Na polski, chodzi mi o to, streścić mój list z języka polskiego. tak, żeby zmieścił się na kartce A4.
Ale prosiłabym, żeby go nie wykorzystywać.

Werona, 08.07.68 r.
Najdroższy Romeo!
Nie ma chwili, w której nie myślałabym o Tobie. Rozpamiętuję rozdziały naszych wspomnień. Dzień, w którym narodziliśmy się dla siebie. Świt naszej miłości. Nie mam pojęcia, jak mogłam żyć dotychczas, kiedy Cię nie znałam. Pragnę Ci zawsze powtarzać, Romeo, że jesteś całym moim światem. Nie mogłabym znieść myśli, iż mam żyć dalej bez obawy o Twoje niespodziewane pojawienie się znowu.
Przywarłam do ciebie nieoderwalnie, kochany. Jeżeli odetną nas od siebie - umrę śmiercią natychmiastową. A odetną na pewno. Zamykam się na skraju milczenia i rozpaczy przed wszystkimi. Dla Ciebie szukam miejsca, Romeo. Świadomość, że Ty żyjesz i też tęsknisz pomaga mi trwać. To najdroższe, co mam w tej niepewności.
Zastanawiam się, co by było, gdybyś odszedł ode mnie nie z powodu wygnania, ale po prostu porzuciłbyś naszą miłość. Wiem, że to niedobry czas na takie myślenie. Nie wątpię w Twoje uczucia, rzecz jasna. Jeżeli sprawa obrałaby taką postać, byłoby niewyobrażalnie źle, dlatego cierpię teraz z wdzięcznością. Wiem, że nadejdzie temu koniec i wyciągam wątłe ramię, by schwytać nadzieję. Chciałabym wiedzieć, jak długo będę tak cierpieć. Ty też cierpisz. Nie myśl, że pragnę Twojego bólu, ale lepiej mi z myślą, że odwzajemniasz moją tęsknotę. Czy to egoizm ? Nie Romeo, jako iż mnie kochasz, ja postanawiam o to dbać. Troszczę się o siebie, bo w moim "ja" pokładasz bezgraniczne oddanie i cały ogień swojej miłości. Ile potrwa rozłąka ? Kilkadziesiąt lat ? Wiem, że to, czym się darzymy nie spełni się nigdy. Jak dziecko, któremu odmawia się przywileju istnienia i zabija. Ale ból może chociaż trochę zelżeć, abym mogła go znieść. Jeżeli przez chwilę Cię zobaczę to zapomnę o nim. Nic nie odda radości płynącej z sekundy przebywania u Twojego boku.
Nad ranem zwykle brakuje mi siły. Mam białe oczy od płaczu i szkarłatne usta, na których konają łzy. Jestem osłabiona głównie dlatego, że nocą, zamiast spać zajmuję się nastrajaniem myśli Twoim uśmiechem, kolorem oczu, tembrem Twojego głosu. Granatowe niebo nuci w mroku kochane imię. Twoje słowa przechowuję je w umyśle. Choćby dlatego, że mogę je przeglądać i kiedyś ponownie usłyszeć widzę, że istnieje sens w wyczekiwaniu na Ciebie.
Kiedy patrzę z zewnątrz na obłęd spędzonych samotnie dni czuję, że jestem coraz bliżej. Wszystko jest takie brutalne. Przedmioty mają kły i wrzeszczą. Moja rodzina jest nadopiekuńcza, ale nikt naprawdę nie zrozumie tego, co się we mnie dzieje. I z ich strony to także agresja. Widzę znaki naszego końca, Romeo. Widzę, jak umieramy.
Przeczuwam już, co ma się stać. Każdy krok, jaki podejmiemy obarczony jest znamieniem zguby, kochany. Przenieśmy się tam! Mam na myśli idealny dla nas świat. Dla naszej jedności. Jak możemy tam pójść ? Istnieje jedyny sposób. Umrzyjmy razem, Romeo!
Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak odejdę. Jeżeli muszę, a wybór idealnego sposobu należy do mnie... Dobrowolnie skazuję samą siebie na męczeńską śmierć w imię naszej miłości.
Jesteśmy wybrani przez bogów po to, ażeby miłość złożyła nasze młode ciała do wiecznego snu, a on wziął we władanie nasze umysły. Zapłaczą odwiecznie zwaśnione rody nad ofiarami ich beznadziejnej nienawiści. Zmierzch da nam wieczne życie w towarzystwie aniołów. Zatracimy się w uczuciu. Przy Tobie, Romeo czuję się najpiękniejsza. Tam będzie lepiej niż tu. Tymczasem... Wiedz, że kocham Cię najmocniej na świecie. Nad życie. Romeo! Gdzie jesteś mój Romeo ?! Jak mam pójść za Tobą ? Którędy ?
Twoja Julia

