Odpowiedzi

2009-11-03T23:15:31+01:00
EDYP
O dzieci, Kadma starego potomstwo,
Czemuście na tych rozsiedli się progach,
Trzymając w ręku te wiązki błagalne?
Czemu nad miastem dym wonnych kadzideł
Wznosi się razem z modlitwą i jękiem?
Ja, Edyp, sławą cieszący się ludzi,
Przybyłem do was, bo chcę sam usłyszeć -
Nie przez posłańców - o tym, co się stało.
Rzeknij więc, starcze, boś ty powołany
10 Za innych mówić - co was tu przywiodło:
Strach czy cierpienie? Wyjaw to mężowi,
Co chce wam ulżyć; bo byłby bez serca,
Gdyby ten widok mu serca nie wzruszył.

KAPŁAN
O Panie, który krainą tą władasz,
Spójrz, jak się garnie każde pokolenie
Do twoich progów. Jedni to pisklęta
Długiego lotu niezdolne, a drugich
Wiek już przygarbił; ja służę Zeusowi
A tamci innym bogom; równe tłumy
20 Siadły na stopniach świątyni Pallady
I tam, gdzie ołtarz Ismena popielny.
Bo nasze miasto - sam to widzisz - fale
Złego zalały i lud przerażony
Oczy unosi wśród klęsk i pożogi.
Patrzy na martwe pola i winnice,
Wymarłe stada, bezpłodne niewiasty.
Gdzie spojrzeć - klęska, odkąd bóg ognisty
Zaciążył srogą nad miastem zarazą,
By ziemię Kadma pustoszyć, a jękiem
30 Czarne Hadesu napełnić pustkowia.
Choć więc my ciebie nie mamy za bóstwo
Siedliśmy wszyscy w domu twego progach,
Bo ty jedynie możesz nas ocalić,
Wśród ciosów życia i wśród nieba gromów.
Tyś to przed laty stary gród Kadmosa
Od strasznych ofiar dla Sfinksa wyzwolił.
Sami bogowie do nas cię przysłali,
Byś dał nam życia ochłodę i ulgę.
40 A więc ku tobie, któryś nam najdroższy,
Ślemy, Edypie, tę prośbę błagalną:
Ratuj nas znowu! Znajdź sposób ratunku -
Z pomocą bogów albo starców mądrych.
Działaj rozważnie, lecz szybko, bo Teby
Zbawcą zwą ciebie za dawne zasługi.
Na skrzydłach dobrej przybyłeś tu wróżby,
Więc dziś dorównaj szczęśliwej przeszłości.
I jeśli nadal chcesz zachować rządy,
55 Musisz przewodzić żywym, a nie duchom.

EDYP
O biedna dziatwo! Znam ja aż za dobrze
Cel waszych błagań. Wiem, że wszystkie domy
60 Gnębi choroba, lecz wśród zła powodzi
Najgorsza męka jest moim udziałem.
Bo wam jedynie własna grozi klęska,
A moja dusza także za was cierpi,
Za miasto całe. Słysząc wasze głosy,
Zrywam się ze snu i wraz z wami płaczę.
Błąkam się, myślę, bez przerwy się trudzę,
By coś obmyślić ku ludu obronie.
I uczyniłem, co dobrym się zdało:
Syna Menojka a żony mej brata
70 Do Apollina posłałem wyroczni,
Aby podała, z jakiej to przyczyny
Klęski straszliwe nawiedziły miasto.
Wyruszył dawno. Znowu spokój tracę,
Bo nazbyt długo nie wraca do domu.
Lecz skoro wróci - to byłbym szalony,
Gdybym wskazówek nie usłuchał boga.

KAPŁAN
Mówisz jak prorok, bo okrzyki ludu
Właśnie zwiastują Kreona przybycie...

EDYP
80 O Apollinie! Niechby on ze słowem
Tak zbawczym przyszedł, jak wygląd ma jasny.

KAPŁAN
Dobrą wieść niesie! Nie śmiałby inaczej
Skroni swych zdobić wieńcem wawrzynowym.

(wchodzi Kreon)

EDYP
Wnet się dowiemy, Kreon już przed nami.
(do Kreona)
85 O książę, bliski mi synu Menojka,
Jakież przynosisz nam wieści od bóstwa?

KREON
Dobre, bo sądzę, że najgorsze klęski
Zawsze na lepsze odmienić się mogą.

EDYP
Mówże wyraźnie! Co rzekła wyrocznia?

KREON
Czy chcesz, bym mówił od razu przed ludźmi,
Czy najpierw tobie podał wyrok boga?

EDYP
Mów wobec ludu, bo jego cierpienia
Są tu ważniejsze niż strach o mą duszę.

KREON
95 Niech więc wypowiem, co bóg mi nakazał -
Apollo żąda, abyśmy mordercę,
Co w naszym kraju bezkarnie się gnieździ,
Wygnali precz i nie żywili dłużej.
Bezkarna zbrodnia ściąga na nas karę.

EDYP
Gdzież jest ten zbrodniarz? Jaka jego wina?

KREON
Rządził tą ziemią niegdyś Lajos stary,
Zanim, Edypie, tyś zasiadł na tronie...

EDYP
105 Wiem ze słyszenia, bom męża nie poznał.

KREON
Tych więc, co jego zabili, rozkazał
Bóg nam pochwycić i skarać przykładnie.

EDYP
Ale gdzież oni? Gdzież tak dawnej zbrodni
Odnaleźć ślady przez czas zasypane?


KREON
110 W ziemi - bóg rzecze - ślad znajdzie, kto szuka.
Poniechać śledztwa znaczy: pomóc winnym.

EDYP
Czy wewnątrz domu, czy też gdzie na polu,
Czy na obczyźnie Lajosa zabito?

KREON
Wyruszył z kraju jak pielgrzym pobożny,
By już nie wrócić do swojej stolicy.

EDYP
A świadków albo towarzyszy drogi
Nie można było o zbrodnię wypytać?

KREON
Zginęli. Jeden, który zbiegł ze strachem,
Prócz jednej rzeczy nic nie wie pewnego.

EDYP
120 Cóż stąd? Rzecz jedna wiele odkryć może,
Wystarczy, aby złapać koniec nici.

KREON
Mówił, że Lajos nie z jednej padł ręki,
Lecz że liczniejsi napadli go zbóje.

EDYP
Czyżby zbójowi starczyło odwagi?

KREON
Wieść tak głosiła, lecz po zgonie króla
Nikt się nie zajął szukaniem winnego.

EDYP
A cóż sprawiło po śmierci Lajosa,
Że nie mogliście odnaleźć zbrodniarza?

KREON
130 To Sfinks złowróżbny i troska o życie
Od prawdy nasze myśli odwróciły.

EDYP
Teraz ja ślady na nowo przebadam,
Spłacę dług bogu i dług naszej ziemi.
Zmarłemu służąc, usłużę też sobie,
Bo ów morderca mógłby równie łatwo,
140 Dzisiaj zbrodniczą na mnie podnieść rękę.
Szybko więc, dzieci, powstańcie z tych stopni
Co prędzej wiązki zabierzcie błagalne.
Lud niech ktoś zwoła i wszystkim opowie,
Że prawdę poznam; a z bogów pomocą
Los szczęścia spłynie na nas - lub niedola.

KAPŁAN
Powstańmy, przecież po to tu przyszliśmy,
Żeby usłyszeć taką obietnicę.
Niechże Apollo, co przesłał te rady,
150 Naszą krainę zbawi od nieszczęścia.