodzie, znanej jako Aztlan lub Tulan. na tej wyspie pierwsi ludzie mieli pojawić się z miejsca zwanego Chichomoztoc, Siedem Jaskiń. Od tych jednostek pochodzi siedem plemion czy klanów i ich ręce wzniosły Siedem Miast. Wierzę, że jakieś podobieństwo wiedzy odnoszącej się do stworzenia siedmiu miast w mezoamerykańskim micie stworzenia wiedzie do Antilli czy Kuby, która stała się znana jako Wyspa Siedmiu Miast. Ponadto zaledwie 10 lat po słynnym lądowaniu Kolumba na Bahamach w 1492 roku, główne wyspy Karaibów - Puerto Rico, Hispaniola i Kuba - były oznaczane na mapie jako "Wyspy Antillia królaAragona", co pokazuje, że hiszpańscy odkrywcy szybko zidentyfikowali je jako starożytną Antillię i towarzyszące jej wyspy.

Jedna z jaskiń kompleksu Punta del EsteJedyne miejsce na całych Karaibach, które jest podobne do Chicomoztoc, Siedmiu Jaskiń, to kompleks jaskiń Punta del Este na najdalej wysuniętym krańcu półwyspu Isla de Juventud (Wyspy Młodości), oddzielonej od południowego wybrzeża kubańskiego lądu przez Zatokę Batabano. Ceuva # Uno (Jaskinia numer 1) została opisana jako prawdziwa kaplica sykstyńska prehistorycznego świata i jest pełna przepięknych petroglifów koncentrycznych okręgów, prostolinijnych kształtów i innych abstrakcyjnych form liczących sobie kilka tysięcy lat. Zinterpretowałem symbolikę tych wzorów jako być może zapisem pamięci jakiegoś zderzenia z kometą, od którego ucierpiały Karaiby w odległej epoce. Myśl taka naszła mnie zupełnie intuicyjnie jako rezultat wizyty w jaskini we wrześniu 1998 roku - odczucia te zaprowadziły mnie do badań nad możliwością takiego zderzenia w tym regionie. Co ciekawe, Paulina Zelitsky, przywódcy grupy ADC pracującej w pobliżu Kuby, odwiedziła jaskinie Punta del Este pierwszy raz na krótko przed odkryciem znaleziska w pobliżu Guanahacabibes, na zachód od Kuby w lipcu 2002 roku. Od tej pory twierdzi ona, że niepotwierdzona płaskorzeźba krzyża wykryta na wielkim, prostokątnym bloku sfilmowanym pod wodą w miejscu znaleziska, jest podobny do wzoru abstrakcyjnego krzyża odnalezionego we wnętrzu Ceuva # Uno w Punta del Este.

ARTYKUŁ W ECOS Z 1951 ROKU

Wygląda na to, że już w 1951 roku, dekadę przed przewrotem komunistycznym na wyspie, archeolodzy kubańscy pracowali nad teorią głoszącą, że petroglify z Ceuva # Uno w Punta del Este odzwierciedlają jakąś kosmiczną katastrofę, która zniszczyła Atlantydę.

