Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-04-12T17:54:29+02:00
Moje Święta Wielkanocne.
Wielkanoc, jej obchodzenie zaczyna się z Wielkim Czwartkiem. i tak było u mnie. Tyle, że ja latałam między kościołem a domem. Od 9:00 zaczęłam zajęcia związane z przygotowaniem śpiewu na triduum. W domu byłam około 2 godzin przez cały dzień. Ale było warto.. dla Jezusa zawsze warto. Zaczęła się Msza o 18:00.. śpiewałam.. o dziwo i wbrew wszelkim spekulacjom wyszło genialnie. Po Eucharystii nie mogliśmy się rozstać, po za tym mieliśmy jeszcze próbę śpiewu "Ciemnej jutrzni" u księdza, przy herbacie i w towarzystwie scholi i oazy..
Tak więc byłam w domu około 23:00. A rano znowu trzeba było rano wstać, w końcu przyjeżdżają goście. O 9:00 byłam już w kościele, na jutrzni. Wróciłam do domu około 10:30 i chwilę później musiałam wrócić do kościoła, bo koleżanka potrzebowała spowiedzi a ja mam wtyki w parafii.. no więc zagoniłam ją do księdza a sama za karę miałam pozmywać naczynia. Wróciłam do domu około 12:00.. dosłownie 2 godziny spokoju i z powrotem pognałam do kościoła.. Próba przed Liturgią.. Pasja i te sprawy. z kościoła wróciłam potem około 23:00.. następnego dnia wstałam o 8:00 i poszłam na jutrznię.. Przespałam cały dzień i o 15:00 wyszłam na próbę. Było genialnie. Jako, że świętowaliśmy Zmartwychwstanie to staliśmy pod kościołem z księdzem przez ponad godzinę.. Krzyczeliśmy, śpiewaliśmy i było pięknie. Całą grupą rozstaliśmy się koło 00:30 i umówiliśmy się na 5:30, żeby pójść razem na rezurekcję. Oczywiście zwyczajem naszej parafii, proboszcz zaspał pół godziny, a pewien wikariusz razem z nim. Więc moje święta były wesołe, bo nie można się smucić gdy ktoś zmartwychwstaje. A resztę świąt przeżyłam z rodziną, na wspólnym jedzeniu i rozmowach. Dopiero w poniedziałek wieczorem poszliśmy oazą do księdza po świętować Wielkanoc we własnym gronie. :)
6 4 6