1

Odpowiedzi

2010-04-11T20:58:38+02:00
Werona, 08.07.68 r.
Najdroższy Romeo!
Nie ma chwili, w której nie myślałabym o Tobie i o dniu, w którym narodziliśmy się dla siebie. Nie mam pojęcia, jak mogłam żyć dotychczas, w dniach kiedy Cię nie znałam. Nie mogłabym znieść myśli, iż mam żyć dalej bez nadizei na Twoje niespodziewane pojawienie się znowu.
Nasze serca zrosły sie na wieki, kochany. Jeżeli odetną nas od siebie - umrę. A zrobią to na pewno. Zamykam się na skraju rozpaczy przed wszystkimi. Świadomość, że Ty żyjesz i tęsknisz pomaga mi trwać. To najdroższe, co mam w tej niepewności.
Zastanawiam się, co by było, gdybyś odszedł ode mnie nie z powodu wygnania, ale po prostu porzuciłbyś naszą miłość. Wiem, że to niedobry czas na takie myślenie. Nie wątpię w Twoje uczucia, lecz jeśli sprawa obrałaby taką postać, byłoby niewyobrażalnie źle, dlatego cierpię teraz z wdzięcznością. Wiem, że nadejdzie temu koniec i wyciągam ramię, by schwytać nadzieję. Jak długo będę cierpieć? Ty też cierpisz, wiem. Nie myśl, że pragnę Twego bólu, ale lepiej mi z myślą, że odwzajemniasz mą tęsknotę. Czy to egoizm ? Nie Romeo, jako mnie kochasz, ja postanawiam o to dbać. Troszczę się o siebie, bo we mnie pokładasz bezgraniczne oddanie i cały ogień swej miłości.Wiem, że to, czym się darzymy nie spełni się nigdy. Jak dziecko, któremu odmawia się przywileju istnienia i zabija. Ale ból może chociaż trochę zelżeć, abym mogła go znieść. Jeżeli przez chwilę Cię zobaczę to zapomnę o nim. Nic nie odda radości z sekundy u Twojego boku.
Nad ranem zwykle brakuje mi siły. Jestem osłabiona głównie dlatego, że nocą, zamiast spać zajmuję się nastrajaniem myśli Twym uśmiechem, kolorem oczu, tembrem Twego głosu. Twoje słowa, przechowuję w umyśle. Choćby dlatego, że mogę je przeglądać i kiedyś ponownie usłyszeć. Istnieje sens w wyczekiwaniu Ciebie!
Kiedy patrzę z zewnątrz na obłęd spędzonych samotnie dni czuję, że jestem coraz bliżej. Wszystko jest takie brutalne. Przedmioty mają kły i wrzeszczą, ale nikt naprawdę nie zrozumie tego, co się we mnie dzieje. I z ich strony to także agresja. Widzę znaki naszego końca, Romeo. Widzę, jak umieramy.
Przeczuwam co ma się stać. Każdy krok, jaki podejmiemy obarczony jest znamieniem zguby, kochany. Przenieśmy się w idelny świat, ku naszej jedności. Jak możemy tam pójść ? Istnieje jedyny sposób. Zaśnijmy razem na wieki, Romeo!
Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak odejdę. Jeżeli muszę, a wybór idealnego sposobu należy do mnie, skazuję samą siebie na męczeńską śmierć w imię naszej miłości!
Jesteśmy wybrani przez bogów po to, ażeby miłość złożyła nasze młode ciała na ołtarzu przeznaczenia. Zapłaczą zwaśnione rody nad ofiarami beznadziejnej nienawiści. Zatracimy się w uczuciu.Tam będzie lepiej niż tu. Tymczasem... Wiedz, że kocham Cię najmocniej na świecie. Nader życie!
Gdzie jesteś mój Romeo ?! Jak mam pójść za Tobą ? Którędy ? Gdzież zaprowadzi nas szlak przeznaczenia?
Twoja Julia