W dwustronicowy artykule z lutego 1952 r. w magazynie ECOS pt. "Formo Cuba Parte de la Atlantida?", którego autorem jest Francisco Garcia-Juarez, sekretarz prasowy Instituto Cubano de Arqueologia (Kubańskiego Instytutu Archeologicznego, w skrócie ICA), pada pytanie: czy Kuba kiedyś była częścią Atlantydy? Wyjaśnia on, jak członkowie Instytutu badali ideę, że na Kubie i Hispanioli można odnaleźć ślady kultury atlantydzkiej. Ten punkti widzenia przedstawił im Egerton Sykes, wówczas znany na całym świecie autorytet od Atlantydy. W roku 1949 napisał od wprowadzenie do poprawionego wydania "Atlantis: The Antediluvian World" (Atlantyda: Przedpotopowy Świat), klasycznej pozycji wszechczasów na ten temat, której autorem był były amerykański kongresmen Ignatius Donnelly, wydanej pierwszy raz w 1882 (i nadal dostępnej w reprincie wydawnictwa Dover Publications). Sykes był również redaktorem magazynu "Atlantis", propagującego teorię Kosmicznego Lodu autorstwa Hansa Hoerbingera. W magazynie tym ukazało się tłumaczenie części wspomnianiego artykułu z ECOS. Według tłumaczenia Sykesa ICA doszło do wniosku, że miejscem, gdzie najprawdopodobniej można znaleźć ślady kultury atlantydzkiej jest kompleks jaskiń Punta del Este. W jednej z jaskiń odnaleziono stopnie prowadzące do alkowy, która mogła być używana przez kapłana do obserwowania ruchów gwiazd. Co więcej, petroglify w jaskiniach (prawdopodobnie w Ceuva # Uno) zawierały astronomiczne informacje, które łączyły je z początkami kalendarzowego systemu Majów, stąd nie można przeoczyć możliwości, że Kuba była "przyczółkiem" dla migracji Majów do Ameryki Środkowej. To nie wszystko, tłumaczenie głosi:

"Na południowym wybrzeżu Kuby, w Camaguey, jest wiele częściowo zanurzonych kopców nazywanych "can-eyes", które mogły być kryjówką dla prymitywnego człowieka. Jest tam wiele artefaktów, których do dzisiaj dokładnie nie zbadano. Wiele odnalezionych tu szczątków szkieletów jest dowodem na nagłą i gwałtowną śmierć z powodu jakiejś katastrofy. Wśród artefaktów są m.in. kamienne kule, sferycznych kamieni, wydłużonych kamieni i prętów z rozwidlonymi końcami przypominających węże. Brak wielkich monumentów oznaczać może tylko tyle, że jeszcze ich poważnie nie szukano."

Sykes powiedział ICA, że jeśli Kuba była częścią Atlantydy, to jej archeolodzy odnaleźliby dowody w postaci sztucznej deformacji czaszek wśród jej starożytnych mieszkańców, a także schodkowe monumenty lub zigguraty oraz metody cięcia i orientowania wielkich kamieni. Dlaczego mieliby znaleźć akurat takie rzeczy nie jest do końca jasne, chociaż podejrzewam, że jego teorie były oparte na teorii dyfuzji Donelly'ego - dzielenia się ideami przez starożytne kultury po obu stronach Atlantyku, z powodu domniemanej migracji ludności z Atlantydy po jej zniszczeniu. NIeważne jakie były powody, archeolodzy oznajmili, że wszystkie te rzeczy odnaleziono na Kubie, ale wg artykułu musiałaby nastąpić rewolucja w sposobie myślenia, żeby ich obecność mogła zostać uznana za dowód na istnienie Atlantydy.

Co jednak było o wiele ważniejsze, to interpretacje petroglifów odnalezionych w jaskiniach Punta del Este przez kubańskich archeologów w roku 1951. Nagłówkom towarzyszyły dwa przykłady, pokazane jako ilustracje, tłumaczące, że symbole pokazują kometę z ogonem uderzającą w ciało niebieskie lub ziemskie i rozpadającą się, potwierdzają moją teorię, że petroglify z Cueva # Uno przekazują pamięć o katastrofie spowodowanej rozpadem komety podaczas jakiejś minionej epoki. Jakie inne dowody możemy odnaleźć na to, że była masa lądu wysp Bahama mogła być kiedyś domem tej samej atlantydzkiej kultury?

PARANORMALNE POSZUKIWANIA CAYCE'GO

W roku 1926 Edgar Cayce, najsłynniejszy jasnowidz Ameryki, wyraził zgodę na użycie swoich psychicznych mocy do zlokalizowania skarbów zakopanych na bliźniaczych wyspach Bimini , samozwańczej "bramy wjazdowej do Bahamów". Zaangażowany w to bogaty biznesmen poprosił Cayce'go żeby dołączył do niego w Miami po kilku pierwszych "czytaniach" (obecnie większości z nich brakuje w archiwach Cayce'go). Jednak Cayce stwierdził, że nie mógłby tymczasowo przenieść się do Miami, ponieważ prowadzi praktykę w Virginia Beach. Ponadto w jednym z listów wskazał, że jego syn jest poważnie chory i nie może podejmować żadnych dalekich podróży dopóki chłopiec nie powróci w pełni do zdrowia.

