Odpowiedzi

2010-04-12T21:32:02+02:00
O filmie wiele osób słyszało i wiele osób rozczarował
Bohater, Adaś Miauczyński ma czterdzieści parę lat, ma wiele czasu, mało pieniędzy, żadnych przyjaciół, żadnej nadziei. Małżeństwo zakończone wyzwiskami i rozwodem, bezradny nastoleni syn. Zawód (polonista) równie stabilny, co nudny. Dzień zamienił w zestaw rytuałów, z mieszaniem kawy 5 razy w lewo i 5 razy w prawo, czytaniem gazety, pisaniem wiersza.
Jest klinicznym przykładem zewnętrznego sterowania. Wszyscy, którzy go spotykają, wpływają (źle) na jego nastrój: ludzie w sklepie, na ulicy, za ścianą, w pociągu. Nawet mewy na plaży. Ma matkę, która wciąż mu wypomina to, że nie zrobił kariery naukowej. Nie umie jednak pomóc - jako remedium na jego bolączki oferuje codzienny talerz zupy pomidorowej.
Adaś powtarza sobie co jakiś czas , że musi być asertywny! Jednak asertywność rozumie jako agresję wobec otoczenia. Do tego pigułki. Na uspokojenie, na dobry sen, na lepsze samopoczucie, na wszystko. Te jednak nie pomagają.
Ten film to wezwanie do przemyślenia tego jak wyobrażamy sobie siebie za kilkanaście lat i czy chcemy skończyć jak Adaś - lub co gorsza, czy już tak kończymy.
"Z mojej zadumy wyszło mi, że wszystkiemu winien jest, tak jak i zresztą też usłyszymy w filmie, fakt, że decyzje dotyczące naszego dorosłego życia podejmować musi się za młodu. Kiedy jest się kretynem." To też daje do myślenia. Co zrobić, aby podejmując decyzje być "jak najmniejszym kretynem"?
To, czego w filmie mi brakuje to choćby odrobiny optymizmu. Satyra scenarzysty nie oszczędza Adasia ani przez chwilę. A przecież jutro będzie "pierwszy dzień reszty jego życia". Czy zmiana jest możliwa? Na to pytanie muszą już sobie jednak odpowiedzieć widzowie.