Odpowiedzi

2010-04-12T16:06:28+02:00
Mały ksiąze przybył na planete2m=mckwadrat,którą zamieszkiwał nauczyciel fizyki.-Dzieńdobry-powiedział Maly Ksiąze
-Dzieńdobry.Dlaczego się spózniłeś-zapytał nauczyciel.
-A gdzie się spózniłem?
-Jak to gdzie?Na lekcje,chłopcze.
-Co to są lekcje?-Zapytał bardzo ciekawy chłopiec
-Nie bądz głupi.Lekcje są po to aby sie uczyć.
-Czego uczyć?
-Życia chłopcze zycia.Mały ksiąze pomyślał i się odezwał:Powiedziałeś,ze się spóźniłem a przeciez nie byliśmy umówieni
Nauczyciel zdenerwował się i zamachnął na ksiecia drewnianą linijką,ale chłopiec uchylił się.-Tu się odbywają lekcje,uczymy się.Zwracaj sie do mnie panie profesorze-Maly rozejrzal sie zaciekawiony po planecie ale nic oprócz wielkiego biurka ,zasadzonego za nim nauczyciela i pustej ławeczki nie dojrzał.-Ale tu nikogo nie ma panie Profesorze.
-Nieprawda.Tak było dopóki Ty tu nie przybyłeś.Teraz jest nas dwóch a Ty będziesz moim uczniem.-A co to znaczy być pana uczniem?-To znaczy ze ja cie będe uczył a Ty będziesz sie uczył. . .Prosze siadaj!-Rozkazal nauczyciel-Ale ja nie chce byc pana uczniem.Ja szukam przyjaciela-powiedział.-CO TO ZA BREDNIE?WRACAJ!-ale maly ksiąze odszedł myśląc :nauczyciele to bardzo dziwne istoty.Nie dośc ze chcą Cie uczyć,to jeszcze wymagają aby ten ktoś sam sie uczył.
1 5 1