Edgar Cayce i jego wspólnicy nigdy nie znaleźli zakopanego skarbu na Bimini mimo że jasnowidz w lutym 1927 r. jeden jedyny raz odwiedził wyspę. Jednakże podczas swoich paranormalnych badań i później Cayce zaczął określać Bimini jako ocalały fragment większego lądu o nazwie Poseidia, który sam był pozostałością po wielkim kontynencie zwanym Atlantydą. Przewidział, że części Poseidii wynurzą się z Bimini "w sześćdziesiątym ósmym i sześćdziesiątym dziewiątym, nie tak długo". Doprowadziło to do koncentracji wysiłków Towarzystwa Badań i Oświecenia (Association of Research and Enlightemenet, w skrócie ARE), aktywnego ramienia Fundacji Edgara Cayce'go nad znalezieniem w płytkich wodach wokół Bimini dowodu na istnienie Atlantydy. Latem 1969 roku odkryto prostokątne fundamenty (tzw. "świątynię") w głębokich na metr wodach wokół Andros, największej wyspy na Bahamach, oraz tzw. Drogi Bimini, zlokalizowanej nieopodal Paradise Point, North Island.

Tak zaczął się związek pomiędzy Atlantydą a wyspami Bahama, który trwa już od prawie 35 lat, podczas których w płytkich wodach odkryto około 60 znalezisk potencjalnie interesujących dla archeologów. Jak do tej pory największą ich koncentrację stanowi południowozachodni kraniec Wielkiego Brzegu Bahama o kształcie końskiej podkowy, który mimo że obecnie niemal całkowicie zanurzony w wodzie, w roku 2000-3000 p.n.e. ciągle jeszcze był połykany przez ocean. Opisywane przez J. Mansona Valenitne'a, wielkiego podwodnego odkrywcę, jako "macierzysta żyła" Bahamów, znajdują się one w poprzek bardzo głębokiego Starego Kanału Bahama w kierunku Kuby i ich obecność może wskazywać na prehistoryczny związek między tymi dwoma ogromnymi masami lądu. Już w latach 50-tych XX wieku piloci małych samolotów latający z Kuby do Miami donosili o obserwacjach czegoś co wyglądało jak mury i budowle w północnych wodach kubańskiego stałego lądu.

Nie ma wątpliwości co do tego, że jeśli na masie lądowej Bahamów istniała prehistoryczna kultura, to była ona także obecna na Kubie. Wyryte petroglify ze świetlikami w suficie wpuszczającymi światło słoneczne, kamienne kopce i prastare ludzkie kości odnaleziono w zatopionych jaskiniach nie tylko na Wielkim Brzegu Bahama, ale także w bardziej na północ położonym sąsiedzie, Małym Brzegu Bahama. Są one bardzo podobne do zdobionych jaskiń Kuby, które mają kilka tysięcy lat, a prawdopodobnie są jeszcze starsze. Ktokolwiek zamieszkiwał te miejsca byli to potomkowie ocalałych z kataklizmu i stali się oni klasą panującą u takich ludów Mezoameryki jak Olmekowie, Majowie, Quiche, Toltekowie i Aztekowie. Gdzieś tam znajdują się początki mitu o Atlantydzie, a na Kubie znajduje się klucz do jego ponownego odkrycia i pewnego dnia poznamy wszystkie odpowiedzi. Czy kamienne budowle odkryte przez ADC na dnie Kanału Jukatan okażą się pozostałościami po zaginionej Atlantydzie - to się jeszcze okaże. Możemy mieć tylko nadzieję, że wszystkie znaleziska zostaną zbadane i udokumentowane, co pozwoli samym ludziom zdecydować, czy największa zagadka starożytnego świata została wreszcie rozwiązana.