Odpowiedzi

2010-04-11T20:09:50+02:00
"Na pewnej odległej planecie - Ziemi, istnieją malutkie przedziwne stworki zwane ludźmi. Ludzie mają dwie nogi, dwie ręce i zachowują się niesamowicie. Każdy z takich ludzi ma swój domek, gdzie...
- Każdy?! To absurd! - zbuntowałam się czytając ostatnie zdanie po czym znów włożyłam nos w księgę
...gdzie mają swoje rodziny i swoich przyjaciół. Ale baśń, którą czytasz opowiada o pewnym ludziu, który tego wszystkiego nie miał. Nie miał domku, nie miał ciepła, nie miał przyjaciół... Ten ludź był gatunku damskiego i nazywał się Kasia. Kasia spała na ulicy, czasami na peronach i przystankach. Nikt ręki pomocnej podać jej nie chciał. Ludzie przechodzili obojętnie, obok dziewczynki zajęci swoimi sprawami...
- Ojej... biedna dziewczynka - zamyśliłam się i zrobiło mi się smutno
... Jej los pozostał z nią na szarej miejskiej ulicy z tłumem ludzi... ludzi, ludzkiego gatunku... O ludziach mogę wiele opowiedzieć, ale jeszcze nie udało mi się stwierdzić czy ten gatunek posiada serce i uczucia... Niestety moje obserwacje pozwalają potwierdzić smutną hipotezę - ludzie nie mają serc... Dziewczynka porzucona, zjadająca dosłownie brudy z ziemi, nie mająca dachu nad głową, nie mająca przyjaciół... SAMOTNA WŚRÓD TŁUMU...
Raz do Kasi podszedł pewien starszy pan o śniadej karnacji i pomarszczonej skórze, który uśmiechnął się do niej serdecznie po czym poszedł, a właściwie zniknął w wielkim tłumie... Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że ten (ktośby powiedział, że nic nie znaczący) incydent miał ogromne znaczenie w życiu dziewczynki. Ten jeden mały uśmiech pozwolił nadać jej szczęście w ostatnich chwilach życia... dwa dni później dziewczynka umarła z zimna, głodu i wyczerpania na jednej z najtłoczniejszych ulic tej przedziwnej planety, przeznaczonej dla ludzi o dwóch nogach, dwóch rękach i o jednym jedynym sercu o którym zapominają..."
Po policzku przetoczyła mi się łza po czym zerwałam się z fotela, odłożyłam książkę, w pośpiechu wybiegłam z domu na zatłoczoną ulicę na której leżało ciało małej dziewczynki...
-"Jakże prawdziwe są książki" - powiedziałam sobie, usiadłam na ulicy i głośno zapłakałam...


1 1 1
2010-04-11T20:13:45+02:00

JAGNIĘ I WILCY. Igancy Krasicki



Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie.

Dwóch wilków jedno w lesie nadybali jagnię;

Już go mieli rozerwać, rzekło: "Jakim prawem?"

"Smacznyś, słaby i w lesie!" - Zjedli niezabawem.
1 5 1