Odpowiedzi

2009-04-26T21:42:39+02:00
Dzisiaj w szkole mieliśmy apel.
Jak zwykle nasza dyrektorka się spóźniała i długo musieliśmy na nią czekać.
Z nudów każdy się wygłupiał i w auli było naprawdę głośno.
Wychowawcy nie wiedzieli co z nami zrobić, żebyśmy w końcu się uspokoili. Naszczęście w końcu dyrektorka przyszła i stanęła dokładnie na środku sali.
Jej przemówienie jak zwykle było nudne, każdy przysypiał opierając się o ścianę, albo przysiadał na parapecie jeżlie miał taką możliwość jak na przykład ja.
W końcu dyrektorka przestała przemawiać i wszyscy zebrali się do wychodzenia, oprócz rzecz jasna mojej klasy.
My zawsze wychodzmy ostani, a w chwilach kiedy oczekujemy tego, wtgłupiamy się ile wlezie.
Ja dzisiaj nie byłam w nastroju do żartów i dlaje siedziałam na swoim parapecie. Naglę usłyszałam jak Olka woła Ankę i razem podbiegają w moją stronę. BIegły z impetem i bałam się że nie zdążą się zatrzymać w odpowiedniej chwili, albo poślizgną się na śliskiej podłodze.
Chcąc zapobiec jednemu z możliwych wypadków wstałam z parapetu i wyciągnęlam przed siebie ręce w geście obronnym, czym chciałam zatrzymać kolezanki.
Niestety było już o wiele za późno. Anka swoją masywną posturą rzuciła się na mnie, chcąc zrobić "niedźwiadka" na przywitanie.
W tym momencie poczułam jak lecę do tyłu a moje pośladki uderzają w szybę. W tej samej chwili rozległ się dźwięk pękanego szkła i odłamki szyby poleciały na ziemię!
Wszyscy staliśmy jak oniemiali i przyglądaliśmy się gołej ramie okiennej.
Coś trzeba było zrobic, nie wiedzieliśmy jeszcze co, ale ciążyło na nas poczucie odpowiedzialności.
Jedyne co mieliśmy pod ręką to taśma klejąca i nożyczki, które zostawiła tu pani od plastyki.
W dziwnym przypływie czarnego humoru chwyciliśmy za ten "sprzęt" i to co można było pozbierać z podłogi wzięliśmy i zaczeliśmy układać mozaikę.
Wtedy weszła pani Kaczka, sprawdzić czemu nasza klasa nie pojawiła się na zajęciach języka polskiego i ujrzała wszystkich uczniów, klęczących na podłodze i zawzięcie coś szukających.
Gdy zauważyliśmy jej obecność strasznie się przestraszyliśmy, jednak ona tylko podeszła i zbadała dokładnie nasze arcydzieło, które można było tak nazwać.
Uznaliśmy, że w auli jest za mało radośnie i popękaną szybę ozdobiliśmy kwiatami z klombu.
Pani Kaczka, gdy zauważyła nasze dzieło wybuchnęła radosnym śmiechem, ale zaraz się opanowała i zażądała wyjaśnien.
Jednak gdy usłyszała całą historię, już nie potrafiła opanować radości, a mój tyłek stał się bohaterem żartów dla całej szkoły.
10 3 10